„Ziętara zginął na terenie firmy Elektromis. Bił go też Gawronik”

Świadek Maciej B. pseudonim Baryła (P) podczas rozprawy 22 bm. (fot arch.PAP/Jakub Kaczmarczyk)

– Po porwaniu Jarosław Ziętara został przewieziony do Elektromisu i tam był bity. (...) „Lewy” przekazał mi, że Gawronik był tak mściwy, że też bił Ziętarę – zeznał w piątek Maciej B. ps. Baryła, kluczowy świadek w procesie ws. nakłaniania do porwania i zabójstwa poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary. – Po kilku dniach (Ziętara) został zabity. Z tego, co mi mówili Roman i Darek, został uduszony i pchnięty jakimś szpikulcem w serce – powiedział.

Mija 27 lat od zaginięcia dziennikarza Jarosława Ziętary

27 lat temu w Poznaniu zaginął Jarosław Ziętara. Dziennikarz po raz ostatni był widziany 1 września 1992 roku. Według prokuratury oraz zdaniem jego...

zobacz więcej

Maciej B. ps. Baryła zeznał, że przed zaginięciem Jarosława Ziętary w połowie 1992 roku doszło do spotkania Gawronika z ludźmi powiązanymi z Elektromisem. Jak mówił, „w pewnej chwili padło sformułowanie: »ma być zajeb...y«; Gawronik miał zaciśniętą pieść, chodziło o Ziętarę. (...) Ja to słyszałem, bo stałem 3-4 metry dalej. Przyjechał Mariusz Ś., słyszał tę sytuację i był nią wystraszony, i ciągnął Gawronika, że mają wejść do środka”.

Maciej B. powiedział też, że po porwaniu Jarosław Ziętara „został przewieziony do Elektromisu przy ulicy Wołczyńskiej, tam był bity”. Dodał, że Dariusz L. ps. Lewy przekazał mu, iż „Gawronik był tak mściwy, że też bił pokrzywdzonego”.

– Po kilku dniach (Ziętara - przyp. red.) został zabity. Wiem, że zabili go Rosjanie. Przekazał mi to „Lewy”. (...) Pokrzywdzony został zabity na terenie Elektromisu. Z tego, co mówili Roman i Darek (Roman K., ps. Kapela, były ochroniarz Elektromisu, zmarły w 1993 r., Dariusz L., ps. Lewy), został uduszony i pchnięty jakimś szpikulcem w serce” – zeznał „Baryła”.

Maciej B. powiedział też, że zwłoki Ziętary miały być przewiezione do domu Marka Z. w Chybach, gdzie rozpuszczono je w kwasie. – Pamiętam, że Marek Z. mówił, że musi żonę z dziećmi wysłać na drugie wczasy. Po tym zdarzeniu Marek stał się bardzo majętnym człowiekiem – dodał.

Biegły w procesie w sprawie zabójstwa Ziętary: „Baryła” wiarygodny, ale manipuluje

Biegli z dziedziny psychologii sądowej potwierdzili wiarygodność Macieja B., kluczowego świadka w procesie Aleksandra Gawronika oskarżonego o...

zobacz więcej

Zmienny „Baryła”

W piątek sąd odczytał także poprzednie zeznania Baryły, m.in. z 2012 i 2015 roku, dopytując o różnice z tym, co świadek mówił w piątek. Sąd zapytał m.in., dlaczego raz Maciej B. określił Aleksandra Gawronika i Mariusza Ś., jako zleceniodawców zabójstwa dziennikarza, a innym razem twierdzi, że Mariusz Ś. nie chciał śmierci Jarosława Ziętary. – Według mnie Mariusz Ś. jednak nie był zleceniodawcą tego zabójstwa – zeznał Maciej B. Dodał, że wątpi, by Mariusz Ś. był obecny przy pobiciu dziennikarza w siedzibie Elektromisu. Wątpliwości sądu budziły także m.in. różnice w opisie roli Marka Z. w zabójstwie dziennikarza i rozbieżności dotyczące prawdopodobnego miejsca ukrycia zwłok Jarosława Ziętary.

Maciej B., odpowiadając na pytania sądu, tłumaczył, że różnice w jego zeznaniach wynikały m.in. z upływu czasu, złego stanu zdrowia i samopoczucia, zmęczenia oraz branych przez niego leków. – Dzisiaj czuję się normalnie, mogę się nawet skupić – zapewniał.

Maciej B., gangster odsiadujący dożywocie, zeznał w śledztwie, że był obecny przy rozmowie, podczas której Gawronik polecił „zlikwidowanie dziennikarza”. W sądzie w kwietniu 2016 r. odwołał jednak zeznania, wskazując, że „wszystko, co zeznawał przeciwko Gawronikowi, to konfabulacje instrukcyjne prokuratora”. W lutym tego roku - kiedy Maciej B. był przesłuchiwany w odrębnym procesie o uprowadzenie, pozbawienie wolności i pomocnictwo w zabójstwie Jarosława Ziętary - powiedział jednak, że podczas rozprawy w kwietniu 2016 r. konfabulował. Tłumaczył, że był „zbulwersowany" tym, że nie otrzymał pomocy, jakiej oczekiwał od prokuratora”. W lutym Maciej B. po raz kolejny zeznał, że to Gawronik polecił „uciszenie pismaka”. Potwierdził to także na czerwcowej rozprawie w procesie przeciwko Aleksandrowi Gawronikowi.


Jarosław Ziętara urodził się w Bydgoszczy w 1968 r. Był absolwentem Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pracował najpierw w radiu akademickim, później współpracował m.in. z „Gazetą Wyborczą”, „Kurierem Codziennym”, tygodnikiem „Wprost” i z „Gazetą Poznańską”. Ostatni raz widziano go 1 września 1992 r. Rano wyszedł z domu do pracy, ale nigdy nie dotarł do redakcji „Gazety Poznańskiej”. W 1999 r. został uznany za zmarłego. Ciała dziennikarza do dziś nie odnaleziono.

źródło:

Zobacz więcej