Raport

Epidemia koronawirusa

20 lat temu zabił żonę. Prokuratura chce dożywocia, obrona – uniewinnienia

Sąd Okręgowy w Słupsku zakończył w środę przewód sądowy w procesie 43-letniego Daniela M. (fot. PAP/Hanna Bardo, zdjęcie ilustracyjne)

Sąd Okręgowy w Słupsku zakończył przewód sądowy w procesie 43-letniego Daniela M. oskarżonego o to, że 20 lat temu w Debrznie zabił żonę. Prokuratura i oskarżyciele posiłkowi chcą dla oskarżonego dożywocia, obrona wniosła o uniewinnienie.

Tragedia na Pomorzu. Wziął nóż i zabił żonę na oczach dzieci

W Gdyni 53-letni ojciec rodziny zamordował nożem swoją żonę. Zbrodnię popełnił na oczach dwójki dzieci. Po wszystkim chciał uciec. Wszedł na dach,...

zobacz więcej

Podczas rozprawy sąd słuchał trojga biegłych: psychologa i psychiatrów. Jawność tej części rozprawy została wyłączona ze względu na interes prywatny oskarżonego. Po ich zeznaniach przewodniczący SO sędzia Jarosław Turczyn zakończył przewód sądowy i mowy końcowe wygłosiły strony.

Prokurator Renata Szamiel wniosła o wymierzenie oskarżonemu za zabójstwo żony Angeliki Jakubowskiej (brat pokrzywdzonej, oskarżyciel posiłkowy, wyraził zgodę na publikację danych osobowych) i za wyłudzenie alimentów kary łącznej dożywotniego pozbawienia wolności i 100 tys. zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonej Magdaleny J., córki zamordowanej.

Brat ofiary, oskarżyciel posiłkowy, w imieniu swoim i drugiego z braci także wniósł o dożywocie dla Daniela M. oraz zadośćuczynienie, nawiązkę i odszkodowanie w kwocie 5 mln zł.

Natomiast obrońca oskarżonego Marek Kobyłecki chce uniewinnienia Daniela M. Także sam oskarżony wniósł o uniewinnienie.

– To oskarżony dokonał zabójstwa swojej żony. Zrobił to w sposób od początku zaplanowany – twierdziła prokurator Szamiel. Dowodziła, że oskarżony „od początku przewidywał konsekwencje swoich działań, (...) jego wina nie budzi wątpliwości”.

Zabił żonę i czworo dzieci. Sąd uznał, że nie jest godny dziedziczenia

Dariusz P., skazany na dożywocie za podpalenie domu w Jastrzębiu-Zdroju i zabicie w ten sposób żony i czworga dzieci, jest niegodny dziedziczenia...

zobacz więcej

Według oskarżyciela publicznego Daniel M. miał po powrocie z pracy 2 października 1998 r. zabił żonę; dopiero 18 października zgłosił jej zaginięcie, a już dzień później złożył pozew rozwodowy, domagając się alimentów na małoletnią córkę. Złożył też dokumenty do instytucji zajmujących się pomocą społeczną. Zdaniem prokurator to dowód, że „jego działania były zaplanowane”.

W mowie końcowej prokurator wskazywała, że z zeznań świadków wynika, iż „w tym małżeństwie dochodziło do kłótni”, „do przemocy domowej”. Pokrzywdzona niedługo przed śmiercią wyprowadziła się do braci, by jednak potem wrócić do męża. Koleżance, która zeznawała w procesie, powiedziała, że zamierza się rozwieść.

Szamiel dowodziła, że według opinii biegłych „to oskarżony decydował, kto kogo opuszcza”.

Mówiła o różnych wersjach, o jakich informował rodzinę i znajomych Daniel M. co do zniknięcia żony. Świadkowie zeznali, że jednym mówił, iż Angelika Jakubowska „wyszła, jak stała”, innym, że wyjechała do rodziny do Piły, pojechała do Niemiec i się „tam prostytuuje” lub że go okradła.

– Oskarżony nie szukał swojej żony (...) przedstawiał ją w złym świetle – podkreślała prokurator.

Zlecił zabójstwo żony – kilera poprosił, żeby nie cierpiała

54-letni mieszkaniec Warszawy został zatrzymany przez policjantów „terroru kryminalnego” KSP za zlecenie zabójstwa żony. Kilerowi miał postawić...

zobacz więcej

Z kolei obrońca Daniela M. zaznaczył, że „nie ma jakichkolwiek dowodów, nawet poszlak, że do śmierci Angeliki J. i zakopania zwłok przyczynił się oskarżony”. Jak dodał, twierdzenie, że Daniel M. dokonał zabójstwa, jest „tylko wersją oskarżyciela publicznego”.

– Nie można się opierać na wnioskach, które mogą być błędne, z dużym prawdopodobieństwem są błędem – mówił Kobyłecki. Dowodził, iż „trudno jest uwierzyć, że świadkowie pamiętają wydarzenia sprzed 20 lat, pamięć jest zawodna”. Podkreślił, że „tu chodzi o morderstwo i nie możemy się oprzeć na mało prawdopodobnych przypuszczeniach”.

M. nie przyznał się do winy. – Jestem niewinny. Nigdy w życiu nie podniosłem ręki, nie krzyczałem, nie obraziłem żadnej kobiety. Nie jestem despotą, tyranem – mówił.

Prokuratura Okręgowa w Słupsku akt oskarżenia przeciwko Danielowi M., któremu zarzuciła zabójstwo żony i wyłudzenie alimentów na rzecz córki, skierowała do sądu w październiku 2018 r. Szczątki Angeliki J. znaleziono 24 kwietnia 2017 r. pod posadzką w piwnicy domu w Debrznie, w którym wciąż mieszkał Daniel M.

Według śledczych Daniel M. po powrocie z pracy do domu miał udusić żonę wcześniej przygotowanym kablem elektrycznym. Następnie zwłoki umieścił w torbie podróżnej i zakopał w piwnicy w średniowiecznej studni. W tym miejscu wylał posadzkę, podłogę wyłożył cegłami.

Kulisy zbrodni w Lisowie. „Dowiedział się, że żona chce go zostawić”

Zarzuty usiłowania zabójstwa żony i zabójstwa dziecka usłyszał w piątek 34-letni zawodowy żołnierz, który w jednej z podradomskich miejscowości...

zobacz więcej

Po zgłoszeniu zaginięcia żony Daniel M. wystąpił do sądu z pozwem o rozwód z jednoczesnym wnioskiem o zasądzenie alimentów od Angeliki J. na rzecz ich małoletniej córki. Potem wnioskował też skutecznie o ich podwyższenie. Łącznie Daniel M. pobrał z Funduszu Alimentacyjnego słupskiego oddziału ZUS ponad 14,8 tys. zł.

Daniel M. został tymczasowo aresztowany. W toku prokuratorskiego postępowania nie przyznał się do zarzucanego mu czynu, za który grozi dożywocie. Konsekwentnie odmawiał wyjaśnień.

Proces rozpoczął się 8 stycznia przed Sądem Okręgowym w Słupsku. Od tego czasu odbyło się prawie 20 rozpraw, sąd przesłuchał niemal 50 osób – świadków i biegłych sądowych.

Oskarżony w sądzie nie przyznał się do zarzucanych mu przestępstw. Nie potrafił jednak wyjaśnić, jak to się stało, że zwłoki jego żony, zapakowane w torbę, zakopane, zamurowane w podłodze piwnicy, znaleziono w ich domu.

Mówił, że nie wykładał ceglanej podłogi w piwnicy. Twierdził, że żona miała pojechać do Piły, do jego matki i swojej cioci. Tłumaczył, że jeśli po jej zaginięciu mówił komuś, że wyjechała za granicę, to w formie przypuszczenia, bo taki scenariusz wydarzeń miała mu „sugerować” policja. Zapewniał, że między nim a żoną nie dochodziło do awantur ani przemocy.

Wyrok w tej sprawie słupski sąd ma ogłosić 2 października o godz. 8.

źródło:

Zobacz więcej