Raport

Epidemia koronawirusa

150 tys. „na seicento dla Sebastiana” przepadło. Kary dla organizatora nie będzie

Sebastian K. nie zobaczył ani złotówki (fot. arch.PAP/Andrzej Grygiel)

Przepadły pieniądze z internetowej zbiórki na seicento dla Sebastiana K., 21-letniego kierowcy uczestniczącego w wypadku z udziałem kolumny ówczesnej premier Beaty Szydło. Deklarowanym celem akcji miało być zebranie 5 tys. zł; organizator otrzymał aż 150 tys. zł. Teraz twierdzi, że cała kwotę przekazał żonie. Okazuje się, że nie poniesie żadnej kary.

„To bezczelna manipulacja”. Beata Szydło dementuje informacje „Super Expressu”

W minioną sobotę funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa Marcin W. zderzył się w Starowej Górze koło Łodzi z samochodem osobowym – poinformował...

zobacz więcej

Sebastian K. nie otrzymał ani złotówki.

Krakowska prokuratura, która prowadziła śledztwo w tej sprawie; teraz je umorzyła, stwierdzając, że nie doszło do przestępstwa.

Kluczowym argumentem okazał się regulamin zbiórki. Zapisano w nim, że pieniądze, które są przekazywane teoretycznie na zakup samochodu dla Sebastiana K., są własnością osoby, która wpadła na pomysł akcji. Dlatego – jak wskazała prokuratura – mógł nimi dowolnie dysponować.

Śledczy stwierdzili, że postępowanie organizatora było naganne moralnie, ale z punktu widzenia prawa karnego nie można mu zarzucić popełnienia przestępstwa przywłaszczenia mienia.

W akcji wzięło udział około 8 tys. osób.

źródło:
Zobacz więcej