Koncert Polaków w meczu z Hiszpanią. Mamy awans do ćwierćfinału!

Pewne zwycięstwo Biało-Czerwonych (fot. PAP/Maciej Kulczyński)

Po raz kolejny było lekko, łatwo i przyjemnie. Reprezentacja Polski bez najmniejszych problemów zameldowała się w ćwierćfinale mistrzostw Europy. W sobotni wieczór Biało-Czerwoni w trzech setach rozprawili się z Hiszpanami. O przepustkę do gry o medale zagramy w Niemcami.

Trener polskich siatkarzy: Zazdroszczę im, że są Polakami [WIDEO]

Zawsze mówiłem, że Polska ma najlepszych kibiców na świecie, dzisiaj to pokazali – powiedział po poniedziałkowym meczu trener naszych siatkarzy...

zobacz więcej

Mistrzowie Europy z 2007 roku próbowali dotrzymać nam kroku tylko w pierwszej partii, ale tak naprawdę ani przez chwilę nie mogliśmy się poczuć zagrożeni, bo cały czas utrzymywaliśmy bezpieczną przewagę. Na moment groźnie zrobiło się, gdy Hiszpanie doprowadzili do stanu 6:4 po skutecznym zbiciu Villeny. Ale nie do zatrzymania na początku pierwszego seta był Maciej Muzaj.

A gdy do tego gdy wspólnie z Mateuszem Bieńkiem i Wilfredo Leonem zatrzymał atak rywali na potrójnym bloku, trener poprosił o czas. Pierwszą piłkę setową mieliśmy przy stanie 24:18 po piorunującym zbiciu Leona. Kubańczyk potem wszedł w pole zagrywki, zaserwował piłkę niezwykle mocno, Hiszpanie popełnili błąd i objęliśmy prowadzenie w setach.

W drugiej partii remis utrzymywał się tylko do stanu 3:3. Wtedy do remisu doprowadził Leon, który od samego początku był niezwykle aktywny, choć stanowczo za rzadko kończył swoje akcje. Od tego momentu zdobyliśmy sześć punktów z rzędu, zapewniając sobie bezpieczną przewagę. O osiem punktów (16:8) lepsi byliśmy bo świetnie wykończonej kontrze przez Bieńka. Hiszpanie już na dobre wywiesili białą flagę, a wygraną do 13 dał nam świetny w drugiej partii Leon. Kubańczyk z polskim paszportem skończył wszystkie sześć ataków i do tego dorzucił niesamowitą liczbę czterech asów serwisów.

Kapitalnie funkcjonowało też nasze przyjecie, bo odbijaliśmy 9 na 10 zagranych przez rywali piłek.

Trzecia partia to już prawdziwa rzeź niewiniątek. Błyskawicznie objęliśmy prowadzenie 4:0 po asie serwisowym Bieńka. Był to już ósmy punkt zdobyte przez Polaków bezpośrednio z zagrywki. A z kolei z serwisu notorycznie pudłowali Hiszpanie. Przy stanie 10:3 zespół z Półwyspu Iberyjskiego zepsuł szesnastą w meczu zagrywkę. 18:8 prowadziliśmy gdy ataku nie skończył Leon, ale i tak punkt został zapisany na naszą korzyść, bo w siatkę wpadli rywale. Wiadomo było już, że nic nie odbierze nam zwycięstwa. Otwartą kwestią pozostała tylko sprawa, w jakich rozmiarach wygramy trzecią partię.

Po zbiciu Dawida Konarskiego mieliśmy piłkę setową przy stanie 24:16. Mecz skończyliśmy błyskawicznie po tym jak Hiszpanie nie byli w stanie podbić piłki po ataku Aleksandra Śliwki.

źródło:
Zobacz więcej