Ślady leków psychotropowych w organizmie Kosteckiego

Kostecki nie dostał leków do celi, tylko codziennie przynoszono mu odpowiednie ich dawki (fot.arch.PAP/ Jerzy Paszkowski)

W organizmie Dawida Kosteckiego wykryto obecność dwóch silnych leków: przeciwdepresyjnego Citalopramu i przeciwpsychotycznego Ketrelu – ustalił portal tvp.info. To dwa z trzech medykamentów, które „Cyganowi” w połowie lipca br. przepisał psychiatra z aresztu na warszawskiej Białołęce. Trzecim specyfikiem, którego prawdopodobnie nie zażył bokser, jest Depakine, stosowany jak tzw. stabilizator nastroju.

Są wyniki badań toksykologicznych Dawida Kosteckiego

Badania toksykologiczne wykluczyły obecność narkotyków i alkoholu we krwi i moczu Dawida Kosteckiego – powiedział rzecznik prasowy Prokuratury...

zobacz więcej

Informację portalu tvp.info potwierdziła prokuratura, która jednak nie chciała ujawnić, jakie lekarstwa zażywał Kostecki. Nasze źródła twierdzą, że są to Ketrel, Citalopram oraz Depakine Chrono.

– Z ustaleń śledztwa wynika, że Dawid Kostecki zgodnie z zaleceniami lekarza psychiatry przyjmował leki, mające na celu normalizację obniżonego nastroju. Uzyskana opinia toksykologiczna potwierdziła obecność tych leków w organizmie Dawida Kosteckiego, a ich stężenie mieściło się w ramach stężeń terapeutycznych, wynikających z zaleceń lekarza psychiatry – powiedział Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga.

Prokurator Saduś zwrócił uwagę, że zgromadzona przez śledczych dokumentacja medyczna oraz zeznania części świadków wskazują, że „Kostecki znajdował się w obniżonym nastroju psychicznym”. W połowie lipca 2019 r. korzystał z pomocy psychiatry oraz psychologa, do których zgłosił się zgłaszając kłopoty ze snem, co jako pierwszy ujawnił portal tvp.info.

„Cygan” miał być spokojny i nie zgłaszać żadnych problemów psychicznych. Z naszych ustaleń wynika, że po przepisaniu Kosteckiemu wspomnianych już leków, psychiatra nie dała służbie więziennej żadnych zaleceń co do boksera. Lekarka ponoć zauważyła, że bokser był w obniżonym nastroju, ale nie był przygnębiony. I na nic się nie skarżył.

Zestaw silnych leków

Leki, które miały postawić Kosteckiego na nogi, to znane i popularne w psychiatrii specyfiki. Citalopram to silny lek, przeznaczony do leczenia osób cierpiących na ciężkie depresje albo napady lękowe. Na początku stosowania medykamentu u chorych mogą się nasilać myśli samobójcze lub o samookaleczeniu. Lek zaczyna bowiem działać po ok. dwóch tygodniach, a czasem nawet znacznie później. Pacjent mający wcześniej myśli samobójcze lub o samookaleczeniu powinien powiedzieć o tym lekarzowi.

Z kolei Ketrel to silny lek przeciwpsychotyczny na bazie kwetiapiny. Stosuje się go do leczenia schizofrenii, choroby afektywnej dwubiegunowej oraz ciężkich epizodów depresji. Jednak psychiatrzy często przypisują ten lek pacjentom z zaburzeniami snu i stanami lękowymi.

Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że trzecim specyfikiem przepisanym Kosteckiemu był lek Depakine Chrono, mający przede wszystkich działanie przeciwpadaczkowe. Specyfik jest stosowany także w leczeniu nerwic lękowych, jako stabilizator nastroju. Nie wiadomo, dlaczego, w organizmie „Cygana” nie wykryto jego śladów.

Kostecki nie dostał leków do celi, tylko codziennie przynoszono mu odpowiednie ich dawki.

Ślady na szyi Dawida Kosteckiego. „Dwa małe strupy”

Obok bruzdy wisielczej na szyi Dawida Kosteckiego znajdowały się dwa małe strupy, które nie wzbudziły podejrzeń przeprowadzających sekcję zwłok....

zobacz więcej

Śmierć pod kocem

Do śmierci Dawida Kosteckiego doszło 2 sierpnia nad ranem w celi Aresztu Śledczego Warszawa – Białołęka. Były pięściarz miał się powiesić na górnej pryczy łóżka, celi numer 20 w pawilonie C. Dwaj recydywiści dzielący celę z bokserem, twierdzili, że znaleźli go przykrytego kocem w pozycji półsiedzącej z pętlą z prześcieradła zawieszoną o ramę.

Jak informowała Służba Więzienna, funkcjonariusze reanimowali mężczyznę do przyjazdu pogotowia ratunkowego. Ekipie pogotowia nie udało się go uratować.

Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok wykluczyła udział w jego śmierci osób trzecich, potwierdzając samobójstwo. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa Praga. W samobójstwo nie wierzy jednak rodzina Kosteckiego, którą reprezentują mecenasi Roman Giertych i Jacek Dubois.

Ranki od paralizatora?

Niedługo po śmierci Kosteckiego, „Gazeta Wyborcza” powołując się na materiały z postępowania napisała o „dziwnej” śmierci mężczyzny. Wskazała, że „prokurator, który pierwszy oglądał ciało, odkrył dwa maleńkie – jak po igle – nakłucia na szyi byłego boksera”. „Dr Sadowski po przekręceniu ciała na brzuch odkrył z tyłu na szyi dwa maleńkie ślady w odległości 0,5 cm” – czytamy w „GW”. „Podejrzewał, że mógł zostać najpierw odurzony, a potem uduszony, tak by wyglądało to na samobójstwo. Podczas sekcji zwłok tych śladów nie zbadano” – napisał prokurator w swojej notatce.

– Prowadzący sekcje biegli przeprowadzili zewnętrze oględziny wskazanych zmian naskórka, a następnie dokonali otwarcia powłok skórnych szyi, nie ujawniając, aby opisane powyżej mikrourazy miały charakter inny niż wyłącznie powierzchowny – nie doszło do przebicia wewnętrznych powłok ciała. Ustalenia te znalazły odzwierciedlenie w sporządzonej przez nich opinii, a także w zapisie protokołu przeprowadzonej sekcji – mówił wtedy prok. Saduś.

Pełnomocnicy rodziny Kosteckiego uważają, że bokser mógł zostać we snie obezwładniony paralizatorem domowej roboty, a potem powieszony, tak aby wyglądało to na samobójstwo.

Śmierć Kosteckiego wywołała także poruszenie wśród polityków opozycji. Posłowie klubu Platforma Obywatelska-Koalicja Obywatelska zapowiedzieli zwołanie specjalnego posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości. Domagają się bardzo dogłębnego wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci Kosteckiego.

Pięściarz miał mieć bowiem wiedzę na temat działalności na Podkarpaciu agencji towarzyskich, kierowanych przez braci R. z Ukrainy. Ich przybytki były chronione przez oficerów CBŚ, a w lupanarach mieli się bawić lokalni politycy, urzędnicy i biznesmeni.

źródło:
Zobacz więcej