Szef ministerstwa cyfryzacji: Powstanie grupa robocza ds. walki z patostreamami i cyberprzemocą

Zajmujemy się nie tylko patostreamami, ale także całą sferą związaną z cyberprzemocą – zapowiedział Marek Zagórski (fot. PAP/Marcin Obara)

Powstanie grupa robocza ds. walki z patostreamami i cyberprzemocą, która przygotuje odpowiednie regulacje prawne; jednocześnie rozmawiamy z platformami i mediami społecznościowymi o samoregulacji – powiedział szef ministerstwa cyfryzacji Marek Zagórski.

Zagórski: e-prawo jazdy prawdopodobnie na przełomie roku

Planujemy, że rząd przyjmie pakiet deregulacyjny umożliwiający wprowadzenie e-prawa jazdy jeszcze we wrześniu; da to szansę na wprowadzenie e-prawa...

zobacz więcej

Tzw. patostreamy to transmisje, przeważnie na żywo, szkodliwych społecznie zachowań z pogranicza patologii (stąd nazwa). Czasem są to wręcz treści ocierające się o przestępstwa. Chodzi np. o libacje, obrażanie i poniżanie innych, bijatyki czy namawianie dzieci do zachowań seksualnych.

Najpopularniejsze kanały z patostreamami są dla twórców bardzo dochodowe, a z badań wynika, że wiele wpłat pochodzi od dzieci.

– Zajmujemy się nie tylko patostreamami, ale także całą sferą związaną z cyberprzemocą. Chcemy zacząć od samoregulacji tak aby to portale, które umożliwiają patostreaming zaczęły wprowadzać ograniczenia w dostępie do tego typu treści. Jednocześnie chcemy powołać grupę roboczą, która zacznie pracować nad regulacjami prawnymi – zapowiedział Zagórski.

Według szefa resortu cyfryzacji, większość zachowań pokazywanych przez patostreamerów „jest już penalizowana”. – Są na to odpowiednie przepisy, trzeba jednak dokonać ich przeglądu, a jeśli okażą się niewystarczające, należy wprowadzić zmiany. Przyglądamy się też rozwiązaniom w zakresie blokowania tego typu treści w innych krajach – mówił minister cyfryzacji.

Regulacja rynku

Zdaniem Marka Zagórskiego, do uregulowania takich zjawisk potrzebne jest osiągnięcie pewnego etapu dojrzałości rynku i zebranie doświadczeń. Minister porównał tę sytuację do plagi naciągania na SMSy premium.

– Trzeba było czasu, by wszyscy zgodzili się, że to nie jest tylko kwestia wolności obrotu gospodarczego i sprawa wymaga regulacji. Kluczowa była zmiana myślenia: nie wszystko jest dozwolone. Szczególnie, gdy mogą na tym cierpieć obywatele. Ustaliliśmy więc ograniczenia, które ich chronią i sprawa się rozwiązała. Myślę, że tu będzie podobnie – powiedział.

Ministerstwo cyfryzacji przestrzega przed popularną aplikacją

zobacz więcej

Jak dodał, nie ulega wątpliwości, iż najskuteczniejszą metodą walki z patostreamingiem byłoby odcięcie finansowania. Zaznaczył jednak, że „trzeba jednak tak to zrobić, by nie wylać dziecka z kąpielą i nie zablokować mechanizmów rynkowych w sieci”.

Zagórski podkreślił, że „dlatego musimy działać w porozumieniu z właścicielami i administratorami serwisów, żeby oni sami blokowali albo przynajmniej zgłaszali takie zjawiska, które zresztą najpierw trzeba precyzyjnie zdefiniować. Wówczas będzie mógł zadziałać odpowiedni organ, np. UKE, policja czy sąd”.

Popularność patostreamów, które są specyficznie polskim zjawiskiem, budzi coraz większe zaniepokojenie zwłaszcza wśród instytucji zajmujących się młodzieżą i ochroną praw człowieka. Z badań przeprowadzonych przez NASK czy Fundację Dajemy Dzieciom Siłę we współpracy z Rzecznikiem Praw Obywatelskich wśród polskich nastolatków w wieku 13-15 lat wynika, że o patotreściach słyszało 84 proc. badanych. 37 proc. zadeklarowało, że oglądało tego typu nagrania (w tym 15 proc, – regularnie), a 43 proc. ma z nimi kontakt co najmniej raz w tygodniu.

Autorzy badania wskazują, że niepokojąco wysoki jest odsetek osób (38 proc.), które zgadzają się z tym, że zamieszczanie takich nagrań w sieci to dobry sposób na zarabianie pieniędzy.

źródło:

Zobacz więcej