Po trzech latach za kratami „szybcy i wściekli” opuścili areszt

Szajka zwana „szybcy i wściekli” ukradła pieniądze, kosztowności i towary luksusowe warte blisko 7 mln zł.(fot. CBŚP)

Dwaj główni oskarżeni ze złodziejskiej ekipy, która zdaniem prokuratury okradła 80 apartamentów lub willi w Warszawie i okolicach, odzyskali wolność po tym jak Sąd Rejonowy w Piasecznie zamienił im areszt na poręczenie majątkowe po 150 tys. zł – dowiedział się portal tvp.info. Pieniądze na kaucje bardzo szybko trafiły na konto Sądu. Tym bardziej, że szajka zwana „szybcy i wściekli” ukradła pieniądze, kosztowności i towary luksusowe warte blisko 7 mln zł.

Okradli VIP-ów na miliony, używając łapki

Aktor Tomasz S., syn właściciela prywatnej telewizji Tobias S., doradca byłego prezydenta Andrzej K. – To tylko trzech z ponad 100 osób, których...

zobacz więcej

Sąd Rejonowy w Piasecznie, przed którym toczy się proces m.in. „szybkich i wściekłych”, zdecydował o zamianie aresztu Janowi Sz. i Łukaszowi W. na poręcznie majątkowe, dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju, przed kilkoma miesiącami. Ale Sąd Okręgowy, rozpatrując odwołanie prokuratury, podtrzymał to postanowienie.

Głowni oskarżeni musieli więc wpłacić po 150 tys. zł, co też niezwłocznie ich bliscy lub znajomi uczynili. Sąd Rejonowy w Piasecznie uznał m.in., że Jan Sz. i Łukasz W. przebywają za kratami od maja 2016 r., a na obecnym etapie postępowania, trudno mówić o obawie matactwa, skoro wszystkie zebrane dowody są w aktach.

Ponadto z informacji przesłanej portalowi tvp.info przez biuro prasowe Sądu Okręgowego w Warszawie, w trakcie procesu „szybkich i wściekłych” nie dochodziło do prób jego przedłużania.

„Szybcy i wściekli” potrzebowali 10 minut, by zrabować miliony

Dziesięć minut. Tyle czasu zajmowało grupie bezczelnych włamywaczy okradzenie domu w luksusowej dzielnicy Warszawy lub na obrzeżach stolicy. Byli...

zobacz więcej

Śledczy z warszawskich „pezetów”, czyli Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, nie kryją niezadowolenia z takiej decyzji sądu.

– Bardzo trudno mi uwierzyć, że obaj główni oskarżeni, będą grzecznie czekali do końca procesu, stroniąc od popełniania przestępstw. Oni są wysokiej klasy fachowcami, w swojej dziedzinie. Już pojawiają się informacje o włamaniach podobnych, do tych, o jakie zostali oskarżeni. Zaznaczam jednak, że nie ma żadnych dowodów, że były one dziełem wspomnianych podejrzanych – mówi jedna z osób, zajmująca się działaniem złodziejskiej ekipy.

Niestety prokuratorzy z warszawskich „pezetów” nie chcą komentować sprawy, dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok. Już po skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko „szybkim”, śledczy zapowiadali, że ze względu na skalę działalności tej grupy najprawdopodobniej będą domagali się najsurowszej kary – łącznie 15 lat więzienia.

Z pewnością ma to wpływ skala działalności Jana Sz. i jego kompanów. Według wyjaśnień skruszonego przestępcy, który przez pewien czas był kierowcą ekipy, od jesieni 2013 r. do grudnia 2015 r. obrobili ponad 80 willi i apartamentów. Ukradzione z nich dobra, takie jak np. gotówka, kosztowności, markowe zegarki czy alkohol, warte były blisko 7 mln zł.

Zatrzymano szefa „bandy wiewióra”. Odzyskano kolejne 4 tony orzechów laskowych

Jarosław J., pomysłodawca i organizator gangu, który wyłudził m.in. 44 tony orzechów laskowych, został zatrzymany przez CBŚP. Grupa nazywana przez...

zobacz więcej

Smaczku całej sprawy dodaje fakt, że „szybcy” nie musieli posuwać się do sztuczek rodem z „Mission impossible”, aby dobrać się do majątków swoich ofiar.

– Cała ich akcja nie trwała dłużej niż 7-10 minut. Wybierali domy w bogatych okolicach. Przez domofon sprawdzali, czy gospodarze są w domu, a gdy byli pewni, że nikogo nie ma, przeskakiwali przez płot. Kiedy włączał się alarm, spokojnie robili swoje – opowiadał jeden z funkcjonariuszy CBŚP.

Niekwestionowany lider ekipy, 40-letni Janusz Sz. (malarz-tapicer) i 34-letni Łukasz W. stosowali klasyczną metodę „na rympał”, jaką najczęściej drobne złodziejaszki stosowały do forsowania zabezpieczenia kiosków lub sklepów spożywczych. Sz. „rozbrajał” drzwi lub okna przy pomocy tzw. łapki, zwanej także breszką, którą można kupić już za kilkanaście złotych. Potrafił nią przełamać wszystkie zabezpieczenia.

Potem ekipa wpadała do domu czy mieszkania i brała wszystko, co cenne. Potrafili wynieść nawet kilkudziesięciokilogramowe sejfy. Większość posesji była formalnie monitorowana przez agencje ochrony. Jednak ani razu patrol interwencyjny nie zdołał dojechać na czas, by zatrzymać złodziei na gorącym uczynku.


Wśród ofiar „szybkich” znaleźli się m.in. aktor Tomasz S., syn właściciela prywatnej telewizji Tobias S., doradca byłego prezydenta Andrzej K. Podczas zatrzymania złodziejskiej ekipy w 2016 r., policjanci znaleźli ponad 2 kg złota, zegarki warte dziesiątki tysięcy złotych oraz zabezpieczyli porsche cayenne, luksusowe audi i motor ducati. Nieoficjalnie wiadomo, że część zysków rabusie inwestowali w deweloperkę.

źródło:
Zobacz więcej