Łukaszenka przekaże władzę swoim dzieciom? Prezydent zabrał głos

Media spekulują, że nastepcą Alaksandra Łukaszenki zostanie jego 15-letni syn Kola (fot. arch.PAP/EPA/TATYANA ZENKOVICH)

Moje dzieci nie szykują się do żadnego przekazania władzy – oświadczył prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka, komentując przygotowania do wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Media sugerują, że rządzący krajem od 1994 roku przywódca będzie chciał oddać władzę któremuś z synów.

Łukaszenka wziął się za arbuzy. Pomógł zebrać 20 ton [WIDEO]

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka zorganizował zbiory arbuzów w swojej wiejskiej posiadłości. Służba prasowa prezydenta przekazała, że w tym...

zobacz więcej

„Piszą w internecie: »Łukaszenka, tranzyt władzy, kto będzie u władzy...«, zaczynają wyliczać dzieci. Posłuchajcie, żadne moje dzieci nie szykują się do żadnego przekazania władzy. Będą ze mną – jak wcześniej – pracować ci, co chcą. I którzy potrafią słuchać i wypełniać moje polecenia – powiedział Łukaszenka podczas narady poświęconej gospodarce.

W listopadzie na Białorusi odbędą się wybory parlamentarne, a w przyszłym roku – prezydenckie. Łukaszenka, który piastuje urząd prezydenta nieprzerwanie od 1994 r., zamierza po raz kolejny startować w wyborach. – Nie mogę nie kandydować – zapowiedział już w maju. Wyjaśnił, że chodzi mu o to, żeby „mu potem nie zarzucono, że jest tchórzem”.

Łukaszenka ma trzech synów. Najstarszy Wiktar skończył 40 lat, jest doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego i członkiem Rady Bezpieczeństwa. O młodszym o cztery lata Dzmitryju wiadomo niewiele. Matką obu jest Galina Łukaszenka, z którą prezydent oficjalnie nie wziął rozwodu, choć para rozstała się jeszcze w latach 90. Najmłodszy, 15-letni Kola jest natomiast nieślubnym dzieckiem Łukaszenki. Media spekulują, że jego matką jest Irina Abelskaja, osobista lekarka prezydenta, i że to właśnie on będzie jego następcą. Jest on ulubieńcem ojca i pojawia się z nim podczas większości oficjalnych wydarzeń i wizyt.

Przywódca odniósł się również do możliwych obaw białoruskich urzędników, dotyczących tego, czy po wyborach pozostaną na stanowiskach. – Publicznie odpowiadam: ten, kto dzisiaj pracuje i realizuje prognozy, plany, przynosi korzyść państwu, ten będzie pracować. Nie prowadzę specjalnej polityki dla bliskich i dalszych – zapewniał.

Zwracając się do premiera Siarhieja Rumasa, Łukaszenka zagroził konsekwencjami w przypadku złej sytuacji gospodarczej. – Jeśli nie zostaną zrealizowane wskaźniki gospodarczego rozwoju w 2019 r., to wszystkie odpowiedzialne osoby, począwszy od premiera, zostaną zwolnione – zapowiedział prezydent.

źródło:
Zobacz więcej