Stracili pracę i stali się obiektem hejtu. Powód? Skrytykowali lobby LGBT

LGBT i środowisko skupione wokół tych czterech liter ma na sztandarach wolność i tolerancję (fot. TVP/Alarm)

LGBT i środowisko skupione wokół tych czterech liter ma na sztandarach wolność i tolerancję. Najwidoczniej jednak wolność i tolerancja nie dotyczą tych, którzy z ideologią głoszoną przez to lobby otwarcie się nie zgadzają. Sprawę zbadali reporterzy programu „Alarm!”.

Prof. Nalaskowski: Jestem nietolerancyjny dla świństw. Doktrynę LGBT wolno krytykować

– Jestem nietolerancyjny dla tego co widzę na takich marszach. Jestem nietolerancyjny dla obsceniów, dla świństw, dla pokazywanych zza kordonu...

zobacz więcej

Po krytycznym wobec LGBT artykule prof. Aleksandra Nalaskowskiego „Wędrowni gwałciciele” rektor toruńskiej uczelni odsunął wykładowcę od zajęć.

– Mnie boli jeden fakt: nikt ze mną przed tą decyzją nie rozmawiał. Tak jakbym był przechodniem na tym uniwersytecie. Ja tu pracuję prawie 40 lat, byłem przez dwie kadencje dziekanem; i dostaję suchą decyzję o zawieszeniu mnie, która już zawiera ocenę tego, co napisałem, bez uwzględnienia, że był to felieton – mówi wykładowca.

Prof. Nalaskowski poruszał w felietonie temat agresywnej retoryki LGBT wobec tradycyjnych wartości.

– Musiałem przemówić językiem, którym do mnie przemawiała parada równości, czyli krótko mówiąc ten język opowiadał tym samym językiem, który w formie obrazu czy działań, dziania się, docierał do mnie w Białymstoku. Dlatego ten język jest taki ostry. Nie ja go sobie wymyśliłem – tłumaczy prof. Nalaskowski.

–A co miałem napisać? – pyta profesor. – Szli pląsając po ulicy, śpiewając skoczne piosenki, nie wszyscy kompletnie ubrani. Tak miałem napisać? Przecież musiałem być adekwatny, żeby wszyscy zobaczyli to, co ja widziałem – mówi.

Prof. Nalaskowski został oskarżony o przekroczenie norm. Rektor UMK zawiesił go na trzy miesiące. Reakcji środowiska naukowego – jak mówi profesor – prawie nie było. Naukowca wsparli dziekan wydziału pedagogiki, teologii i historyk prof. Wojciech Polak.

Felieton, o którym zrobiło się tak głośno, sprawił, że na profesora wylała się fala hejtu.

– Tam się skrzykują, zrzucają na znaczki pocztowe, zakładają jakieś organizacje, żeby tylko mnożyć te protesty, szukają na mnie haków, przewąchują mój dorobek, czy tam czasem nie ma jakiegoś plagiatu, odpytują znajomych, czy może nie molestowałem mojej synowej – jednej albo drugiej, może wnuczki – jeszcze lepiej. Wiem, że to się dzieje, więc to musiało rzeczywiście dopiec – mówi prof. Aleksander Nalaskowski.

Tych, których za krytykę tęczowej rewolucji spotkały represje, jest znacznie więcej. Głośny był m.in. przypadek Adama Jacka – drukarza z Łodzi, który odmówił wykonania banera reklamującego imprezę LGBT.

źródło:
Zobacz więcej