Szable, teren i baronowie. W PZPN rozpoczyna się walka o schedę po Bońku

Marek Koźmiński (z prawej) do niedawna był niemal pewnym kandydatem do zastąpienia Zbigniewa Bońka (fot. arch. PAP/Leszek Szymański)

Cezary Kulesza, Bogusław Leśnodorski i Maciej Sawicki to w tej chwili najpoważniejsi kandydaci do objęcia funkcji prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej po zakończeniu kadencji Zbigniewa Bońka. Najprężniej swoją kampanię rozpoczął prezes Jagiellonii Białystok, który już ruszył namawiać lokalnych baronów do poparcia swojej kandydatury.

Jerzy Brzęczek: Podstawowym celem jest awans na Euro 2020

Reprezentacja Polski tylko zremisowała 0:0 z Austrią szóstym meczu eliminacji Euro 2020. Pomimo krytycznej oceny gry biało-czerwonych selekcjoner...

zobacz więcej

Choć za czasów rządów Zbigniewa Bońka wizerunek PZPN zmienił się nie do poznania, to jednak o wyborze prezesa wciąż decydują mechanizmy znane jeszcze z poprzedniej epoki. Winne temu jest przede wszystkim prawo o stowarzyszeniach, którego przepisy reguluje ustawa jeszcze z końca PRL.

Wyboru prezesa PZPN dokonuje Walne Zgromadzenie Delegatów, w skład którego wchodzi 118 delegatów. Prezesem może zostać każdy z delegatów, który przedstawi pismo z co najmniej 15 deklaracjami poparcia. 60 ze 118 głosów jest w rękach zarządzanego przez baronów terenu. Dlatego wybory wygrywa ten, który zbierze jak najwięcej szabel.

Kto jest kim w terenie?

Regionalne związki zdają sobie sprawę ze swojej siły. Często formują koalicje czy wzajemnie popierają swoich kandydatów przy obsadzeniu poszczególnych stanowisk. Jak na razie najliczniejszym blokiem w terenie jest nieformalne zrzeszenie działaczy z Dolnego Śląska, Śląska, Małopolski, Lublina i Podkarpacia. Na ich czele stoi Andrzej Padewski z Wrocławia, wiceprezes ds. zagranicznych. To potężna siła, bo w czasie wyborów może przyprowadzić aż 23 „szable”, jak w żargonie działaczy mówi się o delegatach. Szef Dolnośląskiego ZPN to w tej chwili zdecydowanie najbardziej wpływowy przedstawiciel terenu.

Padewski od jakiegoś czasu jest miękką opozycją wobec Bońka. Działacz z Wrocławia przez długi czas był lojalnym sojusznikiem „Zibiego”, zwłaszcza podczas kampanii w 2012 r., ale teraz zdał sobie sprawę, że przy nowym rozdaniu może sporo zyskać na znaczeniu. Na początku 2019 r. negocjował nawet zakup dziennika „Sport”, w myśl zasady – kto ma media, ten ma władzę.

Pomysł ostatecznie upadł, a do tego do zmian doszło w „probońkowym” „Przeglądzie Sportowym”, gdzie nowym redaktorem naczelnym zostanie w przyszłym roku Michał Kołodziejczyk. A to także istotna zmiana, bo zarządzane przez niego „Sportowe Fakty” słynęły z krytycznych publikacji wobec Bońka.

Szef Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej jeszcze nie określił się, czy będzie zainteresowany kandydowaniem na prezesa PZPN. Czasu do namysłu ma sporo, bo wcześniej we wszystkich regionalnych związkach odbędą się wybory. W tzw. grupie Padewskiego nie powinno jednak dojść do wielkich zmian, ale wybory w okręgowych związkach mają to do siebie, że mogą wywrócić do góry nogami przedwyborcze układanki.

Zdaje sobie z tego sprawę Cezary Kulesza, który miał już ambicję do stanięcia w szranki z Bońkiem przy okazji poprzednich wyborów. Ostatecznie, wiedząc, że na wygraną nie ma szans, zadowolił się rolą wiceprezesa ds. piłkarstwa profesjonalnego i zajął się wzmacnianiem swojej pozycji w polskiej piłce.

Niemoc Lewandowskiego, gwizdy na trybunach

To był kolejny słaby mecz w wykonaniu Polaków, ale chociaż tym razem nie przegraliśmy. W poniedziałkowy wieczór biało-czerwoni bezbramkowo...

zobacz więcej

A Kulesza świetnie czuje się nie tylko w terenie, ale także w zarządzającej najważniejszymi rozgrywkami w kraju Ekstraklasie SA. Od lat zasiada we władzach spółki i oprócz poparcia w regionalnych związkach, jest też w stanie zapewnić sobie sporą część głosów przedstawicieli ligowych klubów. A to także spora siła. Każdy z klubów Ekstraklasy wysyła na Walne Zgromadzenie Delegatów po dwóch przedstawicieli, kluby z drugiego poziomu rozgrywkowego czyli I ligi, mają do dyspozycji po jednym głosie.

Według naszych informacji Kulesza już rozpoczął wstępne liczenie szabel. W tym tygodniu spotkał się m.in. z szefem Śląskiego ZPN Henrykiem Kulą i sondował ewentualne możliwości poparcia jego kandydatury.

Reakcja Bońka

Kadencja Bońka dobiega końca w październiku 2020 r. Byłemu asowi Juventusu Turyn kandydowania na trzecią kadencję zabraniają przepisy ustawy o sporcie. Nie jest jednak wykluczone, że Boniek zdecyduje się wystawić swojego człowieka. W nowych władzach „Zibi” mógłby objąć funkcję wiceprezesa lub nawet bez formalnej władzy zachować realne wpływy na działania PZPN.

Początkowo wydawało się, że Boniek namaści Marka Koźmińskiego. Przez lata obu łączyło zamiłowanie do Włoch i podobne spojrzenie na piłkę. Ostatnimi czasy „Koza” nie ma już takich wysokich notowań. Bardziej niż funkcjami w federacji zajmuje się swoimi licznymi biznesami. Do tego wcale nie jest pewne, że w zamian za poparcie Koźmiński nie chciałby zbyt mocno wybić się na niezależność. Dlatego Boniek woli postawić na kogoś pewniejszego.

A kimś takim jest sekretarz generalny Maciej Sawicki. To osoba, która w polskiej piłce zawdzięcza Bońki wszystko. To „Zibi” zaskoczył całe środowisko, gdy obejmując władzę w PZPN, zaproponował mało znanemu byłemu piłkarzowi tak prestiżowe stanowisko. W końcu sekretarz generalny to człowiek instytucja, tak naprawdę osoba numer dwa w federacji.

To przez Sawickiego przechodzą wszystkie najważniejsze decyzje związane z finansami futbolowej centrali. A wydawać jest na co. PZPN zakończył 2017 r. z zyskiem netto w wysokości ok. 15,3 mln zł, a kwota nadwyżki budżetowej wynosiła ponad 164 mln zł.

Oceny Polaków po Austrii: jest źle. Najlepsi ci, którzy nie powinni...

Miał być wielki piłkarski spektakl na PGE Narodowym, był solidny kandydat do „Złotych Malin”. Reprezentacja Polski zremisowała bezbramkowo z...

zobacz więcej

Trzeba przyznać, że Sawicki ze swojej roli wywiązał się świetnie. PZPN to dziś zdecydowanie najbogatsza organizacja sportowa w kraju, z wypełnioną do ostatniego miejsca piramidą sponsorów. W 2018 r. zakładane wpływy ze sponsoringu miały wynieść około 120 mln zł.

Sporą zasługą Sawickiego są też sukcesy dyplomatyczne PZPN. To on pilotował kandydatury do organizacji najważniejszych imprez i jak na razie działa ze stuprocentową skutecznością. Za jego czasów Polsce przyznano m.in. dwa finały Ligi Europy (w 2015 r. w Warszawie i 2020 r. w Gdańsku), młodzieżowe mistrzostwa Europy czy mistrzostwa świata U-20.

Wybór Sawickiego to jednak nieformalne przedłużenie władzy Bońka, a przynajmniej na ten moment pozostaje to nie w smak sporej części środowiska.

Marzenie Leśnodorskiego

Zdecydowanie najwięcej ożywienia w wyborczej kampanii może wnieść Bogusław Leśnodorski. Były właściciel Legii to także osoba, której bliżej jest do Bońka, ale swoją gigantyczną charyzmą bije na głowę Kuleszę czy Sawickiego.

W świecie piłki „Leśny” pojawił się dość niespodziewanie, jako współwłaściciel Legii Warszawa. Za czasów jego prezesury klub zdominował ekstraklasę, a przed trzema laty zdołał wywalczyć awans do Ligi Mistrzów. Odkąd jego udziały wykupił Dariusz Mioduski, Leśnodorski wrócił do zawodu adwokata, ale wciąż pozostaje blisko piłki. Na początku roku brał udział w spektakularnej akcji ratowania zadłużonej po uszy Wisły Kraków, zyskując sobie sympatię sporej części środowiska. Ale sympatia środowiska i poparcie podczas wyborów to dwie zupełnie inne sprawy.

Objęcie funkcji prezesa PZPN to jedno z marzeń Leśnodorskiego. Uwielbia emocje i adrenalinę, której dostarcza mu piłka nożna. Jest też niesamowicie ambitny.

Trudno sobie wyobrazić, aby stanął w szranki z kandydatem wskazanym przez Bońka. Ale nie można wykluczyć, że Boniek wskaże właśnie… jego.

Kiedy decyzje?

Wybory nowego prezesa PZPN odbędą się 26 października 2020 r. Tak naprawdę wszystko rozstrzyga się na organizowanych przez kandydatów bankietach, które mają miejsce zawsze w noc poprzedzającą głosowanie. Przedwyborcze przymiarki zaczynają się wyjątkowo wcześnie, bo tym razem stawka jest wyjątkowo wysoka. Przed działaczami stanie możliwość odsunięcia od wpływów Zbigniewa Bońka. A spora część środowiska nie marzy o niczym innym.

źródło:
Zobacz więcej