18-latka spadła z dużej wysokości. Bielska policja bada sprawę jej śmierci

Do tragedii doszło na zboczu Łysej Góry na peryferiach Bielska-Białej (fot. Shutterstock/Monika Gruszewicz)

Policjanci badają sprawę śmierci 18-latki, która spadła z dużej wysokości w opuszczonym i zrujnowanym budynku szpitala Stalownik w Bielsku-Białej – podała policja. Śledczy sprawdzają m.in., czy ktoś nie namawiał jej, by targnęła się na swoje życie.

Nie żyje 18-latek. Wracał z rozpoczęcia roku szkolnego

Policjanci z Ryk wyjaśniają okoliczności tragicznego zdarzenia drogowego, do którego doszło w poniedziałek w miejscowości Nowe Zadybie (Lubelskie)....

zobacz więcej

Dziewczyna zginęła w niedzielę wieczorem. Jej ciało leżące u stóp 10-piętrowego, będącego obecnie w ruinie budynku, znalazła osoba postronna.

– I komisariat przekazał sprawę do bielskiej Prokuratury Rejonowej Południe z wnioskiem o wszczęcie śledztwa z art. 151 Kodeksu Karnego. Mówi on o pomocy lub namowie do popełnienia samobójstwa – poinformował rzecznik bielskiej policji asp. szt. Roman Szybiak.

To nie znaczy jednak, że istnieją mocne przesłanki, aby teraz przypuszczać, iż był ktoś, kto namawiał ofiarę – dodał.

Szybiak wyjaśnił, że „przy niejasnych próbach samobójczych taka procedura obowiązuje”. Poinformował też, że została już przeprowadzona sekcja zwłok młodej kobiety.

Za namowę lub pomoc w popełnieniu samobójstwa grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.

Szpital Stalownik został wzniesiony na zboczu Łysej Góry na peryferiach Bielska-Białej w latach 60. minionego stulecia. Działał do 2001 r. Od tego momentu popadał w ruinę. Został doszczętnie rozkradziony przez złomiarzy. Pozostał tylko szkielet.

W 2005 r. śląski Urząd Marszałkowski sprzedał teren wraz z obiektami. Teraz należy on do osoby prywatnej. Mimo że jest ogrodzony, ruiny przyciągają osoby żądne ekstremalnych rozrywek.

źródło:

Zobacz więcej