Zabawa trwa. Kolejne łatwe zwycięstwo polskich siatkarzy

Polacy wygrywają kolejne mecze na tych mistrzostwach z dziecinną łatwością (fot. PAP)

Cztery mecze, cztery zwycięstwa, a każde kolejne odnoszone z coraz większą łatwością. Tym razem Polacy rozbili Czarnogórców (3:0), umacniając się na prowadzeniu w grupie D siatkarskich mistrzostw Europy. W czwartek ostatnie spotkanie tej fazy: z Ukrainą.

Trener polskich siatkarzy: Zazdroszczę im, że są Polakami [WIDEO]

Zawsze mówiłem, że Polska ma najlepszych kibiców na świecie, dzisiaj to pokazali – powiedział po poniedziałkowym meczu trener naszych siatkarzy...

zobacz więcej

Najwięcej emocji było przed meczem. Polacy, mistrzowie świata, słusznie żalili się na organizację turnieju: choć wczoraj wieczorem grali z Czechami, z samego rana, kilka godzin przed kolejnym starciem, musieli przedostać się z Rotterdamu do Amsterdamu. Tam odbyli szybki trening, po czym pojechali do oddalonego o kilkanaście kilometrów Haarlemu, gdzie mieści się ich hotel.

Selekcjoner Vital Heynen odprawy przeprowadzał „w biegu”, gdzieś w lobby, gromadząc garstkę zawodników przy laptopie. W skrócie: szaleństwo, pełna improwizacja. Na całe szczęście logistyczna degrengolada nie przeszkodziła w odniesieniu kolejnego zwycięstwa.

Belgijski szkoleniowiec zapowiadał przed meczem liczne roszady i słowa dotrzymał. W pierwszej „szóstce” - obok Wilfredo Leona i Mateusza Bieńka, którzy grali też w dwóch poprzednich meczach - znaleźli się więc Marcin Komenda, Dawid Konarski, Aleksander Śliwka, Karol Kłos i libero Damian Wojtaszek.

Zmiennicy po raz kolejny udowodnili, że rezerwowymi są tylko z nazwy, zupełnie paraliżując poczynania rywali. Czarnogórcy sprawiali wrażenie, jakby mecz przegrali już w szatni, podchodząc do niego bez krzty wiary. Psuli na potęgę, popełniali proste błędy, a ich skuteczne ataki można policzyć na palcach jednej ręki. Efekt? Najwyżej wygrany set na tych mistrzostwach - 25:10.

Lekcja siatkówki. Efektowna wygrana Polaków z Czechami

To był prawdziwy nokaut. Polacy bez żadnych problemów uporali się z Czechami (3:0), odnosząc trzecie zwycięstwo na mistrzostwach Europy. Już tylko...

zobacz więcej

Heynen dał odpocząć Leonowi, zdjął też z parkietu Bieńka, a w ich miejsce na parkiecie pojawili się Artur Szalpuk i Jakub Kochanowski. Druga partia nie zakończyła się aż tak okazałym zwycięstwem, ale i tak ani przez moment Polacy nie pozostawili rywalom złudzeń. Nieco gorzej funkcjonował nasz blok: duet Bieniek i Nowakowski to w tym elemencie specjaliści najwyższej klasy, a zestawienie Kłosa z Kochanowskim skutkowało znacznie mniejszą siłą rażenia, ale narzekać po prostu nie wypada. Wygraliśmy do 17.

Trzecia partia, niestety, również potoczyła się bez historii. Niestety, bo mecze w fazie grupowej Polacy mieli potraktować jako solidne sparingi, a tymczasem zarówno Czarnogórcy, jak i Czesi nie postawili naszym siatkarzom żadnego oporu. Wciąż nie wiemy, na co stać tę kadrę i jaki jest sufit ich umiejętności. Z kronikarskiego obowiązku: trzeciego seta wygraliśmy do 19. Ostatni akcent rywalizacji w grupie już w czwartek, również w Amsterdamie, z Ukrainą (o 20:00 w TVP1 i TVP Sport).

A potem? Polska wyjdzie z pierwszego miejsca, a los skojarzy nas z czwartym zespołem grupy B. Będą to albo Niemcy, albo Słowacy, iluzoryczne szanse mają też jeszcze Hiszpanie. Na kogokolwiek trafimy: w walce o ćwierćfinał też będziemy zdecydowanym faworytem.

źródło:
Zobacz więcej