Prof. Panfil: Armia Czerwona nie wkroczyła 17 września, ona nas najechała, napadła

Rosja wciąż uważa, że Armia Czerwona niosła wyzwolenie (fot. Sovfoto/Universal Images Group via Getty Images)

– W jednej sprawie daliśmy sobie jednak narzucić rosyjską narrację. Ona tkwi głęboko także w naszym języku historycznym czy politycznym. Częściej mówi się nie o najeździe, napadzie Sowietów, a o wkroczeniu Armii Czerwonej. Niemcy nas najeżdżają, a Sowieci wkraczają. To jest w prostej linii kontynuacja kłamstwa roku 1939 – podkreśla w rozmowie z portalem TVP.info prof. Tomasz Panfil, historyk z KUL.

17 września wbili Polsce nóż w plecy. Kreml nadal wybiela sowiecką hańbę

IV rozbiór Polski – to wciąż dla rosyjskich propagandzistów dzień wyswobodzenia braci Słowian spod władzy „polskich panów”. Najbliższe miesiące...

zobacz więcej

Petar Petrović: Rosja wciąż manipuluje historią II wojny światowej. Dowolnie interpretuje fakty, wybielając swoją współpracę z III Rzeszą. Wciąż kłamie też w sprawie ataku na Polskę 17 września. Nic się w tej sprawie nie zmieniło w porównaniu do czasów komunistycznych?

Prof. Tomasz Panfil: Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę ze swojego udziału w rozpętaniu II wojny światowej i współpracy z Hitlerem, dlatego za wszelką cenę usiłują się wybielić. Zwłaszcza, że mają bardzo wygodną metodę – mogą wszystko zwalić na Niemców, a na koniec powiedzieć, że zdobyli Berlin. Stosowali ją od samego początku. Wystarczy sobie przypomnieć zbrodnię katyńską, o którą oskarżyli Niemców. Kiedy został udowodniony absurd tego oskarżenia, Moskwa się wycofała i nigdy do tego nie wracała. W propagandzie to wciąż jednak pozostało. I trwa, w gruncie rzeczy, do teraz.

Dopiero Borys Jelcyn oficjalnie przyznał, że polskich oficerów zamordowali sowieci. Kłamstwo było immanentną częścią sowieckiego systemu totalitarnego i zostało ono, niestety, przejęte przez współczesną Rosję. Oni mają taką ustawę, która zabrania propagowania nazizmu. Na całym świecie są takie, ale tam traktowane jest to specyficznie. Za propagowanie nazizmu uznawane jest bowiem już samo przypominanie o współpracy Związku Sowieckiego z Hitlerem. Oni na podstawie tej ustawy ścigają ludzi, którzy mówią o pakcie Ribbentrop-Mołotow.

Przed obchodami 80. rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej rosyjskie ministerstwo obrony odtajniło dokumenty związane z napaścią hitlerowskich Niemiec na Polskę – w tym kopii protokołów Paktu Ribbentrop–Mołotow. Chociaż znane od lat, posłużyły one Kremlowi do szerzenia kolejnych fałszerstw historycznych.

Rosjanie twierdzą, że do podpisania paktu zmusił ich Józef Piłsudski, zawierając z Niemcami pakt o nieagresji. Skrupulatnie pomijają fakt, że Polska ze Związkiem Sowieckim również miała zawarty pakt o nieagresji i to nawet o dwa lata wcześniej. W jaki sposób miałoby to zmusić kogokolwiek do rozbioru Polski? Nie ma logicznego wyjaśnienia. Natomiast stosowane w Rosji – niestety, też współczesnej dwójmyślenie – pozwala im takie twierdzenia wysuwać. Nie rozwijają tej myśli. Po prostu – zmuszono nas i tyle.

Współpracownik Putina: Oceny, że ZSRR okupował Polskę w 1939 r., są niezgodne z faktami

Twierdzenia, że ZSRR jesienią 1939 r. okupował Polskę, są niezgodne z faktami historycznymi – oświadczył były zwierzchnik administracji prezydenta...

zobacz więcej

Rosja mówi, że faktycznie pakt Ribbentrop-Mołotow został zawarty, ale podkreśla, że tam nie ma nic o wojnie, przecież to była samoobrona. Skrupulatnie pomijają milczeniem, że rozbiór Polski był nie w pakcie Ribbentrop-Mołotow, tylko w tajnych protokołach do tego paktu dołączonych. A o tych protokołach oni nie mówią w ogóle. Zresztą nawet tam rozbiór Polski nazywają eufemistycznie – jako przyszłe przekształcenia terytorialno-polityczne państwa polskiego. W ich wyniku powstanie wspólna granica. Tam nie ma słowa o rozbiorze, wojnie, zaborze ziem. To jest, w przypadku Rosji, kłamstwo podwójne.

Chciałbym przy tej okazji podkreślić, że w jednej sprawie daliśmy sobie jednak narzucić rosyjską narrację. Ona tkwi głęboko także w naszym języku historycznym czy politycznym. Częściej mówi się nie o najeździe, napadzie Sowietów, a o wkroczeniu Armii Czerwonej. Niemcy nas najeżdżają, a Sowieci wkraczają. To jest w prostej linii kontynuacja kłamstwa roku 1939. W tym roku dyplomacja i propaganda sowiecka stwierdziła, że nie można najechać państwa, które nie istnieje.

Wedle ich narracji Polska się rozsypała pod naciskiem armii niemieckich, polski rząd opuścił Warszawę, a potem terytorium kraju. W tym momencie – twierdzą Rosjanie, Polska jako państwo przestała istnieć. Dlatego oni nie najeżdżają, no bo nie można najechać czegoś, co nie istnieje, oni wkraczają na porzucone przez Polskę ziemie wschodnie, żeby chronić Białorusinów i Ukraińców.

Zdecydowane stanowisko w tej sprawie wygłosiła również rzeczniczka rosyjskiej dyplomacji.

Tak, Maria Zacharowa stwierdziła wprost, że nieuprawnione są jakiekolwiek twierdzenia o dwóch okupacjach. W jej opinii nie mają podstaw prawnych i historycznych twierdzenia, że Rosja współpracowała z Hitlerem. Jej słowa należy odbierać jako oficjalną, państwową wykładnię. Czyli to już nie są tylko łamańce językowe, tak jak o tym wcześniej mówiłem, tylko to jest negowanie faktów.

New Jersey: Manifestacja Polonii w 80. rocznicę sowieckiej napaści na Polskę

Pod Pomnikiem Katyńskim w Jersey City w stanie New Jersey manifestowała w niedzielę Polonia przypominając o ofiarach II wojny światowej....

zobacz więcej

Przecież my to pamiętamy, mamy świadectwa o tym, że Rosjanie nas najeżdżają, o tym, że nas okupują, są dokumenty przedstawiające współpracę NKWD i Gestapo w zwalczaniu Polski. I tu warto przypomnieć o kolejnym tajnym załączniku do kolejnego traktatu niemiecko-sowieckiego zawartego 28 września w Brześciu. On też nazywał się dla zmylenia traktatem o przyjaźni i granicach. W jednym z załączników do traktatu był króciutki protokół mówiący, że Rosja sowiecka i III Rzesza będą ściśle współpracować w zwalczaniu wszelkich polskich ruchów niepodległościowych. To wszystko jest. A Rosja twierdzi, że tego nie ma.

Jaki odbiór na Zachodzie mają rosyjskie kłamstwa?

Zachód od bardzo dawna przyjął narrację sowiecką. To przychodzi mu łatwo, gdyż on nie interesuje się Polską i naszą historią. To jest też kompleks winy. Oni doskonale wiedzą, że nas zostawili, że rzucili nas na pożarcie, jako ofiarę, w celu zyskania na czasie. Na ten kompleks winy nakłada się też wyrzut sumienia, gdyż nasza ofiara poszła na darmo. Myśmy im kupili czas, którego oni nie wykorzystali. Polska jako państwo przestała istnieć, Zachód zyskał osiem miesięcy na przygotowania. Nie zrobili w tym czasie nic. Francja upadła z hukiem jeszcze większym niż Polska i o wiele bardziej haniebnym, gdyż skapitulowała.

To, za co zapłacili życiem polscy żołnierze, do niczego się nie przydało. Te czołgi, które niszczyliśmy, płacąc za to krwią, Niemcy wyremontowali w zakładach Škody, w Czechosłowacji, którą im w 1938 oddali Brytyjczycy i Francuzi. I te czołgi ruszyły w maju 1940 roku na Francję. Sowieci też mówią, że zawarli pakt z Hitlerem, żeby się lepiej przygotować do nieuniknionej wojny. Jak oni przygotowywali się do niej, skoro w 1941 roku uciekali, tracąc miliony ludzi, i mało brakowało, a zatrzymaliby się za Uralem?

O tym, jak na Zachodzie interesują się polską historią najlepiej świadczy fakt, że ostatnia praca w języku angielskim, poświęcona atakowi na nasz kraj w 1939 roku, ukazała się 46 lat temu. Oni o tym nic nie wiedzą. W monografiach poświęconych II wojnie światowej, liczących sobie 800-100 stron, sprawy dotyczące Polski zajmują kilka, maksymalnie kilkanaście stron. Proszę pamiętać, że jeśli chodzi o Amerykanów, to dla nich wojna zaczęła się 7 grudnia 1941 roku. To, co się stało 1 września 1939 roku w odległej Europie, to niewiele ich obchodzi. Chociaż mam nadzieję, że można już mówić w czasie przeszłym, że to się zmieniło.

Rozmawiał Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia


źródło:
Zobacz więcej