Jest opinia biegłego ws. pracy ratowników, którzy reanimowali Pawła Adamowicza

Na możliwe błędy wskazywał wcześniej biegły lekarz sądowy (fot. arch. PAP/Adam Warżawa)

Biegły ocenił, że ratownicy medyczni prawidłowo przeprowadzili reanimację prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza po tym, jak został on zaatakowany nożem – poinformowała gdańska prokuratura. Na możliwe błędy w reanimacji wskazywał w liście przesłanym prokuraturze inny biegły lekarz sądowy.

Nowa decyzja w sprawie zabójcy Pawła Adamowicza

Stefan W., zabójca prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, został przewieziony do krakowskiego aresztu śledczego, gdzie zostanie poddany obserwacji...

zobacz więcej

O treści wydanej przez biegłego opinii dotyczącej przebiegu czynności ratunkowych podjętych wobec Adamowicza poinformowała prok. Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa prezydenta tego miasta.

Rzeczniczka wyjaśniła, że powołany przez prokuraturę biegły ocenił, iż akcja reanimacyjna „prowadzona była w sposób prawidłowy, zgodnie z obowiązującymi wytycznymi Europejskiej Rady Resuscytacji”. Wawryniuk dodała, że zdaniem biegłego prawidłowa była również decyzja o przewiezieniu pokrzywdzonego do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. – Znajdujący się bowiem bliżej szpital nie miał oddziału kardiochirurgii i torakochirurgii – wyjaśniła.

O zamiarze powołania biegłego, który miał ocenić działania i decyzje ratowników medycznych zajmujących się rannym Adamowiczem, prokuratura poinformowała na początku marca. Zlecenie wykonania opinii związane było m.in. z listem, jaki prokuratura otrzymała w lutym od jednego z gdańskich lekarzy biegłych sądowych.

Autor listu napisał go z własnej inicjatywy, „w oparciu o doniesienia medialne”. Medyk zakwestionował w nim „prawidłowość czynności podejmowanych przez ratowników”. Jak informowała w marcu Wawryniuk, lekarz wskazał m.in., że – w jego ocenie – akcja prowadzona była nieprawidłowo. Rzeczniczka podawała, że zdaniem autora listu ratownicy nie powinni prowadzić czynności reanimacyjnych na scenie, ale natychmiast przywieźć poszkodowanego do szpitala, gdzie były – w ocenie lekarza – większe szanse na uratowanie życia.

„Układ gdański istnieje i będzie istniał. Co tak naprawdę zostawił po sobie Paweł Adamowicz?”

Aleksandra Dulkiewicz ma być gwarantem tego, że układ gdański, w którym prym wiodą deweloperzy, nadal będzie istniał – pisze tygodnik „Sieci”. „Ma...

zobacz więcej

Lokalne media, informując w marcu o przesłanym prokuraturze liście, podawały, że – zdaniem jego autora, patomorfologa z 30-letnim stażem – „długotrwała reanimacja prezydenta Gdańska w miejscu zdarzenia była błędem medycznym”.

– Reanimacja na scenie, która w ocenie biegłego trwała aż 40 minut, spowodowała nieodwracalne skutki, m.in. wstrząs hipowolemiczny, którego następstwem jest śmierć mózgu. Masowanie serca z raną kłutą po prostu spowodowało wypompowanie krwi z ciała pacjenta – podawało w marcu Radio Gdańsk dodając, że według lekarza „serce z krwotokiem nie przestaje pracować i należało w pierwszej kolejności pozszywać rany”.

13 stycznia wieczorem 27-letni Stefan W. podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku wtargnął na scenę i zaatakował nożem prezydenta Adamowicza. Jeszcze w nocy ugodzony kilkukrotnie nożem Adamowicz przeszedł pięciogodzinną operację. Następnego dnia zmarł. Sekcja zwłok wykazała na jego ciele m.in. trzy głębokie rany – jedną w okolicy serca i dwie w brzuchu.

Stefan W. został zatrzymany tuż po napaści. Postawiono mu zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Czyn ten zagrożony jest karą co najmniej 12 lat więzienia, 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocia. Stefan W. nie przyznał się do jego popełnienia. Został aresztowany. Na polecenie prokuratury został poddany obserwacji psychiatrycznej. Jej wyniki nie są jeszcze znane.

źródło:

Zobacz więcej