Netanyahu i generałowie w Soczi. Najważniejsze było zdjęcie z Putinem

Premier Netanyahu złożył w Rosji już trzecią wizytę w tym roku (fot. PAP/EPA/SHAMIL ZHUMATOV / POOL)

Premier Benjamin Netanyahu złożył w Rosji trzecią już wizytę w tym roku. Oficjalnie głównym tematem rozmów była sytuacja w Syrii i zagrożenie irańskie dla Izraela. Jednak dla Netanyahu najważniejszy był sam fakt pokazania się u boku Władimira Putina. Do wizyty w Soczi doszło bowiem pięć dni przed wyborami w Izraelu. Wyborami, w których zwycięstwo Likudowi zapewnić mogą głosy rosyjskojęzycznych wyborców.

Kret CIA w gabinecie Putina?

Pewne są tylko dwie rzeczy. Pierwsza: CIA miała cennego informatora w Moskwie, którego w 2017 r. ewakuowała. Druga: w 2017 r. zniknął kremlowski...

zobacz więcej

Netanyahu powtórzył manewr z kwietnia. Wtedy też poleciał do Putina pięć dni przed wyborami. Likud je wygrał, ale Netanyahu nie zdołał zbudować większości w Knesecie, bo odwrócił się od niego dawny wypróbowany sojusznik Avigdor Lieberman.

Żydowski imigrant z Kiszyniowa i jego partia Yisrael Beitenu odwołują się głównie do elektoratu pochodzącego z byłego Związku Sowieckiego. Teraz Netanyahu i Likud walczą właśnie o tych wyborców. Dlatego spotkanie z popularnym wśród rosyjskojęzycznych Izraelczyków prezydentem Rosji było dla Netanyahu tak ważne.

Oczywiście nie mógł powiedzieć tego wprost, więc głównym oficjalnym tematem wizyty były kwestie bezpieczeństwa, z irańską obecnością wojskową w Syrii na czele. Stąd szeroka delegacja izraelskich wojskowych i rozmowa Netanyahu nie tylko z Władimirem Putinem, ale też ministrem obrony Rosji Siergiejem Szojgu.

Blisko pięć godzin rozmów

Z premierem do Soczi przylecieli m.in. doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Meir Ben-Shabbat, szef wywiadu wojskowego (AMAN) gen. Tamir Hayman, szef sztabu generalnego izraelskiej armii (IDF) gen. Aviv Kochavi oraz szef Zarządu Operacji IDF gen. Aharon Havila.

Bolton u Łukaszenki, rozmowy w Warszawie. Polska kluczowa w planie USA

Oczekujemy poprawy relacji i współpracy z Polską – mieli usłyszeć od Amerykanów Alaksandr Łukaszenka i Wołodymyr Zełenski. To nieoficjalne...

zobacz więcej

Najpierw wszyscy oni, z Netanyahu na czele, spotkali się z rosyjskim ministrem obrony. Rozmowa z Szojgu trwała ok. 1,5 godz. Izraelski premier oświadczył, że dla zapewnienia bezpieczeństwa Izraela wojsko musi mieć „swobodę działania” przeciwko Iranowi w regionie.

Dopiero potem premiera Izraela przyjął Putin. Głównym tematem rozmowy – która trwała aż trzy godziny - była sytuacja w Syrii. Putin przed rozpoczęciem rozmów z Netanyahu pozytywnie ocenił współpracę wojskową między dwoma państwami.

– Koordynacja bezpieczeństwa między nami jest zawsze istotna, ale jest to szczególnie istotne teraz, jako że w ostatnich miesiącach doszło do znacznego wzrostu liczby prób atakowania Izraela przez Iran z Syrii i rozlokowania tam pocisków precyzyjnych przeciwko nam – podkreślał Netanyahu na początku spotkania.

Być może kiedyś Netanyahu mógł mieć nadzieję, że zdoła odsunąć nieco Putina od Iranu, a nawet przyczynić się do porozumienia Rosji z USA w Syrii. Dziś, po czterech latach i kilkunastu spotkaniach z Putinem, nie wspominając o licznych rozmowach telefonicznych, wydaje się, że koncepcja Netanyahu nie wypaliła.

Rosja i Iran zachowują się wobec siebie lojalnie w Syrii, nawet jeśli czasem dochodzą wieści o spięciach między jednostkami syryjskiej armii związanymi z Moskwą czy z Teheranem. Skomplikowały się też nieco relacje rosyjsko-izraelskie w Syrii. Bardzo długo izraelskie lotnictwo cieszyło się dużą swobodą operacyjną w syryjskiej przestrzeni powietrznej. Izrael i Rosja uzgodniły, że izraelskie samoloty będą mogły atakować irańskie cele bez uprzedzania i pytania o zgodę Moskwy, ale oficjalnie nie będą się przyznawać do tych nalotów.

Kiler z Berlina milczy, ale tatuaże są jak podpis. Dlaczego Niemcy wyciszają sprawę?

Od zamordowania czeczeńskiego emigranta w centrum Berlina minęły dwa tygodnie, a niemiecki rząd wciąż udaje, że to zwykła kryminalna sprawa. Choć...

zobacz więcej

W zamian Izrael będzie unikał ingerowania w podejmowane przez reżim Asad wysiłki na rzecz odzyskania kontroli nad terenami zajętymi przez rebeliantów. Sytuacja zmieniła się jednak we wrześniu 2018 r., gdy syryjska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła rosyjski samolot zwiadowczy – zginęło 15 członków załogi. Do tego tragicznego przypadku „friendly fire” doszło podczas nalotu izraelskiego na cele w Syrii.

Moskwa zareagowała bardzo ostro, generałowie winą za stratę samolotu obciążyli Izrael. W ramach odpowiedzi Rosjanie rozmieścili systemy S-300 w całej Syrii. Ale na tym się nie skończyło. Rosjanie rozmieścili też elementy broni radioelektronicznej wzdłuż brzegu Syrii i Libanu – co zagraża nawigacji izraelskich samolotów. W czerwcu 2019 r. pojawiły się doniesienia, że Rosja odpowiada za ingerowanie w systemy operacyjne największego izraelskiego lotniska Ben Guriona.

Teraz dla Netanyahu i jego generałów najważniejsze jest odsunięcie irańskich i proirańskich sił od granicy Izraela. Nie wiadomo, czy w Soczi coś w tej sprawie ustalono. Niektóre źródła izraelskie kojarzone ze źródłami w izraelskim wywiadzie twierdzą nieoficjalnie, że w ostatnich tygodniach Putin zaczął coś w końcu w tej sprawie robić (warto przypomnieć, że odsunięcie Irańczyków od granicy izraelskiej obiecywał już Trumpowi w lipcu 2018 r. w Helsinkach).

Wiadomo, że przeciwni spełnieniu postulatów izraelskich są rosyjscy generałowie – tradycyjnie bardziej przychylni Arabom niż Państwu Żydowskiemu. Jednak podobno ostatnio Putin postawił na swoim: wszelkie irańskie prośby do rosyjskiego dowództwa o zgodę na przesunięcie sił do baz leżących w strefie o szerokości 80 km przy granicy Izraela, miały zostać odrzucone. Rosyjscy oficerowie mieli też odwoływać spotkania z irańskimi kolegami na ten temat.

Wizyta wyborcza

W ostatnich latach odbyło się kilkanaście spotkań Putina i Netanyahu. Poprzednią wizytę w Moskwie izraelski premier złożył wiosną, przed kwietniowymi wyborami do Knesetu. Kierowany przez niego prawicowy Likud zajął pierwsze miejsce, ale nie zdołał się porozumieć z innymi partiami w sprawie utworzenia koalicji rządowej.

Przed przyspieszonymi wyborami 17 września Netanyahu walczy głównie właśnie z niedoszłymi koalicjantami: Avigdorem Liebermanem (Yisrael Beitenu) i Ayelet Shaked (Yasmina). Chodzi o przejęcie ich tradycyjnych wyborców, a jest to elektorat nacjonalistyczny, w przypadku Liebermana, także rosyjskojęzyczny. Zresztą właśnie walką o ten elektorat można tłumaczyć niedawną deklarację Netanyahu, że jeśli utrzyma władzę, dokona aneksji Doliny Jordanu (co zresztą z kolei nie spodobało się w Moskwie).

Zabójstwo w cieniu Reichstagu. Po latach dopadli wroga Rosji

Pochodzący z Gruzji Czeczen, weteran wojen z Rosjanami, kilka razy był o włos od śmierci. W końcu go dopadli, w Berlinie. Wszystko wskazuje na to,...

zobacz więcej

– Osobiste kontakty między nami pozwoliły uniknąć tarć, walk między naszymi wojskowymi. Mogę z odpowiedzialnością powiedzieć, że to bardzo ważny element składający się na stabilność całego regionu – mówił o swych relacjach z Putinem izraelski premier.

Czym zasugerował wyborcom w Izraelu, że ewentualny inny szef rządu to pewność pogorszenia relacji z Rosją, a co za tym idzie wzrostu zagrożenia ze strony Iranu i Hezbollahu, zwłaszcza na odcinku syryjskim. Ale to nie Netanyahu, lecz Putin poruszył temat wyborów do Knesetu. Powiedział, że Kreml nie popiera konkretnych sił politycznych, ale dał do zrozumienia, że doskonale wie, jak ważni będą w wyborach rosyjskojęzyczni mieszkańcy Państwa Żydowskiego, wspominając, że mieszka tam „ponad półtora miliona emigrantów z ZSRS”.

– Zawsze uznawaliśmy ich za swoich ludzi, swoich rodaków i oczywiście nie jest nam to obojętne, jakie osoby wejdą do parlamentu Izraela – podkreślił Putin.

Dla imigrantów z byłego ZSRS, wśród których rosyjski prezydent jest bardzo popularny, wyglądało to na jasną wskazówkę, kogo poprzeć – wszak Putin wypowiedział te słowa w obecności Netanyahu. Należy pamiętać, że imigranci z byłęgo Związku Sowieckiego to druga znacząca grupa w dużym stopniu popierająca prawicę, twardą politykę nacjonalistyczną wobec Palestyńczyków. Aż 15 proc. mieszkańców Izraela deklaruje, że rosyjski to ich język ojczysty. To więcej niż w Mołdawii, Litwie czy Armenii.

Bez przełomu

Nic dziwnego, że na premiera Izraela spadła fala krytyki ze strony politycznych przeciwników. Co znaczące, także w rosyjskich mediach.

– To czysto wyborcza wizyta i nie ma nic wspólnego z polityką zagraniczną czy bezpieczeństwa – oznajmił Lieberman na łamach „Kommiersanta”.

Układ w Fort Bregancon. Macron stawia na Rosję

Nowy światowy porządek, a w niej „wspólny europejski dom” aż po Władywostok – o tym marzy Emmanuel Macron. Moskwa zajmuje w tych koncepcjach...

zobacz więcej

Lieberman był ministrem obrony w latach 2016-18, opuścił rząd i koalicję z Likudem na tle sporu o politykę wobec Strefy Gazy. Po kwietniowych wyborach przeciągał rokowania z Netanyahu, by w końcu je zerwać, zmieniając się z jednego z najpewniejszych sojuszników Bibiego jego śmiertelnym wrogiem. Teraz Lieberman jest jednym z głównych celów ataków Likudu.

Wywiadu udzielił też Netanyahu – dla RBK, jeszcze przed spotkaniem z Putinem. Premier Izraela powiedział, że zamierza wytłumaczyć Moskwie dlaczego powinna postrzegać Iran jako zagrożenie dla bezpieczeństwa.

– Powiem Władimirowi, że największym zagrożeniem dla Rosji jest radykalny islam. Dziś stoją za tym dwie siły. Jedna to Państwo Islamskie i jego filie. Ale większym złem jest radykalny szyicki islam manipulowany przez Iran, który dąży do pozyskania broni jądrowej i podboju Bliskiego Wschodu. Radykalny sunnicki islam jest mniejszym złem – powiedział premier Izraela, ostrzegając: „Na koniec Iran wymierzy swą ideologię nie tylko w Izrael i Zachód, ale też w Rosję, ponieważ ich ideologia jest przeciwna naszej wspólnej kulturze, chcę rządzić światem”.

Wątpliwe, by Netanyahu cokolwiek z tego, co zapowiadał, osiągnął w czarnomorskiej rezydencji Putina. Tuż przed spotkaniem ze strony Moskwy pojawiły się dwa sygnały mało optymistyczne dla premiera Izraela. Pierwszy dotyczy program atomowego Teheranu. 9 września Netanyahu powiedział, że Iran nadal narusza umowę, którą podpisał z mocarstwami w 2015 r. i pracuje nad rozwojem broni atomowej. Jednak już następnego dnia przedstawiciel Rosji w Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej oświadczył, że ustalenia agencji potwierdzają cywilny charakter irańskiego programu nuklearnego.

Nie minęła doba, a Netanyahu ogłosił, że jeśli wygra wybory i utrzyma fotel premiera, dokona formalnej aneksji Doliny Jordanu i północnego brzegu Morza Martwego (okupowane przez Izrael od czasów wojny sześciodniowej w 1967 r.). MSZ Rosji w komunikacie z 12 września zauważyło, że realizacja tego pomysłu wywoła „bardzo negatywną reakcję” świata arabskiego.

Pałowanie w Moskwie, czyli FSB montuje CIAMajdan

Prezydent Rosji najbardziej ze wszystkiego boi się „kolorowej rewolucji”. Więc siłowicy zrobią wszystko, by Putina przekonać, iż takie zagrożenie...

zobacz więcej

Relacja z rozmów w Soczi, którą mediom przedstawił minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, sugeruje, że spotkanie nie wniosło niczego nowego do relacji rosyjsko-izraelskich.

– Premier Benjamin Netanyahu wyłożył szczegółowo obawy, jakie odczuwa Izrael. Zgodziliśmy się zintensyfikować dialog wojskowych, który jak dotąd i tak dobrze wygląda. Obie strony wspierają te wysiłki. My z kolei powiedzieliśmy Izraelczykom o naszych wysiłkach w pomaganiu syryjskiemu rządowi w jego walce z resztkami terrorystów w strefie deeskalacji Idlib – relacjonował Rosjanin.

Ze słów Ławrowa wynika, że Moskwa oczekuje pomocy izraelskiej w tym, co jest teraz jednym z największych priorytetów Rosji w Syrii: szukaniu funduszy na odbudowę kraju.

– Podkreśliliśmy całkowitą kontrproduktywność sankcji, jakie USA i kraje europejskie wprowadziły przeciwko legalnemu rządowi syryjskiemu – mówił szef rosyjskiej dyplomacji. Wątpliwe jednak, by Izrael lobbował w Waszyngtonie czy Brukseli za zniesieniem sankcji. Tak samo jak wiadomo, że Moskwa nie będzie szczególnie mocno naciskać na ograniczenie irańskiej obecności wojskowej w Syrii.

Bardzo dobre, przyjazne wręcz relacje Putina z Netanyahu nie zmieniają głównych wektorów polityki Rosji na Bliskim Wschodzie. Moskwa utrzymuje strategiczny sojusz z Iranem, nawet jeśli oba te kraje nie zawsze mają zbieżne interesy. Teheran pozostaje ważny dla Rosji jako kluczowy gracz w Syrii i jako ważny sprzymierzeniec w całym regionie. Nie zmieniła się też pozycja Moskwy wobec Palestyny – od 2012 r. uznaje jej niepodległość, wspiera zasadę dwóch państw (Izrael, Palestyna) i utrzymuje bliskie kontakty z władzami Autonomii Palestyńskiej i Hamasem.

źródło:
Zobacz więcej