Hejt pobłogosławiony

KO na miesiąc przed wyborami zaprasza potencjalnego wyborcę pod hashtag #SilniRazem (fot. TT/PlatformaObywatelska)

W 2007 r., wbrew wcześniejszym umowom, na debatę telewizyjną Kaczyński-Tusk sztab tego drugiego wprowadził głośno i agresywnie zachowujących się klakierów, która utrudniała wszelkie wypowiedzi lidera PiS, gorąco oklaskując jego konkurenta. Jarosław Kaczyński nie był na taką sytuację przygotowany. W efekcie debatę przegrał, pozostawiając wrażenie rozbicia i zagubienia. Jego partia byłą już wtedy na fali opadającej, debata prawdopodobnie przypieczętowała utratę władzy przez PiS. Oficjalnie autoryzując internetową akcję „Silni Razem” Platforma chce powtórzyć ten manewr, trudno jednak wróżyć mu powodzenie.

PiS apeluje do Kidawy-Błońskiej, aby „odcięła się” od akcji KO „Silni razem”

Politycy PiS, w tym szef kancelarii premiera Michał Dworczyk i zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel zaapelowali w poniedziałek do kandydatki...

zobacz więcej

Kto z czytelników nie używa na co dzień Twittera, może nie wiedzieć nawet, o co chodzi, potrzebne jest więc krótkie wyjaśnienie.

Hasło „#SilniRazem” uznane za motywacyjne zawołanie Koalicji Obywatelskiej na ostatnie tygodnie kampanii wyborczej, w mediach społecznościowych funkcjonuje nie od dziś. Zawołanie bojowe sympatyków opozycji, niestety, dla wielu osób stało się przykrywką do nie tyle waleczności, co zwykłego chamstwa, oczywiście w imię świętej polsko-polskiej wojny. Trudno uwierzyć, by politycy chcący wykorzystać tę internetową energię nie mieli świadomości, że jest to energia zła.

Oczywiście, nie za każdym razem i nie w wykonaniu każdego uczestnika. Nie wątpię, że znajdziemy wpisy mieszczące się w zasadach normalnej rozmowy o polityce, opatrzone hashtagiem #SilniRazem. Jednak wystarczy wpisać go w wyszukiwarkę, by wyskoczyło nam mnóstwo zupełnie innych wypowiedzi. Idealnych, by ilustrować demaskatorskie materiały o farmach trolli i wspieraniu hejtu przez polityków. Idealny prezent dla PiS, dla Koalicji zaś zagranie ryzykowne i chyba też zwyczajnie szkodliwe.

KO przejmuje #SilniRazem – hejterskie hasło w mediach społecznościowych

„Urządzić z grupy agresywnych i często wulgarnych osób twarz ostatniej prostej kampanii; przecież to wygląda jak sabotaż” – dziwi się dziennikarz...

zobacz więcej

Oto bowiem chwilę temu słyszeliśmy, że Polacy mają już dość podziałów i agresji, więc dostaną nową ofertę, wygładzającą spory i skupiającą się nie na politycznej walce, ale konkretach, życiowych bolączkach i systemowych problemach, choćby służby zdrowia. Jest, rzecz jasna, inną sprawą, jak realizacja tych zapowiedzi wyglądała w praktyce.

Od teraz jednak koncyliacyjna marszałek Kidawa-Błońska przez oznaczenie #SilniRazem staje się częścią tej samej grupy, która bynajmniej naszego politycznego sporu nie uspokaja. Przeciwnicy opozycji, doskonale świadomi faktu, że od teraz wszystkie przyszłe i już napisane wykwity hejtu opatrzone frazą, która stała się oficjalnym logo, idą na konto Koalicji Obywatelskiej i tworzących ją polityków.

Dlatego już od samego rana najczęściej używanym przez prawicowych czytelników Twittera klawiszem był ten odpowiedzialny za tworzenie zrzutów ekranu „PrtSc”. Efekty ich poszukiwań można znaleźć oczywiście po kliknięciu w hashtag, pod którym, obok satysfakcji uczestników grupy z docenienia ich pracy, znajdziemy też specyficzne „the best of” z dotychczasowej działalności. Często mocno antyklerykalnej, zawsze – antypisowskiej i prawie zawsze odpychającej wszystkich jeszcze nieprzekonanych lub wahających się, lecz stroniących od agresji.

Inowrocławski ratusz „futrował swoich”. Kilkukrotne różnice w wydatkach na lokalne media

Różnice w wydatkach Urzędu Miasta Inowrocławia – gdzie pod kierownictwem posła PO-KO Krzysztofa Brejzy działał „wydział nienawiści” – na reklamę w...

zobacz więcej

„Źle ci koleżko na TT? Możemy skrócić twoje męki. A teraz do budy, pisowski psie” , „śmiecie pisowskie”, „zwieracze puszczają” – to znajdzie potencjalny wyborca zachęcony do sprawdzenia hasła „SilniRazem” przez polityków Platformy.

Znajdzie, oczywiście, jeszcze więcej, ale nie wszystko, nawet poglądowo, nadaje się do cytowania w miejscu, gdzie obowiązuje nas ustawa o ochronie języka. Pozostaje jeszcze kwestia zawłaszczania hasła, używanego przez sympatyków całej opozycji, również lewicy. Od kilku tygodni zwolennicy SLD czy Razem byli upominani przez kolegów z POKO, by tego nie używali.

„Niewielki procent wyborców w ogóle wie, na czym polega Twitter. Tymczasem KO na miesiąc przed wyborami zaprasza potencjalnego wyborcę pod hashtag #SilniRazem, gdzie katolikom życzono, żeby ich dzieci zgwałcił ksiądz. Niepojęte.

Kto jest spin-doktorem w tej formacji?” – pyta na Twitterze Daniel Staniszewski, nieznany mi bliżej i nieangażujący się raczej w polityczne dyskusje użytkownik, którego pytanie, znalezione również dzięki hashtagowi, wydaje się bardziej niż zasadne. I z nim chciałbym zostawić czytelników, a przede wszystkim pomysłodawców tej akcji, zanim pod tekstem pojawi się kolejnych kilkadziesiąt komentarzy potwierdzających zawarte w nim tezy, choć zapewne w mało przyjemny dla mnie, jako autora, sposób.

źródło:
Zobacz więcej