Rusza Liga Mistrzów. Gigantyczne pieniądze i zaledwie dziewięciu Polaków na 800 zgłoszonych zawodników

Robert Lewandowski to jeden z nielicznych Polaków, odgrywających kluczową rolę w klubie, grającym w Lidze Mistrzów (fot. PAP/EPA/FILIP SINGER)

Trzydzieści dwa zespoły podzielone na osiem grup, do zgarnięcia wielkie pieniądze, a przede wszystkim miano najlepszej klubowej drużyny Starego Kontynentu. We wtorek rozpoczyna się Liga Mistrzów. Wielkie emocje potrwają do końca maja, bo wtedy w Stambule odbędzie się finał. Najważniejsze mecze Champions League pokaże TVP.

Pływak z RPA pokonał rekordowy dystans w oceanie

Pochodzący z RPA Cameron Bellamy przepłynął najdłuższy w historii dystans w oceanie. Pokonał 151, 7 km z Barbadosu do Saint Lucii w ciągu 56 godzin...

zobacz więcej

Liga Mistrzów to nie tylko sportowa rywalizacja, ale także ogromne pieniądze. Od gigantycznej kasy, którą UEFA przeznaczy klubom może zakręcić się w głowie. W rozpoczynającej się we wtorek edycji 32 zespoły podzielą między sobą ponad 2 mld euro.

Już sam awans do fazy grupowej to zastrzyk gotówki na poziomie 15 mln euro. A potem im więcej wygrywasz, tym więcej zarabiasz. Grupowe zwycięstwo równa się przelewowi na 2,7 mln euro, a remis to 1/3 tej kwoty.

Dwa miliardy do podziału

Stawki zaczynają rosnąć jeszcze bardziej w fazie pucharowej. Załapanie się do najlepszej szesnastki to okazja do wystawienia faktury Europejskiej Unii Piłkarskiej na 9,5 mln euro, ćwierćfinał równa się kwocie o milion większej. Miejsce w najlepszej czwórce UEFA wyceniła na 12 mln, a awans do finału na 15 mln euro. Dla zwycięzcy decydującego meczu czeka jeszcze „skromny” bonus w postaci 4 mln euro.

Ile pieniędzy leży na boisku? Drużyna, która wzniesie puchar 30 maja 2020 r. na stadionie w Stambule wzbogaci się o przynajmniej 66,25 mln euro, a do tego jeśli udałoby się wygrać jej wszystkie mecze, to suma wzrośnie do ponad 80 mln euro. Mało? A to jeszcze nie wszystko, bo UEFA przygotowała jeszcze 585 mln euro, które podzieli biorąc pod uwagę 10-letni ranking występów w Lidze Mistrzów. Tutaj prawdopodobnie nic się nie zmieni w porównaniu z poprzednim sezonem i najwięcej kasy powędruje na konto Realu Madryt. Konto „Królewskich” wzbogaci się o kwotę sięgającą 35,5 mln euro.

A na koniec UEFA podzieli tzw. tort marketingowy. W tym sezonie będzie to 292 mln euro. Pieniądze zostaną rozesłane do uczestników według wartości medialnej danego zespołu. Tutaj także najwięcej dostaną najbogatsi. Dodatkowo kluby zarobią także dobre pieniądze na tzw. dniu meczowym, czyli sprzedaży biletów, karnetów VIP czy klubowych pamiątek.

Zmarł piłkarski trener rekordzista. Prowadził 18 reprezentacji

W wieku 93 lat zmarł niemiecki trener rekordzista Rudi Gutendorf – poinformowały miejscowe media. Prowadził aż 55 drużyn, w tym 18 reprezentacji...

zobacz więcej

Dziewięciu z ośmiuset

Liga Mistrzów a polska piłka to pojęcia, w których ciężko znaleźć wspólny mianownik. Przed trzema laty w fazie grupowej grała Legia Warszawa, ale teraz mistrza Polski od Champions League dzielą lata świetle. Ostatnie sezony to regularne pasmo mniejszych lub większych kompromitacji najlepszych klubowych drużyn nad Wisłą. W tym sezonie Piast Gliwice pożegnał się z marzeniami o grze w elicie już w pierwszej rundzie, przegrywając z białoruskim BATE Borysów. A żeby awansować do Ligi Mistrzów najlepszy polski zespół musi pokonać w eliminacjach czterech rywali.

Także trudno się spodziewać, aby w następnych latach któryś z naszych zespołów zameldował się w najlepszych klubowych rozgrywkach Starego Kontynentu. Dla czołowych drużyn ekstraklasy nie ma miejsca także w pucharze drugiej kategorii jakim jest Liga Europy.

Polski piłkarz podczas meczu Ligi Mistrzów to także rzadkość. Na 800 zawodników zgłoszonych przez 32 zespoły, tylko dziewiątka ma polskie paszporty. Na siłę moglibyśmy do listy dopisać jeszcze mającego podwójne obywatelstwo Adriana Stanielewicza z Bayeru Leverkusen. To i tak nieco lepiej niż przed rokiem, gdy mieliśmy szansę oglądać zaledwie ośmiu Biało-Czerwonych. W porównaniu z sezonem 2018/9 Champions League przed telewizorem obejrzy Kamil Glik, a szansę, choć niewielką, na występy będą mieć Damian Kądzior i Jakub Piotrowski.

Każda minuta spędzona boisku przez któregoś z wymienionego duetu, będzie nie lada wydarzeniem. Skrzydłowy Dinama Zagrzeb wprawdzie łapie się ostatnio do składu w spotkaniach ligi chorwackiej, ale w poważniejszych meczach trener Nenad Bjelica niechętnie korzysta z jego usług. Jeszcze bardziej marginalną rolę odgrywa w Genk Piotrowski. Były piłkarz Pogoni Szczecin przez ponad rok gry w Belgii uzbierał na boisku zaledwie niewiele ponad 300 minut.

Na szczęście pozostali Biało-Czerwoni to jedni z najważniejszych piłkarzy swoich zespołów. Trudno będzie nam wyobrazić sobie bramkę Juventusu bez Wojciecha Szczęsnego, atak Bayernu Monachium bez Roberta Lewandowskiego. Jak co roku mistrzowie Włoch i Niemiec są typowani w gronie faworytów do końcowego triumfu. To będzie trudne zadanie, bo wygląda na to, że znów piekielnie silni będą Anglicy z kapitalnym Liverpoolem i marzącym o zwycięstwie w Lidze Mistrzów Manchesterze City.

Jeśli tylko zdrowie pozwoli, to we wszystkich meczach powinniśmy zobaczyć w podstawowym składzie Borussii Dortmund Łukasza Piszczka. Byłego reprezentanta Polski już dziś wieczorem czeka rywalizacja z Barceloną. Stawkę grupy F uzupełniają Inter Mediolan i Slavia Praga.

Pokaz mocy Polaków. Pewna wygrana z gospodarzami

To miał być najtrudniejszy mecz Polaków w fazie grupowej, a tymczasem podopieczni Vitala Heynena nawet się nie spocili. Mistrzowie świata wygrali z...

zobacz więcej

Mocną pozycję w barwach Lokomotiwu Moskwa mają Maciej Rybus i Grzegorz Krychowiak. Dla drużyny ze stolicy Rosji awans do fazy pucharowej będzie nie lada wyzwaniem. Lokomotiw trafił do grupy D razem z Atletico Madryt, Bayerem Leverkusen i Juventusem.

Patrząc na mecze Napoli znów będziemy z nadzieją wypatrywać przebłysków wielkiej formy Piotra Zielińskiego i Arkadiusza Milika. Pomocnik wicemistrzów Włoch powinien pojawić się w składzie na wtorkowy mecz z Liverpoolem. Z kolei Milik od kilku tygodni narzeka na ból przywodziciela i w tym sezonie jeszcze nie zagrał.

Do składu na Ligę Mistrzów nie został zgłoszony Marcin Bułka. Młody bramkarz zdołał nawet zaliczyć debiut w barwach PSG w Ligue 1, ale chwilę przed zamknięciem okienka paryżanie ściągnęli dwóch golkiperów - Keylora Navasa oraz Serio Rico. W 25-osobowej kadrze dla Bułki zabrakło miejsca.

Zatrzymać Anglików

Kto wygra Ligę Mistrzów? Podobnie jak w poprzednich rozgrywkach faworytów trzeba szukać na Wyspach Brytyjskich. W majowym finale spotkali się Liverpool z Tottenhamem. Powtórzenie tego wyczynu przez „Koguty” byłoby nie lada wyzwaniem. Bukmacherzy z Williama Hilla największe szanse dają Manchesterowi City. Dla „The Citizens” triumf w Lidze Mistrzów to w tym sezonie zadanie numer jeden. Od Josepa Guardoli oczekuje się wygranej nawet kosztem słabszej postawy w Premier League. Ale trzeci finał z rzędu dla „The Reds” też nie będzie żadnym zaskoczeniem.

źródło:
Zobacz więcej