Pokaz mocy Polaków. Pewna wygrana z gospodarzami

Holendrzy nie mogli znaleźć sposobu na świetnie dysponowany blok Polaków (fot. PAP)

To miał być najtrudniejszy mecz Polaków w fazie grupowej, a tymczasem podopieczni Vitala Heynena nawet się nie spocili. Mistrzowie świata wygrali z Holendrami gładko i pewnie (3:0), odnosząc drugie zwycięstwo na mistrzostwach Europy. Awans do kolejnej fazy jest już tylko formalnością.

Szalony czarodziej z Belgii. „Piekielny tydzień” i czekoladki Heynena

Różnie o nim mówią – że wariat, że porywczy, że nieobliczalny... Sam przyznaje, że ma wiele twarzy, ale nade wszystko kocha wygrywać. I robi to....

zobacz więcej

Trzy tygodnie wyczerpujących przygotowań, brak meczów towarzyskich, zmęczenie sezonem... Jeszcze zanim rozpoczęły się mistrzostwa Europy, Vital Heynen zapowiadał, że najtrudniejsze będą pierwsze spotkania. Im dalej w las, tym w lepszej dyspozycji powinni być Polacy.

Mecz z Estonią, którym otwieraliśmy rywalizację na tym turnieju, pokazał, że wciąż nie wszystko w naszej grze funkcjonuje dobrze. Mieliśmy problem z blokiem, zagrywka wyglądała mizernie, a z formą „nie dojechał” jeden z środkowych, Jakub Kochanowski. Były też oczywiście pozytywy: szybkie rozegranie Fabiana Drzyzgi i znakomita dyspozycja obu „strzelb”: Artur Szalpuk i Dawid Konarski byli niemal bezbłędni, odpłacając się za zaufanie szkoleniowcowi.

Udany początek mistrzostw Europy. Polscy siatkarze pokonali Estonię

Zwycięstwo Polaków w inauguracyjnym meczu na mistrzostwach Europy w siatkówce. Biało-Czerwoni pokonali w Rotterdamie Estończyków 3:1 (25:22, 25:27,...

zobacz więcej

Jak to u Heynena jednak bywa: żaden z nich nie pojawił się dziś na parkiecie. Selekcjoner ma swój styl, uwielbia rotować składem, dziś od początku postawił więc na Wilfredo Leona (który z Estonią nie zagrał) i Macieja Muzaja.

To sygnał dla reszty rywali: mamy szeroką kadrę, każdy z zawodników jest gotowy do walki na najwyższym poziomie. To również komunikat dla siatkarzy: Heynen wierzy w swoich graczy i nie obawia się powierzyć odpowiedzialności rezerwowym. Zresztą, „rezerwowych” jako takich w reprezentacji dziś nie ma. Jest pewnie „żelazna szóstka”, którą Belg ma w głowie, ale bogactwo kadrowe jest tak duże, że żal byłoby się do niej przywiązywać. Wszyscy są przyzwyczajeni, Szalpuk i Konarski nie kręcili nosami, decyzję o pozostawieniu na ławce przyjęli dobrze, odpoczynek im nie zaszkodzi.

W niedzielę funkcjonowało wszystko to, co przyprawiało o ból głowy w starciu z Estonią. Blok punktował znacznie częściej, serwis wyglądał lepiej (ale tylko trochę, wciąż błędów było za dużo), w środku znakomicie spisywali się Mateusz Bieniek i Piotr Nowakowski. Ten drugi swój pierwszy nieudany atak zaliczył dopiero w... trzecim secie. A w odwodzie jest przecież jeszcze Karol Kłos.

Pokaz mocy Polaków. Pewna wygrana z gospodarzami

To miał być najtrudniejszy mecz Polaków w fazie grupowej, a tymczasem podopieczni Vitala Heynena nawet się nie spocili. Mistrzowie świata wygrali z...

zobacz więcej

Jakiekolwiek problemy Holendrzy sprawili nam właściwie tylko w trzeciej partii. Prowadzeni do boju przez Nimira Abdela-Aziza, wyszli w pewnym momencie na trzypunktowe prowadzenie. Gdy wydawało się, że rywalizacja może się przedłużyć, Polacy zdobyli jednak aż sześć (!) punktów z rzędu, wychodząc ze stanu 9:12 na 15:9. Przewagi już nie oddali, wygrywając bezpiecznie i pewnie.

Trzy sety, trzy wygrane: do 19, do 18 i do 19. Pokaz mocy, pokaz głębi składu, który trwał będzie co najmniej do końca fazy grupowej. Pozostały nam mecze z drużynami uznawanymi za słabsze niż Holendrzy. Wynik inny niż komplet zwycięstw trzeba będzie uznać za zaskoczenie.

W poniedziałek gramy z Czechami (20:00 w TVP1), we wtorek z Czarnogórą (17:00 w TVP1). Na koniec, w czwartek (20:00 w TVP1) z Ukrainą.

źródło:
Zobacz więcej