„Nie podawałam się do dymisji i nikomu niczym nie groziłam”

Minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz (fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk)

Minister Jadwiga Emilewicz zaprzeczyła doniesieniom, jakoby miała podać się do dymisji w związku z projektem zniesienia limitu 30-krotności składek ZUS. – Nie podawałam się do dymisji i nigdy nikomu niczym nie groziłam – powiedziała.

Gowin zapewnia, że rząd nie podniesie składek ZUS. „Ręczę za to swoją wiarygodnością”

– Przeznaczamy około 1 mld zł na zmniejszenie obciążeń w ZUS dla mikro i małych firm – mówił w Karczewie premier Mateusz Morawiecki. Po jego...

zobacz więcej

W piątek portal money.pl podał, że Emilewicz – minister przedsiębiorczości i technologii – zamierza podać się do dymisji, jeśli „przejdzie projekt zniesienia limitu 30-krotności składek ZUS”.

Emilewicz zapewniła, że publikacja portalu jest nieprawdziwa. – W trakcie Rady Ministrów wyraziłam swoją opinię, na temat tego, abyśmy w dalszym ciągu prac nad budżetem zastanowili się, czy ten limit trzeba znosić. Uważam, że warto się nad tym zastanowić – podkreśliła minister.

– Budżet nie jest jeszcze zamkniętą księgą, prace nad nim będą trwały. Jestem przekonana, że z premierem Morawieckim, jak i prezesem Kaczyńskim znajdziemy porozumienie, dotyczące limitu 30-krotności – dodała.

Zapewniła przy tym, że nie groziła swoją dymisją: „Ja takiej rozmowy z panem premierem i panem prezesem nigdy nie prowadziłam”.

– Nie podawałam się do dymisji, nie szantażowałam i nigdy nikomu niczym nie groziłam – podkreśliła. Przekazała też, że poprosiła redakcję portalu money.pl, aby usunięto nieprawdziwą – jak ocenia – informację. Zastrzegła przy tym, że w wypadku nieusunięcia publikacji będzie „dochodziła prawdy w inny sposób”.

Jadwiga Emilewicz, odnosząc się do planów likwidacji rocznego progu zarobków, powyżej którego nie płaci się już składek na ZUS, równego 30-krotności przeciętnego wynagrodzenia, oceniła, że limit ten jest elementem pomagającym zatrzymywać w Polsce wysokiej klasy specjalistów.

– Z całą pewnością ten limit jest elementem, który sprawia, że pracują oni w Polsce, a nie gdzie indziej. A zawsze mówimy, że trzeba w Polsce zatrzymywać wysokiej klasy specjalistów – zaznaczyła.

Minister dodała, że w ubiegłym roku z tego rozwiązania korzystało ok. 380 tys. osób, za czego ok. 70 proc. z sektora prywatnego, a reszta – z publicznego.

Minister Emilewicz przypomniała, że zakładany w projekcie budżetu efekt fiskalny likwidacji limitu to ok. 5,6 mld zł wpływów do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Gowin tweetuje nt. podniesienia pensji minimalnej i stawki ZUS dla firm

„Nie ma żadnego rozłamu w rządzie. Bardzo proszę media, by nie manipulowały słowami minister Emilewicz. Podniesienie pensji minimalnej jest...

zobacz więcej

– Zaproponowałam (na posiedzeniu Rady Ministrów – red.) abyśmy jeszcze w dalszych pracach nad budżetem przedyskutowali, czy tak naprawdę to rozwiązanie przyniesie ten efekt fiskalny, który jest zapisane w ocenie skutków regulacji – powiedziała.

– Wyobrażam sobie, że ci, którzy dziś korzystają z tego limitu będą szukać innych form i ten zakładany wpływ do budżetu może być niższy. Moim zdaniem – tutaj podzielam refleksje pana premiera Gowina – wprowadzenie zniesienia tego limitu sprawi, że ci, którzy dzisiaj z niego korzystają poszukają innych form prawnych i ten założony wpływ do budżetu nie nastąpi. Ale myślę, że tutaj znajdziemy porozumienie i z premierem Morawieckim i z prezesem Kaczyńskim – mówiła Emilewicz.

Minister podkreśliła, że na 2020 r. „jest bardzo dobry budżet, po raz pierwszy zbilansowany, więc jest przestrzeń, żeby rozmawiać np. o limicie 30-krotności”.

– Jestem świadoma, co jest zapisane w projekcie ustawy budżetowej, ale jednocześnie jestem przekonana, że znajdziemy porozumienie, tak jak znajdywaliśmy je przez ostatnie lata. Nikt nikogo nie szantażuje – powtórzyła minister.

źródło:

Zobacz więcej