Własnoręcznie zabił 500 Żydów. Rocznica egzekucji kata z „Listy Schindlera”

Austriacki esesman Amon Göth był sądzony w Krakowie (fot. pl.wikipedia.org)

Gdy obejmował stanowisko komendanta obozu przejściowego w Płaszowie, przywitał się z więźniami słowami: „Jestem waszym bogiem. W dystrykcie lubelskim wykończyłem 60 tys. Żydów. Teraz kolej na was”. Historycy oceniają, że austriacki Hauptsturmführer SS Amon Göth zabił własnoręcznie ok. 500 osób. Zbrodniarz nigdy nie wyraził skruchy, pozdrawiając na szubienicy Adolfa Hitlera.

Zmarł pomocnik Oscara Schindlera

Mieczysław Pemper, który w czasie wojny pomógł niemieckiemu przedsiębiorcy Oskarowi Schindlerowi ocalić od zagłady 1200 Żydów, zmarł w Augsburgu w...

zobacz więcej

Amon Göth został stracony 13 września 1946 r. o godz. 18 w więzieniu przy ul. Montelupich w Krakowie. Wyrok – karę śmierci przez powieszenie – usłyszał tydzień wcześniej. W mowie końcowej stwierdzał:

„Nie przyznaję się do winy, że jako członek NSDAP na terenie Austrii i Rzeszy Niemieckiej oraz jako członek Waffen SS (…) na terenie Rzeczypospolitej Polskiej brałem udział w związku zbrodniczym, jakim była ta partia, która pod wodzą Adolfa Hitlera wytknęła sobie jako cel w drodze gwałtu prowadzenia wojen napastniczych i za pomocą innych przestępstw – wśród których wybitną rolę odgrywało ludobójstwo Polaków i Żydów – zdobycie władzy nad światem (…). Jeszcze raz zaznaczam, że wszystkim tym zarzutom przeczę zdecydowanie i stanowczo. Nie czuję się winny ich popełnienia”.

Austriacki esesman nigdy nie wyraził skruchy, do końca pozostając wiernym admiratorem nazizmu. Przed otworzeniem zapadni szubienicy zdążył wykrzyczeć jeszcze: „Heil Hitler!”.

Bezduszny komendant

Göth objął stanowisko komendanta obozu w Płaszowie w lutym 1943 r. Austriacki esesman nie tylko miał nim zarządzać, ale także wybudować od podstaw rękami podległych mu więźniów. KL Płaszów powstał jako obóz tranzytowy, do którego trafiali Żydzi z likwidowanego getta krakowskiego. Stąd więźniowie mieli być kierowani prosto do Auschwitz.

„Mój dziadek by mnie zastrzelił”

zobacz więcej

Göth planował nadać temu miejscu znacznie większą rangę. Szybko przemienił KL Płaszów w obóz koncentracyjny, wprowadzając w nim rządy terroru. W szczytowym okresie przebywało tam 20 tys. ludzi.

Na pierwszym apelu komendant zwrócił się do więźniów słowami: „Jestem waszym bogiem. W dystrykcie lubelskim wykończyłem 60 tys. Żydów. Teraz kolej na was”.

– Kiedy widziałeś Götha, widziałeś śmierć – wspominał po wojnie jeden z ocalałych, Leopold „Poldek” Pfefferberg. Inny więzień relacjonował, że gdy bezduszny komendant pojawiał się na placu, ludzie chowali się ze strachu w latrynach.

Część Żydów przetrwała dzięki wstawiennictwu osławionego Oskara Schindlera. Przemysłowiec zaproponował Austriakowi gotówkę w zamian za osadzenie wskazanych osób w podobozie o łagodniejszym rygorze. Schindler zatrudnił je następnie w swojej Fabryce Naczyń Emaliowanych i Wyrobów Blaszanych, ratując w ten sposób ponad tysiąc ludzkich istnień.

„Przeklinałem Boga, przeklinałem matkę..., że mnie urodziła”

W czerwcu 1940 r. do obozu Auschwitz trafił pierwszy transport więźniów. Dwa miesiące później znalazł się w nim więzień nr 3444, młody fotograf z...

zobacz więcej

Pozostali codziennie musieli zmagać się z obawami o swoje życie. Według relacji świadków Göth miał m.in. ćwiczyć na więźniach celność, strzelając do nich z balkonu swojej willi. Gdy ktoś szczególnie nie przypadł mu do gustu lub łamał ustalone przez niego reguły, był szczuty dwoma owczarkami niemieckimi.

Aresztowanie i proces

Zachłanność Götha sprawiła, że we wrześniu 1944 r. został aresztowany przez niemieckie władze. Okazało się, że komendant nie odprowadzał kosztowności przywożonych przez Żydów do państwowych kas, lecz zachowywał je dla siebie.

Ze względu na pogarszający się stan zdrowia zwolniono go z więzienia i wysłano do sanatorium w miejscowości Bad Tölz. Tam wpadł w ręce Amerykanów, którzy przekazali go następnie Polakom.

Proces w sprawie Götha toczył się od 27 sierpnia do 5 września 1946 r. przed Najwyższym Trybunałem Narodowym w Krakowie. Austriak został oskarżony o zabicie minimum 8 tys. osób w trakcie likwidacji gett w Krakowie i Tarnowie oraz spowodowanie śmierci bliżej nieokreślonej liczby więźniów w KL Płaszów.

Po odczytaniu wyroku śmierci esesman poprosił o zmianę kary na dożywotnie więzienie. Sędziowie odrzucili jego wniosek, pisząc w uzasadnieniu:

„Indywidualne i masowe mordy, jakich dopuszczał się na bezbronnej ludności, wyrafinowane okrucieństwo, jakie przy tym okazywał, wskazują niezbicie na to, że jest wynaturzoną jednostką zbrodniczą, zaczem eliminacja jego ze społeczeństwa jest bezwzględnie wskazana i uzasadniona”.

Czarnoskóra wnuczka zbrodniarza

Wiele lat po wojnie historia dopisała zaskakujący rozdział w dziejach rodziny Göthów. Wnuczka Amona, Jennifer Teege, dopiero w wieku 38 lat dowiedziała się, że jej dziadkiem był obozowy kat. Poruszona tą wiadomością kobieta wydała w 2014 r. książkę pt. „Amon. Mój dziadek by mnie zastrzelił”.


Tytuł tej pozycji nie był przypadkowy, gdyż Teege stanowiła owoc romansu córki Götha, Moniki, z czarnoskórym studentem z Nigerii. O tożsamości swojego dziadka kobieta dowiedziała się po wizycie w bibliotece. Na jednej z półek miała bowiem zobaczyć pozycję zatytułowaną „Historia Moniki Göth, córki komendanta obozu koncentracyjnego z »Listy Schindlera«”.

źródło:
Zobacz więcej