Kret CIA w gabinecie Putina?

W otoczeniu Władimira Putina miał działać amerykański szpieg (fot. Kremlin.ru)

Pewne są tylko dwie rzeczy. Pierwsza: CIA miała cennego informatora w Moskwie, którego w 2017 r. ewakuowała. Druga: w 2017 r. zniknął kremlowski urzędnik o nazwisku Smolenkow, by teraz odnaleźć się w… USA. Rosyjskie media twierdzą, że to on jest tym szpiegiem. Ale czy aby na pewno?

CIA wywiozła ważnego szpiega z Rosji. Działał w otoczeniu Putina

W 2017 r. CIA wywiozła z Rosji ważnego szpiega, działającego w otoczeniu Putina. Według rosyjskiej gazety amerykańskim agentem miał być Oleg...

zobacz więcej

Bomba wybuchła, gdy CNN podała, że amerykański wywiad miał w Rosji niezwykle cennego informatora, ale dokonał jego eksfiltracji w 2017 r. z obaw przed zdemaskowaniem. Nie padło żadne nazwisko, ale jeszcze tego samego dnia, 9 września, anonimowy kanał na popularnym w Rosji komunikatorze Telegram powiązał postać agenta CIA z niejakim Olegiem Smolenkowem. Urzędnikiem kremlowskim, który latem 2017 r. wyjechał z żoną (pracowała dla rządu) i trójką dzieci na urlop do Czarnogóry i ślad po nich zaginął.

Smolenkow czy nie?

Tym tropem poszedł jednocześnie rosyjski dziennik „Kommiersant”, pisząc, że namierzył Smolenkowa w Stanach Zjednoczonych. Z dostępnych publicznie informacji wynika, że 4 czerwca 2018 r. Oleg i Antonina Smolenkowowie kupili nieruchomość w miejscowości Stafford w stanie Wirginia. W internecie jest również dostępna informacja o zarejestrowaniu w styczniu 2019 r. na te nazwiska, zbieżne z danymi Smolenkowa i jego żony, umowy dotyczącej własności. Chodzi o dom przy Partridge Lane 78 o powierzchni 760 m kwadratowych – jego wartość ocenia się na 925 tys. dolarów.

Natychmiast po tej publikacji w Stafford pojawili się dziennikarze – jako pierwsi ekipa z NBC News. Nikogo jednak w domu nie zastali, za to natychmiast pojawili się panowie wyglądający na agentów służb. Później sąsiedzi relacjonowali, że rodzina Rosjan w pośpiechu opuściła dom 9 września wieczorem – a więc po pierwszych publikacjach w amerykańskich mediach na temat szpiega CIA w Moskwie.

Nazajutrz, 10 września artykuł na ten temat pojawił się na łamach „New York Timesa”. Gazeta opisując historię informatora CIA w Moskwie nie podała nazwiska, ani nie odniosła się zupełnie do rosyjskich twierdzeń, iż tym agentem był Smolenkow. „NYT” pisał, że informator pracował dla CIA od dziesięcioleci. Agencja miała go zwerbować dawno temu, gdy był urzędnikiem średniego szczebla. Po zwerbowaniu zaczął szybko piąć się górę, i w końcu zajął „wpływowe stanowisko, dające dostęp do najwyższego kremlowskiego szczebla”.

Pytanie, czy funkcje pełnione przez Smolenkowa można uznać za wpływowe? Był 2. sekretarzem ambasady w USA, w 2010 r. zaś referentem w aparacie rządu. W 2010 r. prezydent Dmitrij Miedwiediew przyznał Smolenkowowi rangę rzeczywistego państwowego doradcy trzeciej klasy. To stosunkowo wysoka ranga w administracji cywilnej, odpowiadająca wojskowemu stopniowo generała majora. Ale w tej komórce administracji prezydenckiej, gdzie ostatnio Smolenkow pracował, ranga ta nie należy do szczególnie wysokich.

11 września dziennik „Wiedomosti”, powołując się na źródło bliskie służbom specjalnym, napisał, że Smolenkow przez co najmniej pięć lat pracował w aparacie doradcy prezydenta Rosji ds. polityki zagranicznej Jurija Uszakowa.

„Kilka lat pracował w administracji Putina”. Kreml o domniemanym agencie CIA

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdził w środę, że Oleg Smolenkow, nazywany przez media domniemanym agentem CIA, pracował przez kilka lat w...

zobacz więcej

Źródło to twierdzi, że Smolenkow miał dostęp do „bardzo wrażliwych informacji”, w tym danych służb specjalnych. Inny informator gazety jest przekonany, że Smolenkow nie miał dostępu do tajnych danych, ale mógł taką wiedzę pozyskiwać w rozmowach z kolegami. Należy pamiętać, że należał przez kilkanaście lat do grona najbliższych współpracowników Uszakowa – wpływowego doradcy Putina.

Smolenkow pracował w ambasadzie Rosji w Waszyngtonie w czasie, gdy Uszakow nią kierował. Potem poszedł za swym protektorem do aparatu rządu Rosji, którego wiceszefem był Uszakow. Wreszcie obaj panowie przenieśli się na Kreml wraz z powrotem Putina na stanowisko prezydenta.

Strach przed dekonspiracją

„New York Times” powtórzył wersję CNN, że ewakuowany w 2017 r. agent był głównym informatorem służb amerykańskich w dochodzeniu dotyczącym rosyjskiej ingerencji w wybory 2016 r. Według źródeł „NYT” agent przekazywał CIA informacje, które pomogły sformułować główny wniosek śledztwa: prezydent Putin osobiście sankcjonował i zarządzał mieszaniem się w wybory w USA, a także dał osobiście polecenie włamania się hakerów na serwery Narodowego Komitetu Partii Demokratycznej.

Informacje od tego informatora były tak ważne i miały tak wrażliwy charakter, że dyrektor CIA John Brennan nie włączał ich do zwyczajowych codziennych briefingów dla prezydenta Baracka Obamy, a dostarczał je w zapieczętowanych kopertach bezpośrednio do Gabinetu Owalnego.

Informacje przekazywane przez agenta były tak ważne, że w 2016 r. kierownictwo CIA nakazało przeprowadzić dodatkowe sprawdzenie źródła. Analitycy wywiadu sprawdzili wszystkie informacje dostarczane przez szpiega od lat, ale nie znaleziono niczego podejrzanego. Po raz kolejny podejrzenia o podwójną grę się pojawiły, gdy zaproponowano agentowi ewakuację do USA, a ten odmówił. Ale za drugim razem wyraził zgodę, co uspokoiło część ludzi w Langley. Choć podobno nie wszystkich. Były bowiem jeszcze jakieś powody, dla których kontrwywiad podejrzewał informatora z Kremla o podwójną grę.

Po raz pierwszy CIA zaproponowała informatorowi wywiezienie go do USA pod koniec 2016 r., gdy odchodząca administracja Obamy i służby specjalne zaczęły ujawniać materiały o rosyjskiej ingerencji w wybory, z których jasno wynikało, że Amerykanie mają źródło wysoko ulokowane na Kremlu. Szpieg odmówił, powołując się na sprawy rodzinne.

Drugą ofertę – wiosną 2017 r. – już przyjął. Po eksfiltracji szpiega do USA wywiad stracił najcenniejsze źródło informacji o tym, co dzieje się na Kremlu. W sierpniu 2018 r. „New York Times” cytował swe źródła w wywiadzie mówiące o tym, że źródła CIA w Moskwie zamilkły.

Twarde dowody w raporcie o wojnie hybrydowej przeciw Ukrainie

Europosłanka Anna Fotyga zaprezentowała deputowanym Parlamentu Europejskiego raport na temat metod działania Rosji w wojnie hybrydowej przeciwko...

zobacz więcej

Jedną z przyczyn decyzji o ewakuacji źródła miało być przekonanie służb specjalnych, że nowa administracja nieodpowiednio obchodzi się z informacji wywiadowczymi. CNN twierdzi, że decyzja o ewakuacji zapadła po spotkaniu Trumpa z Siergiejem Ławrowem w maju 2017 r., gdy Trump podzielił się z gościem tajnymi informacjami.

Źródła „NYT” twierdzą, że każde takie spotkanie Trumpa z rosyjskimi urzędnikami i politykami wywoływało trwogę wśród zagranicznych informatorów CIA. Tyle że ten sam „New York Times” cytuje pracowników wywiadu podkreślających, że nie ma żadnych dowodów na to, by Trump bezpośrednio zagroził bezpieczeństwu informatora.

Źródła we władzach podkreślają, że bodźcem do wycofania agenta było jedynie rosnące zainteresowanie mediów sprawą rosyjskiej ingerencji w prezydenckie wybory w USA. Właśnie ten motyw potwierdza chronologia zdarzeń. Po raz pierwszy CIA zaproponowała informatorowi ewakuację pod koniec 2016 r. A więc już po tym, jak wybuchł skandal z mieszaniem się Rosji w wybory amerykańskie, ale przed przejęciem Białego Domu przez Trumpa i tym bardziej jego spotkaniem z Ławrowem – które, przypomnijmy wiąże z eksfiltracją szpiega CNN (tradycyjnie bardzo wrogi Trumpowi).

Bałkańska ucieczka

We wrześniu 2017 r. rosyjski niezależny portal Daily Storm opublikował artykuł o zniknięciu Olega Smolenkowa i jego rodziny. Smolenkowowie mieli polecieć do Czarnogóry 14 czerwca 2017 r. I więcej o nich nie słyszano. Okazuje się jednak, że 21 czerwca 2017 r. żona logowała się do kont na mediach społecznościowych. Po raz ostatni. Należy przyznać, że destynacja wakacyjna rzekomego szpiega była idealna. Z jednej strony Czarnogóra to od lat jeden z ulubionych celów turystów z Rosji, i nie zmieniło tego nawet wejście tej małej republiki do NATO. I to właśnie ten drugi powód, dla którego właśnie Czarnogóra to znakomite miejsce, żeby eksfiltrować – i to z całą rodziną – swego rosyjskiego informatora za ocean.

Czarnogórska gazeta „Pobjeda” napisała teraz, 12 września, że Smolenkow z żoną i dziećmi przylecieli do Tivat, popularnego wśród Rosjan kurortu, 14 czerwca 2017 r., a „po kilku dniach” zniknęli, prawdopodobnie odpływając jakimś prywatnym jachtem. Nie wiadomo, czy Smolenkow i jego bliscy opuścili Czarnogórę w tym samym czasie. Dziennik nie cytuje żadnych źródeł, ale znane są jego bliskie związki z rządem i służbami specjalnymi Czarnogóry.

Władze rosyjskie nie skomentowały w 2017 r. zniknięcia kremlowskiego urzędnika z całą rodziną. Co ciekawe, wydział Komitetu Śledczego w Moskwie podjął śledztwo w sprawie zabójstwa (kilkakrotnie je przerywano i wznawiano). FSB ustaliła w końcu, że domniemane ofiary nie zginęły, lecz mieszkają za granicą. Teraz stało się o nich głośno.

Kreml potwierdził gazetom, że Smolenkow pracował w administracji prezydenckiej, ale nie komentuje jego związków z obcymi służbami i dostępu do tajnych informacji.

Informatorzy CIA na Kremlu milczą. Boją się polityki zwalczania szpiegów?

Amerykanie mają problem z pozyskiwaniem informacji wywiadowczych z Rosji. Jak donosi dziennik „New York Times”, CIA straciło kontakt ze...

zobacz więcej

Rzecznik Dmitrij Pieskow potwierdził 10 września, że Oleg Smolenkow pracował do 2017 r. w administracji Władimira Putina. Jego stanowisko nie przewiduje kontaktów z prezydentem - dodał Pieskow. Smolenkowa zwolniono, jeśli wierzyć rzecznikowi. Pieskow zapewnił ponadto, że Kreml nie ma zastrzeżeń do pracy rosyjskiego kontrwywiadu. 12 września rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa oświadczyła, że Moskwa poprosiła Interpol o pomoc w zlokalizowaniu Smolenkowa na terenie USA.

Kompromitacja czy genialny podstęp?

CIA nazywa doniesienia mediów „nieprecyzyjnymi”, a Trump stwierdził, że odpowiedź Agencji go satysfakcjonuje. FSB nie komentuje tych doniesień. Zakładając, że szpiegiem był faktycznie Smolenkow, trudno ocenić, czy dostarczał CIA cenne informacje.

Część źródeł „Kommiersanta” twierdzi, że zajmował się wyłącznie sprawami technicznymi: zakupami, organizacją wyjazdów. Z drugiej strony CNN podaje, że informator miał jakoby dostęp do Putina i nawet mógł fotografować dokumenty ze stołu prezydenta.

Zdziwienie musi też budzić łatwe odnalezienie przez dziennikarzy Smolenkowa w USA. Aż wierzyć się nie chce, że eksfiltrowanemu cennemu agentowi Amerykanie nie zapewniliby fałszywej tożsamości. Sąsiedzi, w tym emerytowana oficer wywiadu wojskowego, otwarcie wątpią, żeby komuś, kto miał pracować dla CIA w Rosji jako ważny informator, pozwolono żyć tak otwarcie w USA i to na dodatek pod prawdziwym nazwiskiem. Choć może to po prostu tylko niewiarygodne niedbalstwo służb amerykańskich? Skoro rosyjskim służbom przytrafiają się zadziwiające wpadki, to czemu nie Amerykanom?

Chyba że Smolenkow to wcale nie ten cenny informator, o którym początkowo doniosły amerykańskie media. Być może to tylko zbieg okoliczności, że został ewakuowany właśnie w tym czasie, w którym wycofano opisywanego przez prasę szpiega z Kremla? Nie da się też wykluczyć, że mamy do czynienia z podsuwaniem fałszywych tropów i próbą odsunięcia uwagi czy też zagrożenia od faktycznego cennego źródła informacji z samego serca rosyjskiej władzy.

źródło:
Zobacz więcej