Decentralizacja służby zdrowia? „Kosztów leczenia nie można przerzucać na samorządy”

Kosztów leczenia pacjentów nie można przerzucać na samorządy – uważa Tomasz Siemoniak. Czy jednak Koalicja Obywatelska pod wodzą Grzegorza Schetyny i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej podziela postulaty samorządowców dotyczące decentralizacji usług państwowych, w tym m.in. służby zdrowia? Wiceprzewodniczący PO w rozmowie z portalem tvp.info wskazuje, że służba zdrowia „w pewnym stopniu już jest zdecentralizowana”.

Projekt decentralizacji Polski. Kto za tym stoi?

Wprowadzenie „współczesnego rozbicia dzielnicowego”, likwidacja ministerstw, legalizacja związków partnerskich i adopcji dzieci przez takie związki...

zobacz więcej

Jeszcze niedawno głośno było o pomyśle decentralizacji usług publicznych. Jego zarys zawarto w „21 tezach samorządowych”, które pod patronatem Donalda Tuska i Aleksandry Dulkiewicz podpisali prezydenci miast wspierani przez PO. Część komentatorów przestrzegała, że plany opozycji mogą osłabić państwo i rozbić je na luźną federację regionów.

Jeden z postulatów dotyczył przeniesienia z państwa na samorządy obowiązku skutecznej ochrony środowiska i „zwiększenia udziału gmin we wpływach z opłat z tytułu użytkowania środowiska naturalnego”. Na przykładzie awarii stołecznej oczyszczalni ścieków „Czajka” i nieczystości, które w jej wyniku dopłynęły już do Bałtyku, widać jednak, jak bezradny okazał się ratusz Rafała Trzaskowskiego. Gdyby nie skuteczna interwencja państwa, ścieki jeszcze przez długie miesiące mogłyby płynąć Wisłą.

Proponowana przez samorządowców decentralizacja miała objąć także służbę zdrowia. Punkt ósmy zakładał „powierzenie decyzji i kontroli w sprawach ochrony zdrowia samorządom terytorialnym”, a także „zmianę zasad finansowania służby zdrowia poprzez wprowadzenie konkurencyjnych ubezpieczeń społecznych”.

Szefernaker: Na przykładzie „Czajki” widzimy, jak skończyłaby się decentralizacja państwa

– Program przygotowany przez samorządowców PO prowadzi do osłabienia państwa. I w sytuacjach kryzysowych, takich jak dziś w Warszawie, widać, że...

zobacz więcej

Wizji Donalda Tuska i samorządowców nie podziela najwyraźniej Koalicja Obywatelska pod wodzą Grzegorza Schetyny i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Wiceprzewodniczący PO Tomasz Siemoniak w rozmowie z portalem tvp.info przyznał, że nie ma potrzeby zmiany sposobu finansowania czy organizacji szpitali. Ocenił także, że „służba zdrowia w tej chwili jest już w pewnym stopniu zdecentralizowana”.

Koalicja Obywatelska w swoim programie wyborczym proponuje m.in. likwidację kolejek na SOR-ach – i obiecuje, że czas oczekiwania do lekarza nie przekroczy 60 minut – przywrócenie nocnej i świątecznej pomocy w przychodniach, nie dłużej niż 21 dni oczekiwania na wizytę u lekarza specjalisty oraz darmowe szczepionki dla dzieci.

– Jeśli chodzi o szpitale, one w większości już są we władaniu samorządów, czy to powiatowych, czy wojewódzkich. Samego systemu organizacyjnego nie ma potrzeby zmieniać – powiedział Siemoniak.

Poseł PO zaznaczył także, że Narodowy Fundusz Zdrowia finansuje to, co dotyczy leczenia, natomiast za kwestie związane z inwestycjami odpowiadają organy założycielskie szpitali – część z nich to szpitale miejskie, powiatowe czy wojewódzkie, inne z kolei to szpitale przy uniwersytetach medycznych czy należące do siatki szpitali państwowych, prowadzonych przez Ministerstwo Obrony Narodowej lub Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Tomasz Siemoniak odniósł się także do propozycji programowych ogłoszonych w zeszłym tygodniu na konwencji Koalicji Obywatelskiej. Chodzi m.in. o: godzinę oczekiwania na SOR-ach, przywrócenie nocnej i świątecznej pomocy w przychodniach i darmowe szczepienia dla dzieci. Wiceprzewodniczący PO przyznał, że te rozwiązania powinny być finansowane przez państwo.

Dulkiewicz: Wiemy, że część tez dotyczących decentralizacji państwa jest niezgodna z konstytucją

– Mamy pełną świadomość, że niektóre z tych tez dzisiaj są niezgodne z konstytucją, ale to jest pole do rozmowy nad kondycją i samorządu, i państwa...

zobacz więcej

– Nie można tego przerzucać na samorządy. To element polityki państwa, a pacjenci muszą mieć w całym kraju równy dostęp do usług medycznych. Trudno sobie wyobrazić, że będzie 16 różnych wojewódzkich polityk zdrowotnych – ocenił Siemoniak.

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, budżet przeznaczany na służbę zdrowia zwiększył się za czasów rządów PiS o ponad 20 mld zł – z niespełna 80 mld zł w 2015 r. do 102 mld zł w 2019 r.

– Proponowaliśmy różne rozwiązania dotyczące finansowania, jak przekazywanie większego procentu na służbę zdrowia, do którego dochodzi się przez lata. Mniej więcej to też zostało przyjęte, więc – mimo dużych napięć w polskiej polityce – wydaje się, że wokół spraw zdrowia można jakiś konsensus budować – stwierdził polityk PO.

źródło:
Zobacz więcej