MŚ koszykarzy: Sensacja! Amerykanie przegrywają w ćwierćfinale

Drużyna Gregga Popovicha wróci do domu bez medalu (fot. PAP/ EPA/ALEX PLAVEVSKI)

Gdyby przed rozpoczęciem mistrzostw świata ktoś stwierdził, że Polacy odpadną z mundialu na tym samym etapie co Amerykanie, zostałby uznany za niespełna rozumu. A jednak tak się stało. W swoim meczu ćwierćfinałowym Stany Zjednoczone przegrały z Francją 79:89 i tak jak ekipa Mike’a Tylora będą rywalizować o miejsca 5–8.

„Nie mamy się czego wstydzić”. Jacek Łączyński po porażce z Hiszpanią

Nie możemy mieć do nikogo pretensji. Szkoda, że nie spełniły się marzenia kibiców i koszykarzy, ale po meczu z Hiszpanią nie mamy się czego...

zobacz więcej

Amerykanie przyjechali do Chin w mocno rezerwowym składzie, ale i tak byli wymieniani jako jeden z faworytów do medali. O tym, że z formą aktualnych mistrzów może być nie najlepiej, świadczył już sparing chwilę przed rozpoczęciem mundialu. Wtedy Amerykanie przegrali po raz pierwszy od 13 lat. W grupie Amerykanie grali słabo, ale potrafili wygrywać. Potężnego stracha napędzili im Turcy, ulegając dopiero po dogrywce. W spotkaniach drugiej fazy zespół Gregga Poppovicia nie miał problemów z pokonaniem Brazylijczyków i Greków. Do gry o medale Amerykanie przystąpili z kompletem wygranych.

Przeciwko Francji gra Amerykanów była bardzo nierówna. Mistrzowie świata potrafili seryjnie tracić i zdobywać punkty. Losy spotkania rozstrzygnęła czwarta kwarta, w której zespół znad Sekwany był lepszy aż o… piętnaście punktów.

Jeszcze na pięć minut przed końcem Amerykanie prowadzili 76:71. Oznacza to, że końcówkę Franzu wygrali w piorunującym stylu – różnicą aż piętnastu punktów. Kluczowa dla losów meczu była akcja z 42,8 s przed końcem gdy przy rzucie z dystansu faulowany był Kemba Walker. Sędziowie długo zastanawiali się, jaką podjąć decyzję. Po videoweryfikacji okazało się, że Amerykanom będą należały się trzy rzuty wolne, bo rozgrywający Boston Celtics był faulowany jednak za linią 6,75 m.

Zawodnik zza oceanu nie potrafił jednak zachować tyle zimnej krwi, co Polacy przeciwko Rosjanom. Trafił zaledwie raz, choć dzięki ofensywnej zbiórce Jaylena Browna wciąż mogli zmniejszyć stratę do trzech punktów. Nic z tego, bo Brown spudłował i Francuzi zachowali pięciopunktowy zapas.

Rozpoczął się festiwal fauli ze strony Amerykanów, podczas którego ręka nie drżała Nando De Colo. Koszykarz Fenerbahce Stambuł trafił pięć z sześciu osobistych. Amerykanie rozpaczliwie próbowali zmniejszać straty rzutami za trzy. Mylił się za to niezwykle aktywny Donovan Mitchell i sensacja stała się faktem. Amerykanów czeka teraz gra o miejsca 5–8 z Serbią, z kolei o przepustkę do finałów Francuzi powalczą z Hiszpanami.

źródło:
Zobacz więcej