Fałszywy mecenas oszukał małżeństwo na ponad 1 mln zł

Oskarżony Krzysztof G. to pasjonat historii (fot. arch. PAP/Marcin Gadomski)

Pasjonat historii Krzysztof G., wcielający się w rekonstrukcjach w Hermanna Göringa, oszukał małżeństwo na ponad 1 mln zł. Udając prawnika, wmówił poszkodowanemu Robertowi N., że jest on spadkobiercą wielkiego majątku. Oszust usłyszał w środę wyrok 4 lat więzienia.

Żona Kalisza skazana za jazdę po alkoholu. W samochodzie było jej dziecko

Sąd Rejonowy dla Warszawy Żoliborza orzekł, że Dominika K., adwokatka i żona polityka Ryszarda Kalisza, jest winna zarzucanych jej czynów. Pod...

zobacz więcej

Oskarżony Krzysztof G. to pasjonat historii. W rekonstrukcjach historycznych wcielał się w postać Hermanna Göringa. Twierdzi, że jego przodkiem był niemiecki oficer. Jak tłumaczył w środę w poznańskim sądzie reprezentujący poszkodowanych mec. Robert Dakowski, mieszkanie Krzysztofa G. przypominało antykwariat: pełne było pamiątek historycznych z czasów II wojny światowej.

Wg Dakowskiego do spotkania poszkodowanych z Krzysztofem G. doszło przez przypadek. G. miał poznać „tajniki pracy prawnika” od swojego sąsiada. Pewnego dnia pomógł znajomej kobiecie w sprawie rozwodowej, ta z kolei – przy okazji spotkania – opowiedziała mu o swoich znajomych z Anglii – Robercie i Sabinie N., którzy chcą spędzić czas emerytury w Polsce. Od niej Krzysztof G. miał się też dowiedzieć, że Robert N. niewiele wie o swoim pochodzeniu. G. powiedział mężczyźnie, że ma kontakty i wpływy m.in. w IPN, urzędach i że może mu pomóc dowiedzieć się czegoś o jego przodkach.

Stworzył fałszywą księgę rodową, żeby wmówić poszkodowanemu, że ten ma szlacheckie pochodzenie i jest spadkobiercą ogromnego majątku. Fałszywy prawnik najprawdopodobniej z internetu zdobywał wzory pism i przedstawiał je Robertowi N., mówiąc, że potrzebuje pieniędzy m.in. na opłaty sądowe. W ten sposób – przez prawie 6 lat – wyłudził od poszkodowanego małżeństwa ponad 1 mln zł. Ci zorientowali się, że zostali oszukani dopiero, kiedy Krzysztof G. oświadczył im, że właśnie złożył dokumenty w sądzie – a był to drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia.

– Robert N. i Sabina N. są obywatelami Polski, ale przez większość życia mieszkali za granicą, nie znali realiów prawnych panujących w kraju. Oskarżony podawał się za prawnika. – Profesjonalista zorientowałby się, że w pismach pisanych przez niego jest coś nie tak. Ale już np. orzeczenia sądów, które fałszował – tu już nie do końca tak to rzucało się w oczy – były podrobione podpisy, pieczątki, treść - nie wyglądało to wcale niewiarygodnie dla poszkodowanych – tłumaczył Dakowski.

Sąd: Czuchnowski winny. Dziennikarz „GW” znieważył żołnierza

Dziennikarz „Gazety Wyborczej” Wojciech Czuchnowski został uznany przez sąd winnym znieważenia żołnierza Żandarmerii Wojskowej – ustalił portal...

zobacz więcej

Kiedy poszkodowani zwrócili się do mec. Dakowskiego o sprawdzenie, czy w sądach rzeczywiście toczą się ich sprawy o majątek – otrzymali odpowiedź, że nie. W związku m.in. z fałszowaniem dokumentów sądowych została powiadomiona prokuratura. W sprawę zaangażowało się także CBŚP, a w toku śledztwa okazało się, że fałszowane były nie tylko pisma, odpowiedzi, orzeczenia sądowe, ale także dokumenty, który miały rzekomo pochodzić z IPN czy urzędów - w aktach sprawy było ich ponad 400.

Prokuratura oskarżyła Krzysztofa G. o doprowadzenie pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie ponad 1 mln zł poprzez „wprowadzenie Roberta N. i Sabiny N. w błąd co do szlacheckiego pochodzenia Roberta N. oraz praw spadkowych do licznych nieruchomości w postaci gruntów, zabudowań, jezior, lasów, kamienic i innych przejętych przez Skarb Państwa po II wojnie światowej”.

Mężczyznę oskarżono również o powoływanie się na wpływy w sądach, innych instytucjach państwowych, a także o ukrywanie pochodzących z przestępstwa przedmiotów – głównie kolekcjonerskich i antyków. Krzysztof G. został tez oskarżony o nielegalne posiadanie broni palnej w postaci m.in. wyrzutni granatów przeciwpancernych oraz amunicji m.in. pocisku lotniczego.


W środę poznański sąd okręgowy uznał Krzysztofa G. za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów i wymierzył mu karę łączną 4 lat pozbawienia wolności oraz 2,5 tys. zł grzywny. Zobowiązał także mężczyznę do naprawienia szkody w wysokości ponad 1 mln zł na rzecz pokrzywdzonych.

Wyrok nie jest prawomocny.

źródło:

Zobacz więcej