Koszykarskie MŚ: Hiszpania za mocna. Półfinał nie dla Polaków

Polacy robili co mogli, ale Hiszpanie byli tego dnia zwyczajnie za silni... (fot. PAP)

Były pozytywne momenty, przez długi czas Polacy trzymali się blisko rywali, ale ostatecznie ulegli Hiszpanom 78:90 w ćwierćfinale koszykarskich mistrzostw świata. Medalu zdobyć się już nie uda, ale to nie koniec biało-czerwonych emocji w Chinach. Jeśli środowe mecze potoczą się po naszej myśli, wciąż możemy powalczyć o bilet na igrzyska olimpijskie.

Cezary Trybański: Ta drużyna już jest wielka

- Największym atutem Hiszpanów będzie gigantyczna siła rażenia. To niezwykle silny zespół, jeśli chodzi o ofensywę. Czeka nas trudne wyzwanie....

zobacz więcej

Awans do najlepszej ósemki mistrzostw świata uznano nad Wisłą – zupełnie słusznie – za wielki sukces. To nic, że sprzyjała nam drabinka, to nic, że na drodze do ćwierćfinału udało nam się uniknąć rywali z najwyższej półki. Meczem z Hiszpanią podopieczni Mike'a Taylora udowodnili, że mogą powalczyć z każdym.

Ricky Rubio, Rudy Fernandez, Marc Gasol, bracia Hernangomez, Sergio Llull – to nazwiska znane każdemu kibicowi koszykówki. Wielcy gracze, mający na koncie liczne triumfy w Eurolidze i bogate doświadczenia z parkietów NBA. Miały nam się uginać kolana, mieliśmy doświadczyć „brutalnej weryfikacji”, tymczasem długimi fragmentami byliśmy dla hiszpańskiego gwiazdozbioru równorzędnym przeciwnikiem.

Prowadziliśmy tylko na początku, przez chwilę, gdy po celnym rzucie Aarona Cela zrobiło się 6:4. Reszta spotkania przypominała sinusoidę: rywale „odjeżdżali” na kilka punktów, w pewnym momencie nawet dziesięć, by po chwili dać się Polakom dogonić. Gdy tylko zmniejszaliśmy dystans, piąty bieg włączał a to Rubio, a to Fernandez, przywracając Hiszpanom bezpieczną przewagę.

Jacek Łączyński o zwycięstwie polskich koszykarzy: Dzieje się coś pięknego

– Jest pięknie, ale może jeszcze być jeszcze piękniej. Nasi reprezentanci pokazują, ile w sporcie znaczy determinacja i charakter. Wielkie słowa...

zobacz więcej

Zabawa w „kotka i myszkę” trwała aż do czwartej kwarty. Gdy na kilka minut przed końcem, po udanym wejściu pod kosz, punkty zdobył Adam Waczyński, na tablicy wyników było tylko 76:72 dla rywali. Chwilę później w obronie zagapił się jednak Adam Hrycaniuk, Willy Hernangomez trafił spod kosza (z faulem), powiększając przewagę swojego zespołu do siedmiu punktów. Kolejne fragmenty spotkania były już tylko gwoździem do polskiej trumny: Hiszpanie zdobyli kilkanaście punktów z rzędu, a z 76:72 zrobiło się... 87:72. Nie było czasu na gonienie, nie było sił, nie było wiary, że na nieco ponad minutę przed końcem uda się jeszcze odwrócić losy tej rywalizacji.

Choć końcowy wynik na to nie wskazuje, sprawiliśmy utytułowanym rywalom sporo problemów. Rubio, który na co dzień rzuca za trzy punkty ze skutecznością nieco powyżej 30 proc., trafił z dystansu cztery na pięć prób. Rudy Fernandez nie pomylił się ani razu (5/5), świetne zawody rozgrywali bracia Hernangomez... Hiszpanie zagrali świetnie, musieli wspiąć się na wyżyny, a i tak byliśmy blisko sprawienia sensacji.

Półfinał nie dla Polaków, ale emocje się nie kończą. Wobec wcześniejszej wygranej Argentyny z Serbią, w środę kibice nad Wisłą powinni trzymać kciuki za USA (grają z Francją) i Australię (z Czechami). Jeśli wszystko potoczy się po naszej myśli, walka o miejsca 5-8 będzie rywalizacją czterech zespołów z Europy: Polski, Serbii, Francji i Czech. Najlepszy z tej czwórki poleci na przyszłoroczne igrzyska olimpijskie.

źródło:
Zobacz więcej