Oceny Polaków po Austrii: jest źle. Najlepsi ci, którzy nie powinni...

Zdjęcia z meczu z Austrią Polacy raczej nie będą chcieli oprawić sobie w ramki... (fot. PAP)

Miał być wielki piłkarski spektakl na PGE Narodowym, był solidny kandydat do „Złotych Malin”. Reprezentacja Polski zremisowała bezbramkowo z Austrią i – co najgorsze – powinna się z tego remisu cieszyć. Wyglądaliśmy gorzej od rywali, pozwoliliśmy im prowadzić grę, a bohaterem zespołu uczyniliśmy bramkarza. Ten mecz to kolejny kamyczek do ogródka Jerzego Brzęczka.

Niemoc Lewandowskiego, gwizdy na trybunach

To był kolejny słaby mecz w wykonaniu Polaków, ale chociaż tym razem nie przegraliśmy. W poniedziałkowy wieczór biało-czerwoni bezbramkowo...

zobacz więcej

Łukasz Fabiański: 8
Sporo było kontrowersji wokół zmiany na pozycji bramkarza. Po co odbierać miejsce w „jedenastce” Wojciechowi Szczęsnemu, skoro we wcześniejszych meczach eliminacyjnych nie straciliśmy gola? Wątpliwości narosły po starciu ze Słowenią, gdzie Fabiański mógł i powinien zachować się lepiej przy co najmniej jednej z bramek. Teraz nikt się już jednak w czoło nie puka. 34-letni zawodnik był najjaśniejszym punktem drużyny w starciu z Austrią, co o nim świadczy świetnie, o reprezentacji już niekoniecznie. Nie obronił może żadnego strzału z gatunku „niemożliwych”, ale Marko Arnautović to napastnik nie byle jaki, a w trzech dobrych sytuacjach sobie z Polakiem nie poradził.

Tomasz Kędziora: 5
Miał sporo pracy w defensywie, bo Dawid Kownacki nie do końca wiedział, co robi na boisku. Obrońca Dynama Kijów łatał więc dziury po młodszym koledze, nie zawsze radząc sobie z własnymi obowiązkami. Jego szczęście, że znacznie więcej działo się po drugiej stronie boiska. Bez błysku, ale też bez wielkich błędów. Solidny.

Kamil Glik: 6
Dobrze, że wrócił. W porównaniu do Michała Pazdana: przepaść. Spokój, doświadczenie, do tego „klej” na piłkę w polu karnym rywali. Nie umie, niestety, wyprowadzać piłki, przez co nawet niezłe odbiory kończyły się głupimi wybiciami przed siebie. Raz dał się przeskoczyć w polu karnym Arnautoviciowi, ale na szczęście Austriak trafił w poprzeczkę.

Jan Bednarek: 6
Świetny w asekuracji, czujny w okolicach pola bramkowego, skąd zgarnął kilka potencjalnie groźnych dośrodkowań. Lubi i potrafi grać w powietrzu, ale – podobnie jak Glik – nie czuje się najlepiej z piłką przy nodze. Austriacy to wiedzieli, często wywierając na graczu Southampton presję. Ma jeszcze czas, ale niewiele wskazuje, by był naszym pierwszym rozgrywającym.

Bartosz Bereszyński: 4
Trzeba to powtarzać przy każdej okazji: to nie jest jego pozycja. Wystawianie prawonożnego zawodnika na lewej stronie miałoby nieco więcej sensu, gdyby Jerzy Brzęczek nie miał w składzie żadnych alternatyw. Ale ma. Maciej Rybus regularnie gra w barwach Lokomotiwu Moskwa, radzi sobie świetnie, zawsze dobrze rozumiał się z Kamilem Grosickim. Niezrozumiały upór selekcjonera, który szkodzi nie tylko obu zainteresowanym, ale i całej reprezentacji. Przeciętny występ, w pierwszej połowie wręcz fatalny, bo Valentino Lazaro robił z „Beresiem” co chciał. Im dalej w las, tym lepiej, ale wciąż to tylko „czwórka”.

Jerzy Brzęczek: Podstawowym celem jest awans na Euro 2020

Reprezentacja Polski tylko zremisowała 0:0 z Austrią szóstym meczu eliminacji Euro 2020. Pomimo krytycznej oceny gry biało-czerwonych selekcjoner...

zobacz więcej

Dawid Kownacki: 3
Sam fakt, że pojawił się na boisku od pierwszej minuty, wydał się zaskakujący. W anonsowanych składach zajmował miejsce w ataku, obok Lewandowskiego, ale szybko stało się jasne, że Brzęczek widzi w nim skrzydłowego. Nie był to udany eksperyment: Kownacki był zagubiony, zestresowany, a udane zagrania można policzyć na palcach jednej ręki. Kilka razy mógł ciekawie pograć z obiegającym go Kędziorą, ale sprawiał wrażenie, jakby zupełnie nie wiedział, co dzieje się na boisku. Zszedł w drugiej połowie, choć fakty są takie, że w ogóle nie powinien na nią wychodzić.

Krystian Bielik: 6
Zaliczył na początku efektowny rajd prawym skrzydłem, był bliski asysty, by potem dostosować się do poziomu kolegów. Chciał, próbował, czasem z dobrym skutkiem, czasem nie, ale trudno mu cokolwiek zarzucić. Wypadł lepiej niż Klich ze Słowenią, najpewniej załatwił sobie nie tylko kolejne powołania, ale i miejsce w „jedenastce” w kolejnych meczach. I dobrze, bo to bez wątpienia zawodnik nieszablonowy. Takich ta kadra, przeraźliwie nudna, potrzebuje.

Grzegorz Krychowiak: 7
W Rosji regularnie zgarnia indywidualne nagrody – i widać dlaczego. Nie jest to może ten Krychowiak, którego pamiętamy z Euro 2014, ale z meczu na mecz odbudowuje pozycję absolutnego króla środka pola. Po średnim początku, do końca niemal bezbłędny w odbiorze. Próbował kilku nieszablonowych zagrań, chciał rozruszać ofensywę – z różnym skutkiem, ale robił to przecież w ramach „zadania na szóstkę”, nie tradycyjnych obowiązków. Dobrze mieć go z powrotem.

Piotr Zieliński: 5
Nie jest tak słaby, jak mówi i pisze większość kibiców, ale też nie jest tak dobry, jak chcielibyśmy, żeby był. Zieliński ma wyraźny problem z dostosowaniem się do otoczenia. Chciałby, żeby wszyscy myśleli na boisku jak on i poruszali się tak, jak wymarzył sobie, żeby się poruszali, ale to – niestety – niemożliwe. Reprezentacja Polski to nie Napoli, sprawy mają się tu nieco inaczej, gra jest wolniejsza, zgranie słabsze... Szkoda, bo po poprzednim zgrupowaniu wydawało się, że Brzęczek „odzyskał” go dla kadry. Teraz takiej pewności nie ma.

Kamil Grosicki: 4
Słaby mecz naszego skrzydłowego, który powinien mieć jednak na koncie asystę. W 29. minucie zagrał z lewego skrzydła w stylu Ricardo Quaresmy, idealnie na głowę Roberta Lewandowskiego, który w świetnej sytuacji przestrzelił. Poza tym: nic ciekawego. Nastawiliśmy się na kontry, powinien być bardziej przydatny i zdecydowanie bardziej efektywny, ale... nie był.

Robert Lewandowski: 4
Byłaby „piątka”, może nawet „szóstka”, ale w takim meczu, z takim przeciwnikiem, stuprocentowe okazje po prostu trzeba wykorzystywać. Tym bardziej, jeśli jest się kapitanem i największą gwiazdą zespołu. Lewandowski walczył, dał kilka sygnałów do boju, ale nie porwał za sobą kolegów. Martwi fakt, że od dłuższego czasu trafia dla kadry wyłącznie od święta.

Jakub Błaszczykowski, Mateusz Klich i Sebastian Szymański grali za krótko, żeby ocenić. Ten pierwszy spędził na boisku zaledwie 19 minut, po czym zszedł z kontuzją.

źródło:
Zobacz więcej