Prokuratura wstępnie ustaliła przyczyny śmierci grotołazów w Jaskini Wielkiej Śnieżnej

Grotołazi zostali odcięci od reszty ekipy 17 sierpnia. Ciało pierwszego z nich odnaleziono po 5 dniach (fot. arch.PAP/Grzegorz Momot)

– Ze wstępnych ustaleń po przeprowadzonej w piątek sekcji zwłok w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie wynika, że wychłodzenie organizmów było przyczyną śmierci dwóch grotołazów w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach – poinformował prokurator Jan Ziemka z Prokuratury Rejonowej w Nowym Targu.

Koniec akcji w Jaskini Wielkiej Śnieżnej. Ratownicy wydobyli ciała grotołazów

Ratownicy TOPR w czwartek wydobyli ciała dwóch grotołazów z Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach. Mężczyźni utknęli w ciasnym, nieznanym dotąd...

zobacz więcej

Jak dodał Ziemka, szczegółowe wyniki sekcji zwłok grotołazów mają być znane w ciągu miesiąca.

Nowotarscy śledczy prowadzą dwa śledztwa w sprawie śmierci grotołazów. Jedno dotyczy błędów przy organizacji wyprawy do Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach i nieumyślnego spowodowania śmierci dwóch mężczyzn w tej jaskini. Drugie – sposobu prowadzenia akcji ratowniczej.

W sierpniowej wyprawie eksploracyjnej do Jaskini Wielkiej Śnieżnej brało udział w sumie sześciu grotołazów związanych z jednym z wrocławskich klubów speleologicznych.

17 sierpnia ratownicy TOPR otrzymali wezwanie o pomoc od grupy grotołazów. Dwaj członkowie ekspedycji, podczas eksploracji nieznanych dotąd korytarzy tej największej i najgłębszej tatrzańskiej jaskini w tzw. Przemkowych Partiach, zostali odcięci przez wodę, która zalała część korytarza. Czwórka ich towarzyszy zdołała wyjść z jaskini i zawiadomiła ratowników TOPR.

Akcja ratowników TOPR, którzy byli wspomagani przez słowackich kolegów z Horskiej Zachrannej Służby, polegała na mozolnym poszerzaniu przy użyciu mikroładunków wybuchowych ciasnych korytarzy jaskini.

Ciało pierwszego zmarłego grotołaza odnaleziono 22 sierpnia. 30 sierpnia ratownikom udało się dotrzeć do ciał obydwu zaginionych i rozpoczęto ich transport na powierzchnię. Udało się je wydobyć 5 września.

W akcję ratunkową było zaangażowanych kilkudziesięciu ratowników, którzy w systemie zmianowym najpierw prowadzili poszukiwania, a później wydobycie ciał. Ratownikom górskim pomagali także żołnierze, przygotowując specjalne ładunki wybuchowe.

W akcję zaangażowali się też strażacy z grupy specjalistycznej ratownictwa wysokościowego PSP. Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego w Bytomiu dostarczyła kamerę wideoskopową, która jednak nie sprawdziła się w warunkach jaskiniowych.

źródło:

Zobacz więcej