ME siatkarek: Brąz poza zasięgiem. Polki nie dały rady Włoszkom

Ataki Paoli Egonu siały spustoszenie po naszej stronie siatki (fot. PAP/EPA/TOLGA BOZOGLU)

Nie udało się. Reprezentacja Polski wraca do domu bez medalu mistrzostw Europy. Po porażce w półfinale z Turcją, w niedzielne popołudnie Biało-Czerwone okazały się gorsze od Włoszek, przegrywając w trzech setach - do 23, 20 i 24.

ME siatkarek: Polki przegrały mecz o finał

Tym razem się nie udało. Po pełnym zwrotów akcji meczu Polki przegrały 1:3 z Turcją w półfinale mistrzostw Europy. Na pocieszenie dla drużyny Jacka...

zobacz więcej

Dla obu drużyn sobotnie porażki były sporym rozczarowaniem. Czasu na rozpamiętywanie niepowodzeń jednak nie było, bo już w niedzielne popołudnie Polki i Włoszki zaczęły rywalizację o brązowy medal mistrzostw Europy.

Nasze dziewczyny nie sprawiały wrażenia szczególnie podłamanych, bo Turczynki zasłużyły na zwycięstwo. Bliżej sukcesu były Włoszki. Wprawdzie też przegrały swój półfinał 1:3, ale zdecydowała o tym głównie fatalna postawa Paoli Egonu. Popełniła ona aż 16 błędów w ataku, podczas gdy cały zespół Serbii mylił się zaledwie trzynastokrotnie.

Pierwszy punkt Biało-Czerwonych z Włoszkami w meczu zdobył Magdalena Stysiak, później do głosu doszły Włoszki, a po świetnym zagraniu Malinov wyszły na prowadzenie 5:3. Straty zniwelowaliśmy dzięki kapitalnym atakom Karoliny Alagierskiej ze środka i świetnym zbiciu Natalii Mędrzyk z lewego skrzydła.

Akcje punkt za punkt trwały do stanu 12:12. Wtedy po challenge’u okazało się, że mieliśmy minimalny aut po ataku Alegierskiej, a w następnych akcjach myliły się Smarzek-Godek i Mędrzyk. Jacek Nawrocki poprosił o czas, ale nie przyniosło to rezultatu. Włoszki wyszły na prowadzenie 18:13.

Kiedy Włoszki prowadziły 21:17, wydawało się, że set szybko padnie ich łupem. Wtedy jednak zaczęła się mylić fatalnie pudłująca wczoraj Egonu. Najpierw przekroczyła linię trzeciego metra, a później została zatrzymana przez Alagierską. Przewaga Włoszek stopniała do jednego punktu.

Polkom udało się doprowadzić do remisu 23:23 za sprawą cudownej kiwki Smarzek-Godek, ale ostatecznie to Włoszki schodziły na przerwę z uśmiechami na ustach. A wszystko stało się po niezwykle zaciętej wymianie i ataku autowym Mędrzyk.

ME w siatkówce. Polki zagrają z Turcją o finał

Polskie siatkarki po 10 latach przerwy mają szansę zdobyć medal mistrzostw Europy. W sobotę o godz. 18.30 w Ankarze zmierzą się w półfinale z...

zobacz więcej

Drugi set zaczął się fatalnie. Nim się obejrzeliśmy, Włoszki prowadziły już 3:0. Sorokaite i Egonu poradziły sobie z naszym blokiem, a Joanna Wołosz została zatrzymana przez Sorokaite. Nawrocki poprosił o czas i wtedy… nawaliło oświetlenie. Przerwa trwała dobrych parę minut, które zawodniczki obu drużyn wykorzystały na leniwe podbijanie piłki.

Kiedy problemy udało się pokonać, znów na parkiecie dominowały Włoszki. Przy stanie 7:1 po raz kolejny o czas poprosił selekcjoner Polek. - Widać przecież, jaka będzie zagrywka, a my stoimy jak do dojenia – pieklił się Nawrocki. Dziewczyny były jednak wyjątkowo oporne na wskazówki swojego trenera. W naszej drużynie, podobnie jak przez długie momenty spotkania z Turcją, nie funkcjonowało nic. Źle przyjmowaliśmy, słabo rozgrywaliśmy i nie potrafiliśmy kończyć, mając piłki w górze.

Kiedy Egonu sprytnie ominęła polski blok było już 15:7. A my mieliśmy dalej problem z kończeniem ataków. O włoską ścianę rozbijały się co rusz Smarzek-Godek i Stysiak, a gdy nasza młoda przyjmująca zaserwowała w siatkę Włoszki objęły prowadzenie 20:11.

Przy stanie 22:14 Nawrocki dał odpocząć Smarzek-Godek i wpuścił na boisko Marlenę Kowalewską. Włoszki straciły dwa punkty i szkoleniowiec drużyny z Italii poprosił o przerwę. Pomogło, bo po precyzyjnym uderzeniu Sylii Włoszki miały aż siedem piłek setowych. Polki jednak nie składały broni. Najpierw trafił Martyna Grajber, potem w aut uderzyła Folie, a chwilę później blok polski zatrzymał Sorokaite. Trener Włoszek znów wziął czas. Poskutkowało. Seta skończyła skutecznym atakiem Egonu.

ME siatkarek. Mamy to! Polki zagrają o medale!

Ależ to były mecz! Po ponad dwugodzinnym boju Polki wygrały 3:2 z Niemkami i awansowały do półfinału mistrzostw Europy.

zobacz więcej

Żeby marzyć o wywalczeniu brązowego medalu, Polki musiały wziąć się w garść. Tak też się stało. Nasze dziewczyny nie pozwoliły rywalkom na wywalczenie przewagi. Do stanu po osiem mecz toczył się punkt za punkt. Wtedy Egonu zagrała w siatkę, Wołosz popisała się kiwką, a Smarzek-Godek przechytrzyła potrójny blok. Polki objęły prowadzenie 11:8.

Włoszki podkręciły jednak tempo i po ataku Egonu mieliśmy remis po 14, a jednopunktową przewagę 16:15 osiągnęły po obiciu polskiego bloku przez Sorokaite. Gdy zawodniczki z Półwyspu Apenińskiego zdobyły dwa punkty z rzędu i wyszły na prowadzenie 20:19, o czas poprosił Nawrocki.

Pomogło. Najpierw w siatkę zagrała Cirichella, a Egonu zatrzymała się na naszym bloku. Końcówka seta była niezwykle emocjonująca. Gdy Smarzek-Godek obiła palce Sylii, Polki prowadziły 23:22. Potem Fahr przedarła się przez nasz blok i mieliśmy remis. Ale gdy atak Smarzek-Godek dosięgnął celu, Polki miały pierwszą w meczu piłkę setową. Sytuacja szybko się odwróciła, bo w aut zaserwowała Kąkolewska, a Sylla zaatakowała po palcach Stysiak. Piłka meczowa dla Włoszek i przerwa dla trenera Nawrockiego. Mocny serwis Egonu spadł po siatce na nasze pole gry, mecz dobiegł końca.

Polki przegrały 0:3 i wracają do kraju bez medalu.

Zobacz więcej