RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Pracował w „Fakcie”, groził dziennikarzowi pobiciem. Został szefem mediów klubowych Legii

Mikołaj Wójcik będzie zarządzał zespołem medialnym Legii Warszawa – ogłosiły władze klubu (fot. Shutterstock/Mateusz_Szymanski/TT/Mikołaj Wójcik)
Mikołaj Wójcik będzie zarządzał zespołem medialnym Legii Warszawa – ogłosiły władze klubu (fot. Shutterstock/Mateusz_Szymanski/TT/Mikołaj Wójcik)

„Przestań się zachowywać jak sukinsyn Samuel. Jakbyś mi to powiedział w twarz, dostałbyś między okularki za tę bezczelność” – pisał na Twitterze Mikołaj Wójcik, wściekły na krytykę linii redakcyjnej „Faktu”. Dziś władze Legii ogłosiły, że Wójcik będzie zarządzał zespołem medialnym klubu.

Kolejny fake news „Faktu”

Tezy przedstawione w „Fakcie” dotyczące wylotu personelu zabezpieczającego wizytę prezydenta Andrzeja Dudy w Kuwejcie to kłamstwo – oświadczył...

zobacz więcej

Mikołaj Wójcik przez 6,5 roku pracował w brukowcu „Fakt”, dziś będzie nadzorował komunikację medialną największego warszawskiego klubu. W komunikacie prasowym władze Legii Warszawa chwalą ten wybór.

„Inwestujemy nie tylko w nowoczesne narzędzia do komunikacji z kibicami, ale także w najlepszych ludzi, którzy będą tworzyli treści dla naszych mediów. Dlatego bardzo się cieszę, że Mikołaj dołączył do naszego zespołu i będziemy mogli skorzystać z jego doświadczenia” – powiedział Dariusz Mioduski, prezes i właściciel Legii Warszawa.

„Klub będzie też mógł skorzystać z doświadczenia Wójcika jako komentatora i aktywnego uczestnika publicznych dyskusji i debat” – czytamy w komunikacie. On sam narzeka na sytuację w mediach, tłumacząc, dlaczego z „Faktem” jego „drogi się rozeszły”.

Samuel Pereira: Do czego prowadzi fejkowe dziennikarstwo?

W świecie polityki co jakiś czas wybuchają nowe afery, prawdziwe lub urojone. Każda kolejna przypomina, że głównym problemem jaki trawi polskie...

zobacz więcej

„W dziennikarstwie politycznym spędziłem 20 lat. Ja się zmieniłem, bo zdobyłem ogromne doświadczenie. Polityka się zmieniła, bo staje się coraz bardziej brutalna, a coraz mniej merytoryczna. I nasze drogi się rozeszły” – powiedział Mikołaj Wójcik.

Sam Wójcik, gdy zatrudniony był w „Fakcie” nie stronił od brutalnego języka, ataków personalnych, a nawet gróźb wobec krytycznych wobec „Faktu” dziennikarzy.

W styczniu 2018 r. w programie TVP Info „Bez Retuszu” pojawiło się pytanie w twitterowej sondzie o treści: „Czy popierasz zaostrzenie kar za stosowanie określenia »polskie obozy śmierci«?”. Nie spodobało się to dziennikarzowi politycznemu tabloidu:

W odpowiedzi Mateusz Parys zauważył, że tak się formułuje pytania w programach publicystycznych. „Jakby tego było mało w felietonie został zacytowany ten art. w całości. Linia »Faktu« w tej sprawie przewidywalna do bólu” – skomentował szef portalu tvp.info Samuel Pereira i stwierdził, że „wyjaśnienia” „Faktu” (dotyczące działań obozu rządzącego ws. Niemiec – przyp. red.) „wyjątkowo często pokrywają się z niemiecką linią”. W odpowiedzi Wójcik nazwał dziennikarza „sukinsynem” i zagroził pobiciem, informując, że gdyby się spotkali to „dostałby między okularki za bezczelność”. Słowa Wójcika spotkały się z krytyką internautów.

W obronie Samuela Pereiry stanął Dawid Wildstein, krytykując Wójcika za sugestię rękoczynów i „nazwanie czyjeś matki »suką«”. „Pokazał Pan już wystarczająco kim jest, ale nie byłby to dla mnie nigdy pretekst by obrazić pańską matkę. Nigdy. Ale Pan chyba tej zasady nigdy nie pojmie” – podsumował Wójcika publicysta.

„Fakt” musi przeprosić byłego wiceministra. „To początek skutecznej walki z fake newsami”

Dziennik „Fakt” ma przeprosić byłego wiceministra infrastruktury Jerzego Szmita i zapłacić 50 tys. zł na wskazany cel społeczny. Wkrótce po...

zobacz więcej

W czasie gdy Mikołaj Wójcik był szefem działu politycznego „Faktu”, w tabloidzie kilkakrotnie pojawiały się nieprawdziwe informacje (fake newsy). Z końcem września 2017 r. na łamach dziennika „Fakt” oraz portalu internetowego Fakt24.pl, opublikowano artykuł pt. „Wiceminister pod lupą CBA” poświęcony przyczynom dymisji Jerzego Szmita z funkcji wiceministra infrastruktury i budownictwa, w którym – jak przyznał później sąd – zawarto szereg nieprawdziwych informacji.

W styczniu br. Sądzie Okręgowym w Olsztynie zakończył się proces o ochronę dóbr osobistych byłego wiceministra infrastruktury i budownictwa Jerzego Szmita i wydawcy tabloidu „Fakt”. Ringier Axel Springer został wezwany nie tylko do opublikowania przeprosin, ale również do zapłaty 50 tys. zł na cele społeczne. „To początek skutecznej walki z fake newsami” – cieszył się po ogłoszeniu wyroku pełnomocnik Jerzego Szmita, radca prawny Lech Obara.

Poseł PiS pozwie dziennik "Fakt"

zobacz więcej

Na publikowanie fake newsów w kwietniu 2018 r. zwracał uwagę Wójcikowi Krzysztof Sobolewski. „Skoro inaczej nie potraficie, to chociaż z jakąś fantazją to róbcie, a nie na rympał” – pisał dziennikarzowi „Fakt” szef Komitetu Wykonawczego PiS, gdy w tabloidzie pojawiły się rewelacje anonimowego „uczestnika posiedzenia Komitetu Wykonawczego PiS” na temat rzekomych wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego.

Podobna sytuacja miała miejsce po publikacji w „Fakcie” tekstu o Mieczysławie Baszko. Gdy na początku stycznia 2017 r. w całej Polsce media pisały o podróży Ryszarda Petru na Maderę, „Fakt” na okładce dał zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego, jego przyjaciela, posła PiS Leonarda Krasulskiego i ogromny tytuł „Służył w pułku, który masakrował robotników!”.

„Fakt” przeprasza Beatę Szydło wzmianką na… dole piątej strony

Przepraszamy panią premier Beatę Szydło za tytuł i publikację w piątkowym wydaniu Faktu „Jacy oni zalatani! A Szydło najbardziej” – czytamy w...

zobacz więcej

Później okazało się, że w rzeczywistości pułk Krasulski nie brał udziału w żadnej sytuacji, w której użyto broni przeciwko protestującym, więc żaden jego żołnierz (tym bardziej dowódca drużyny ewakuacyjnej Krasulski) do robotników nie strzelał. Gdy dziennikarze punktowali Mikołaja Wójcika za manipulacje, ten zaprzeczał okładce własnej gazety.

Z kolei w sierpniu 2018 r. Wójcik musiał przepraszać za wprowadzenie czytelników w błąd ws. lotów Beaty Szydło, gdy była premierem. To również za czasów pracy Mikołaja Wójcika, gdy w mediach głośno było o działaniach internautki Emilii S., „Fakt” przy okazji opublikował nagie zdjęcie jednego z sędziów, bohaterów afery oraz szczegóły z jego życia osobistego (sędzia ma żonę i trójkę dzieci w wieku 11-15 lat).

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej