Fogiel: Standardowe pismo i standardowa odpowiedź. To kolejny kapiszon „Wyborczej”

Zastępca rzecznika PiS o liście Jarosława Kaczyńskiego do Emilii Sz. (fot. arch.PAP/Radek Pietruszka)

– W całej tej sprawie nie ma żadnej tajemnicy, żadnej sensacji. Standardowe pismo i standardowa odpowiedź z prośbą o sprecyzowanie sprawy. Na tym się sprawa kończy – powiedział portalowi tvp.info zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel, pytany o ujawniony przez „Gazetę Wyborczą” list, w którym Jarosław Kaczyński odpisał na korespondencję Emilii Sz., która miała dyskredytować sędziów w sieci.

Prezes PiS odpisał na list Emilii Sz. Pomógł jej w sprawie kontaktów z dziećmi

Emilia Sz., kobieta która miała uczestniczyć w akcji dyskredytowania niektórych sędziów, dwukrotnie napisała list do prezesa PiS Jarosława...

zobacz więcej

„Z treści pani listu wynika, że czuje się pani pokrzywdzona działaniami wymiaru sprawiedliwości, ale także pana Łukasza Piebiaka, (ówcześnie) podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości” – napisał Jarosław Kaczyński.

„W związku z powyższym uprzejmie informuję, że jeśli będzie pani oczekiwała ode mnie wsparcia, którego mógłbym udzielić, działając w ramach uprawnień przysługujących parlamentarzystom, proszę o informację o zajętym stanowisku oraz sprecyzowaniu problemu” – podkreślił prezes PiS.

Jarosław Kaczyński przypomniał w odpowiedzi do Emilii Sz., że w marcu 2017 r. interweniował u Rzecznika Praw Dziecka w jej sprawie. Chodziło o postępowanie dotyczące ustalenia kontaktów małżonka – sędziego Tomasza Szmydta – z jego małoletnimi córkami, co wcześniej było rozpatrywane przez sąd.

W rozmowie z portalem tvp.info Radosław Fogiel skomentował treść ujawnionego listu. Stwierdził, że listy do Jarosława Kaczyńskiego jako posła, jako prezesa partii, pisze „bardzo wiele osób”. – Rocznie wpływających do biura spraw jest kilkadziesiąt tysięcy – między 30 a 40 tys. – zaznaczył.

– Pan prezes jako poseł na podstawie ustawy o wykonywaniu mandatu posła podejmuje określone interwencje. W absolutnej większości przypadków polega to na przekazaniu sprawy do właściwej instytucji. W tym przypadku pani Emilii, osoby nieznanej, chodziło o spór dotyczący dzieci, więc zostało to przekazane do Rzecznika Praw Dziecka, żeby nadzorować, czy dzieciom nie dzieje się krzywda – powiedział.

Jak dodał, „Gazeta Wyborcza” próbuje „robić z tego zarzut, skandal”. – Ale to po raz kolejny mokry kapiszon. To normalna praca poselska, zakładam, że inni posłowie tego typu interwencje też podejmują – stwierdził Fogiel.

– W całej tej sprawie nie ma żadnej tajemnicy, żadnej sensacji. Standardowe pismo i standardowa odpowiedź z prośbą o sprecyzowanie sprawy. Na tym się sprawa kończy – dodał.

Na koniec stwierdził, że „być może to była jakaś próba uwikłania biura poselskiego, by później posłużyć się tym pismem”.

źródło:
Zobacz więcej