„Rok 1939, 1 wrzesień, o godzinie 12 z radio padło okropne słowo wojna!”

Po śmierci mojej babci Amelii Konopki, z domu Dalba, kilkanaście lat temu robiąc porządki w papierach natrafiłem na kompletnie zaskakujące mnie znalezisko (fot. Twoje Info)

W tym roku obchodzimy 80. rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej. Od naszego czytelnika na platformę Twoje Info otrzymaliśmy zdjęcie i fragmenty pamiętnika z opisem tych strasznych dni widzianymi oczami jego babci, wtedy młodej 16-letniej warszawianki.

Ministerstwo Bohaterów zachęca: Znajdź ich także wśród swoich przodków

Z okazji rocznicy wybuchu II wojny światowej w mediach społecznościowych działalność rozpoczęło Ministerstwo Bohaterów. Na jego profilu w serwisie...

zobacz więcej

„Rok 1939, 1 wrzesień, o godzinie 12 z radio padło okropne słowo wojna!” – napisała w pamiętniku mająca wtedy 16 lat – Amelia Konopka, z domu Dalba.

– Po śmierci mojej babci Amelii Konopki, z domu Dalba, kilkanaście lat temu robiąc porządki w papierach natrafiłem na kompletnie zaskakujące mnie znalezisko - spisywany na bieżąco pamiętnik z września 1939 roku – powiedział portalowi tvp.info – Piotr Konopka.

W dniu wybuchu drugiej wojny światowej rodzina pana Piotra od strony jego babci mieszkała w drewnianym domu na warszawskich Powązkach, na ulicy Piaskowej, przy zbiegu z ulicą Burakowską. Pamiętnik pisany wtedy przez młodą dziewczynę dotyczy w większości wspomnianej okolicy.

– Nie wiem jakim cudem przetrwał on Powstanie i doczekał dnia, kiedy został przeze mnie wyciągnięty z pożółkłej koperty. Babcia zresztą nigdy o nim nie wspominała. O Powstaniu, obozie, życiu w przedwojennej Warszawie owszem, ale to było dla mnie lekko szokujące – wspomina pan Piotr.

Fragmenty pamiętnika

„Na mieście panuje popłoch i strach, sklepy pozamykane. Kupiłyśmy tylko ciasto na Marszałkowskiej u Gogolewskiego. Chciałyśmy się napić kakao, ale syrena zawyła i ogłosiła alarm »w schronie«, jeśli tak można nazwać piwnicę, w której siedzimy. Panował strach, dzieci płaczą, kobiety głośno modlą się i mnie zaczyna się udzielać strach, ale mam (ochotę?) wyjść i popatrzeć na ulicę. Po nalocie wracamy do domu, po drodze spotykamy mojego kolegę, a raczej moją sympatię. Jureczek jest bardzo smutny, bo jego cała rodzina opuszcza Warszawę. Przyszedł się pożegnać, a że nie zastał mnie w domu to wyszedł naprzeciw nas.” – napisała 80 lat temu, śp. pani Amelia Konopka, z domu Dalba.

7 091939r. „Cały czas bombardują Warszawę, ale o dziwo Jurek wrócił wieczorem. Siedzimy w ich ogrodzie i obserwujemy walkę samolotów, panuje cisza.” 8091939 r. „Samoloty niemieckie okropnie niszczą Warszawę, ludzie wyjeżdżają, wojsko nasze zmęczone, przesuwa się jak cienie upiorów, (nieczytelne) nękani, sytuacja tragiczna.”

9091939 r. „Mama i siostra przeziębiły się okropnie. Janka ma 39 temperatury.”

10091939 r. „Widziałam jeńców niemieckich. Stali bardzo ważni, nic się nie przejmowali. Złą wróżba?”

01101939r. „Od Niemców aż gęsto w Warszawie. Chodzenie ograniczone, godzina policyjna 6-ta.” – 2 października kończą się wpisy, została tylko napisana data – dodaje pan Konopka.

Jeśli posiadacie państwo w swoich rodzinnych zbiorach zdjęcia, opisy tamtych strasznych dni – zachęcamy do podzielenia się nimi z nami.

źródło:
Zobacz więcej