RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

MŚ w koszykówce: Polacy pewnie pokonali Wenezuelę

Przeszło pół wieku biało-czerwoni czekali, żeby ponownie zagrać na mistrzostwach świata w koszykówce. W pierwszym meczu mundialu w Chinach Polacy pewnie pokonali Wenezuelę 80 do 69 (22:24, 22:12, 16:15, 20:18). Polaków do zwycięstwa poprowadził grający na pozycji rzucającego obrońcy Michał Sokołowski – zdobywca 16 punktów.

MŚ koszykarzy: Zabraknie wielu gwiazd

W sobotę rozpoczynają się mistrzostwa świata koszykarzy, na których po raz pierwszy od ponad pół wieku wystąpi reprezentacja Polski. Na mundialu...

zobacz więcej

Polacy rozpoczęli swój pierwszy mecz MŚ w składzie: A.J. Slaughter, Mateusz Ponitka, Adam Waczyński, Aaron Cel i Adam Hrycaniuk. Właśnie ten ostatni, środkowy, zdobył pierwsze punkty, a w kolejnej akcji pięknie podał do Ponitki wchodzącego pod kosz i zespół amerykańskiego trenera Mike’a Taylora prowadził 4:0.

Rywale, którzy brali udział w trzech mundialach (1990, 2002, 2006) i dwóch turniejach olimpijskich (1992 i 2016), odpowiedzieli rzutami zza linii 6,75 m. Nie pomylili się w pierwszych pięciu takich próbach. Najpierw doprowadzili do remisu 6:6, a potem uzyskali przewagę 8:6, 13:9, a nawet 16:11.

Sygnał do odrabiania strat dał rzutem za trzy punkty, pierwszym w historii polskiej koszykówki w historii mundialu (w Urugwaju w MŚ w 1967 r. przepisy nie dawały możliwości zapisania trzech punktów za trafienie z dystansu), dał A.J. Slaughter. Bardzo pomogło też wejście zmiennika Michała Sokołowskiego, który energię dawał nie tylko w ataku, ale i w obronie. Polacy zdobyli siedem punktów z rzędu i ze stanu 12:19 zrobiło się 19:19 w 7. minucie.

Po 10 minutach podopieczni argentyńskiego trenera Fernando Duro prowadzili minimalnie 24:22. Polacy odzyskali przewagę po rzucie zza linii 6,75 m Sokołowskiego (27:26). Z minuty na minutę defensywa biało-czerwonych wyglądała lepiej. W ataku skuteczni byli: Ponitka, Cel, Slaughter i Hrycaniuk. Na 35 sekund przed końcem drugiej kwarty Polska wygrywała 44:34, a na przerwę schodziła z ośmiopunktową zaliczką.

Wyjście z grupy to cel minimum. Rusza mundial koszykarzy

Ponad pół wieku czekaliśmy na udział reprezentacji Polski w koszykarskich mistrzostwach świata. W Chinach o medale raczej nie powalczymy, ale wiele...

zobacz więcej

Początek trzeciej kwarty należał do rywali, którzy wyszli z większa werwą i zdobyli sześć kolejnych punktów. Polska prowadziła tylko 44:42. Cel trafił w końcu z rogu boiska za trzy; dwie wcześniejsze próby były niecelne. Pod koszem znakomicie spisywał się Hrycaniuk, który walczył z atletycznymi rywalami, podawał do kolegów, ale i sam rzucał ważne punkty – jako jedyny spośród zawodników obydwu drużyn miał w spotkaniu double-double – 10 pkt i 10 zbiórek. Polacy wygrali walkę pod tablicami 42:39.

Dobra defensywa zespołu trenera Taylora dawała im przewagę nad rywalami. Po akcjach Sokołowskiego, który pracował w obronie i w ataku dobijając niecelne rzuty kolegów, rzucie za trzy punkty Karola Gruszeckiego i dwóch wolnych kapitana Waczyńskiego, Polska uzyskała w 28. minucie 14 punktów przewagi (60:46). Kilka nieudanych akcji w samej końcówce tej części spowodowało, że koszykarze z Ameryki Płd. zmniejszyli po akcjach doświadczonego Jose Vargasa oraz Nestora Colmenaresa straty i przed ostatnia kwartą przegrywali tylko 51:60.

Biało-czerwoni wyszli na parkiet zmobilizowani i w czwartej kwarcie kontrolowali sytuację na parkiecie. Grali długie akcje, nie zmniejszyli intensywności w defensywie. Ponitka miał udane, odważne akcje pod kosz wykorzystując swoją szybkość i atletyczność. W 35. minucie po dwóch rzutach za trzy punkty Waczyńskiego i Cela uzyskali najwyższą przewagę w spotkaniu różnicą 16 punktów 73:57 i 75:59. Rzut Waczyńskiego na dwie minuty przed końcem (78:64) pokazał jak bardzo zdeterminowani, zmobilizowani i mądrzy taktycznie byli polscy zawodnicy w inauguracyjnym spotkaniu mistrzostw.


Liderami byli Ponitka, który otrzymał po spotkaniu nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu oraz Hrycaniuk i Sokołowski.

Polacy zrobili pierwszy krok do awansu do drugiej fazy meczów grupowych i poszli w ślady swoich poprzedników, słynnej drużyny trenera Witolda Zagórskiego, która udział w mundialu w 1967 roku rozpoczęła od zwycięstwa nad ekipą Portoryko 76:64. W Pekinie Wenezuela podtrzymała swoją złą passę – nie wygrała po raz czwarty swojego meczu inauguracyjnego w mundialu.

źródło:

Zobacz więcej