Merkel i Macron jednają się z Putinem. Polska stawia na Trumpa

Prezydent Stanów Zjednoczonych przyleci do Polski 31 sierpnia wieczorem (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Europa Zachodnia może tylko zazdrościć Polsce tak dobrych relacji z USA pod rządami prezydenta Donalda Trumpa. Sojusz z Amerykanami nie ogranicza się bowiem do jałowych zapewnień, poklepywania po plecach i przyznawania polskim liderom kolejnych nic nie znaczących nagród, ale przynosi konkretne rezultaty, które wspierają bezpieczeństwo i rozwój naszego kraju.

Waszczykowski o liście b. ambasadorów: Nie można wypowiadać się przeciwko swojemu krajowi

Nie można apelować do przywódców innych państw, aby interweniowali w sprawach Polski – powiedział b. minister spraw zagranicznych Witold...

zobacz więcej

Podczas gdy w większości państw zachodniej Europy prezydent Donald Trump „witany” byłby przez agresywnych, nie szczędzących mu najbardziej obraźliwych epitetów protestujących, niechętną mu prasę i tzw. elity, w Polsce może czuć się jak podczas spotkań z sympatykami Republikanów. Przylatujący do naszego kraju na uroczystości związane z 80. rocznicą wybuchu II wojny światowej (wizyta trwa od 31 sierpnia – do 2 września) amerykański lider może liczyć na gorące przyjęcie Polaków.

To, o czym nie dowiemy się z lewicowo-liberalnych mediów, to wysokie poparcie, jakim Trump cieszy się właśnie wśród wyborców Republikanów. Chociaż początki nie były łatwe i wielu konserwatywnych wyborców w USA z nieufnością traktowało Donalda Trumpa podczas jego bezkompromisowej walki o uzyskanie poparcia Partii Republikańskiej w wyborach prezydenckich, dziś polityk ten cieszy się w tym elektoracie ogromną popularnością.

Według ankiety Monmouth University z minionego tygodnia popiera go 84 proc. sympatyków amerykańskiej prawicy. Z sondażu Fox News na początku tego miesiąca opowiedziało się za nim z kolei 88 proc. republikańskich uczestników ankiety. Identyczne rezultaty przyniosły badania Gallupa.

Świadczy to o tym, że pomimo zmasowanej ofensywy medialnej w Stanach Zjednoczonych skupiającej się na permanentnym szkalowaniu Trumpa, a także niewiarygodnie agresywnej postawie wobec niego licznych przedstawicieli Partii Demokratycznej, bezustannie domagających się impeachmentu, elektorat republikański docenia go za wypełnianie złożonych przez niego obietnic.

Co więcej – może on liczyć również na wielu wyborców niezależnych, gdyż może się on podczas swojej prezydentury pochwalić wieloma sukcesami gospodarczymi.

Wiele wskazuje na to, że nie tylko uda mu się uzyskać ponowną nominację republikańską, nie ma właściwie kontrkandydatów zdolnych mu w tym zagrozić, jak i ma duże szanse na reelekcję, gdyż kandydaci Demokratów wydają się nie wchodzić na razie nawet w buty Hillary Clinton. Oczywiście, wszystko może się przez następny rok zmienić, ale dotychczasowe relacje polskich władz z administracją Trumpa i nim samym, pozwalają wierzyć, że jeśli uda mu się ponownie wygrać wybory, to będzie to również bardzo korzystne dla naszego kraju.

Układ w Fort Bregancon. Macron stawia na Rosję

Nowy światowy porządek, a w niej „wspólny europejski dom” aż po Władywostok – o tym marzy Emmanuel Macron. Moskwa zajmuje w tych koncepcjach...

zobacz więcej

Władzom w Warszawie, oprócz przywoływanego od lat postulatu zniesienia wiz, zależy na tym, by tak potężny sojusznik jakim są Stany Zjednoczone, wsparł nas w kwestii bezpieczeństwa militarnego i energetyczne. I tak się stało.

Podpisana w czerwcu przez prezydentów USA i Polski deklaracja przewiduje zwiększenie liczby stacjonujących w naszym kraju amerykańskich żołnierzy co najmniej o tysiąc, potwierdza też stacjonowanie 4,5 tys wojskowych i zapowiada ulokowanie amerykańskie dowództwa szczebla dywizji.

W naszym kraju już teraz rotacyjnie stacjonuje brygadowa grupa bojowa Stanów Zjednoczonych. USA dowodzą również wielonarodowym batalionem NATO stacjonującym w Orzyszu. Przebywa u nas też stały amerykański pododdział naziemny przygotowujący rotacyjne pobyty szkoleniowe lotników z USA.

Biorąc pod uwagę wcześniejsze wzmocnienie wschodniej flanki NATO, a także reformę polskiej armii, powstanie WOT, nowe kontrakty na nowoczesne amerykańskie uzbrojenie m.in. F-35 – widać ogrom pracy wykonany przez polski rząd w kwestii wzmocnienia bezpieczeństwa kraju.

Dlatego też zdecydowane słowa krytyki Donalda Trumpa pod adresem krajów, które nie wypełniają zobowiązania wobec Sojuszu Północnoatlantyckiego – czyli przeznaczania 2 proc. PKB na armię - zyskiwały poparcie w Polsce. Silne NATO to słabsza pozycji Rosji w regionie.

Nie można się też nie zgodzić ze stanowiskiem amerykańskiego prezydenta w kwestii nikłego zaangażowania we wspólne bezpieczeństwo jakie prezydenturą Niemcy. W końcu od lat ten najbogatszy europejski kraj, oszczędza jak może na siłach zbrojnych, co osłabia siłę Sojuszu.

Podobnie całkowicie uzasadniona jest amerykańska krytyka Berlina za budowę wraz z Kremlem gazociągu Nord Stream 2, a także widmo sankcji dla wykonawców tej inwestycji. Nasi zachodni sąsiedzi, kierując się jedynie swoimi interesami, złamali europejską solidarność, o której tak często mówią na łamach UE. Realizując tę inwestycję osłabiają pozycję Ukrainy i Europy Środkowo-Wschodniej i wspierają dominację energetyczną Rosji, która nie zrezygnowała z prowadzenia agresywnej polityki wobec krajów regionu.

80. rocznica wybuchu II wojny światowej. Szczegóły uroczystości w Warszawie

1 września, podczas obchodów 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej na Placu Piłsudskiego w Warszawie wystąpienia wygłoszą prezydenci: Polski –...

zobacz więcej

Dlatego też tak ważna jest współpraca Polski z USA w kwestiach energetycznych. Dostawy amerykańskiego LNG do terminala w Świnoujściu znacząco wpłynęły na sytuację energetyczną naszego kraju. Jest to jeden z kluczowych elementów wielkiej bitwy o dywersyfikację, jaki rząd PiS prowadzi od początku swojego istnienia. Głównym celem jest całkowite uniezależnienie się od dostaw ze Wschodu. Wiadomo bowiem od dawna, że surowce z Rosji, to również polityczne naciski, groźby i wysokie ceny.

Bliska współpraca z USA to także duża szansa na realizację projektu budowy elektrowni atomowej w Polsce. Podczas ostatniej wizyty prezydenta Andrzeja Dudy zostało podpisane Memorandum od Understanding (MoU) o współpracy w dziedzinie cywilnego wykorzystania energii jądrowej. Powstanie pierwszej polskiej elektrowni atomowej planowane jest na 2033 r. Od jej powstania zależy, czy Polsce uda się wypełnić swoje zobowiązania klimatyczne.

Kolejna wizyta Trumpa w naszym kraju i wymierne efekty współpracy polsko-amerykańskiej nie są dobrze przyjmowane w Berlinie, Paryżu czy Brukseli. Tamtejsze elity nie mogą bowiem ścierpieć tego, że Polska nie „płynie w mainstreamie”, gdy chodzi o ocenę obecnego prezydenta USA i czerpie korzyści z sojuszu z tym mocarstwem, umacniając swoją podmiotowość w regionie.

Stąd oskarżenia pod adresem Polski o rozbijanie jedności UE. Niemcy i Francja tymczasem wybierają reset z Rosją, chociaż ta nie zrezygnowała ze swojej agresywnej polityki wobec krajów regionu i gróźb pod adresem Zachodu. Ten wybór „liderów” Europy jest najlepszym potwierdzeniem dla słuszności obranej przez władze w Warszawie drogi.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia.

źródło:
Zobacz więcej