Wybory 2020

PKW: Andrzej Duda: 43,50, Rafał Trzaskowski: 30,46

Układ w Fort Bregancon. Macron stawia na Rosję

Macron wyciągnął pomocną dłoń w trudnym dla Putina momencie (fot. REUTERS/Sputnik/Alexei Druzhinin/Kremlin)

Nowy światowy porządek, a w niej „wspólny europejski dom” aż po Władywostok – o tym marzy Emmanuel Macron. Moskwa zajmuje w tych koncepcjach centralne miejsce. Dlatego prezydent Francji rozpoczął reset stosunków z Rosją i chce, żeby to samo zrobiła cała Europa. Mimo że Władimir Putin nie spełnił żadnego z warunków postawionych mu przez Zachód pięć lat temu.

Macron chce rewizji relacji z Rosją. „Spychanie jest poważnym błędem”

Na corocznej konferencji francuskich ambasadorów w Pałacu Elizejskim prezydent Francji Emmanuel Macron zasugerował, że należy przemyśleć relacje z...

zobacz więcej

27 sierpnia w Pałacu Elizejskim odbyła się doroczna konferencja francuskich ambasadorów. To, co mówił tam Macron, potwierdza, że prezydent postanowił zrealizować swoją idée fixe: budować „nowy światowy porządek”. Pierwszym i kluczowym krokiem w tej polityce mają być jak najlepsze relacje Francji z Rosją.

Początkiem dyplomatycznej ofensywy było spotkanie z Władimirem Putinem w letniej rezydencji francuskich prezydentów Fort Bregancon – nie przypadkiem tuż przed szczytem G-7, także zorganizowanym we Francji. Macron postanowił bowiem wykorzystać fakt, że Francja akurat przewodniczy i grupie G-7, i Radzie Europy.

Putin na Lazurowym Wybrzeżu

Fort Bregancon to średniowieczna twierdza na śródziemnomorskiej wysepce. Od wielu lat letnia rezydencja prezydentów Francji. Pierwszym, który zatrzymał się w Forcie Bregancon, był Charles de Gaulle - w sierpniu 1964 r. De Gaulle znany był jako zwolennik „trzeciej drogi” i miał z Sowietami bardzo dobre relacje. Moskwa ceniła go jako przywódcę, który osłabia od wewnątrz zachodnią solidarność i sojusz euroatlantycki. Niewątpliwie duch Generała unosił się nad Fort Bregancon, gdy 19 sierpnia wylądowały tu dwa śmigłowce rosyjskich sił powietrznych. Z jednego z nich wysiadł Władimir Putin.

Atmosfera wizyty od pierwszych minut była gorąca niczym miejscowy klimat. Rosyjski prezydent nie zapomniał o pięknym bukiecie kwiatów dla pierwszej damy Francji. Gospodarz starał się nadskakiwać gościowi – nawet na jego profilu na Facebooku pojawił się post po rosyjsku. Macron poinformował choćby, że w maju 2020 r. uda się do Moskwy na obchody 75. rocznicy zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami. Dla Moskwy to bardzo ważne – od 2014 r. bowiem przedstawiciele Zachodu ignorują uroczystości. Macron określił Rosję jako „wielkie mocarstwo oświeceniowe” i oświadczył, że w Rosji też jest liberalizm, tylko szczególny.

G20: Trump nie podał ręki szefowi RE, ale Tusk się upomniał [WIDEO]

Prezydent USA Donald Trump zignorował przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska w trakcie tzw. family photo na szczycie G20 i nie podał mu...

zobacz więcej

To ciąg dalszy dyskusji, jaką Francuz prowadził z Putinem na lipcowym szczycie G-20 w Osace. Macron postanowił wtedy bronić liberalnych demokracji po krytyce, jakiej prezydent Rosji poddał liberalizm na łamach „The Financial Times”. Gospodarz wyraźnie unikał drażliwego dla gościa tematu swobód obywatelskich w Rosji. Warto zresztą pamiętać, że o o zaproszeniu Putina Macron poinformował wieczorem 27 lipca, w momencie, gdy wszystkie media francuskie donosiły o masowych represjach wobec demonstrantów w Moskwie.

W Fort Bregancon najpierw odbyły się rozmowy z udziałem kilkorga ministrów i doradców z obu stron, a potem prezydenci spacerowali po rezydencji i odbyli rozmowę w cztery oczy. Po czym zaplanowano kolację. Dziennikarzy już jednak wcześniej wyproszono z pałacu.

O czym rozmawiali Putin z Macronem – nie wiadomo. Komentarze prasowe opierały się wyłącznie na wypowiedziach obu prezydentów przed rozmowami. Prezydenci rozmawiali w cztery oczy aż 2,5 godziny. Potem jeszcze była dwugodzinna kolacja i rozmowy za stołem. Interesujące, że po wylocie Putina Macron podjął decyzję, że nie będzie żadnych oficjalnych komunikatów odnośnie treści jego osobistej rozmowy z gościem.

Peacemaker Macron?

Nie jest tajemnicą, że przywódcy Francji i Rosji na pewno poruszyli kwestie Iranu, Syrii i Ukrainy. Najważniejsze – nie tylko dla gościa – było to ostatnie. Na początku wizyty, podczas konferencji prasowej przed rozmowami, Putin podkreślił, że Rosja będzie popierać format normandzki, jeśli chodzi o rozmowy na temat Donbasu. Po kilku latach impasu otwierają się bowiem nowe możliwości. Przede wszystkim doszło do zmiany prezydenta Ukrainy, a Wołodymyr Zełenski jest zdeterminowany, aby doprowadzić do pokoju. Podczas wizyty u francuskiego przywódcy Putin oświadczył, że jego rozmowy telefoniczne z Zełenskim dały mu powody do „ostrożnego optymizmu”.

Tak źle w niemieckiej gospodarce nie było od lat. „Wszyscy są bardzo zdenerwowani”

Indeks badania koniunktury niemieckiego instytutu ZEW w sierpniu wyniósł -44,1 pkt. To wynik najgorszy od ośmiu lat. W porównaniu do lipca wskaźnik...

zobacz więcej

Drugi pozytywny z punktu widzenia Kremla czynnik to wyraźne osłabienie pozycji Niemiec w formacie normandzkim. Angela Merkel bowiem, od czasu ostatniego szczytu czwórki normandzkiej (Berlin, październik 2016) twardo stawiała warunek, że bez ustępstw Moskwy nie ma sensu prowadzić rozmów. Więc rokowania w tym formacie de facto zamarły.

Zmienić to może Macron – i jest to trzecia korzystna dla Putina okoliczność. Nie jest przypadkiem, że po ostatniej eskalacji walk w Donbasie Zełenski – zanim zadzwonił na Kreml – również telefonicznie konsultował się z Macronem, a nie Merkel (Petro Poroszenko zawsze jednak zaczynał od Berlina). Wiedząc już zresztą o planowanym spotkaniu w Fort Bregancon.

Macron uważa, że w relacjach z Rosją „konieczne jest wyjście z nową inicjatywą” tak, aby móc dokonać resetu we współpracy w kwestiach związanych z różnymi konfliktami. Francja chce być głównym europejskim uczestnikiem procesu pokojowego dotyczącego Donbasu. I architektem porozumienia.

Tak można interpretować ostatnie wydarzenia, nie tylko spotkanie Macrona z Putinem, i nie tylko rozmowy telefoniczne w trójkącie Macron-Putin-Zełenski. Oto bowiem już w czerwcu, po spotkaniu premierów Francji i Rosji w Hawrze, Edouard Philippe zaapelował do Dmitrija Miedwiediewa, by „wykorzystał nowy kontekst polityczny na Ukrainie” po zmianie prezydenta tego kraju. Biorąc pod uwagę niepewność co do planów Zełenskiego odnośnie Donbasu, niewykluczone, że Paryż nie będzie musiał nawet specjalnie naciskać na nowy rząd w Kijowie, aby ten zaczął realizować zamrożoną dotychczas polityczną część porozumień mińskich.

Politycy o polskim kandydacie na komisarza ds. rolnictwa UE: Idealny, ważna teka

Politycy Zjednoczonej Prawicy nie kryją satysfakcji w związku z tym, że Polsce przypadnie fotel unijnego komisarza ds. rolnictwa. – Rolnictwo to...

zobacz więcej

Zamrożoną nie przypadkiem, bo ich wejście w życie będzie korzystne bardziej dla Rosji niż dla Ukrainy. Mając miażdżącą przewagę w nowym parlamencie i wciąż silny mandat społeczny, Zełenski może zdecydować się odmrozić te najbardziej kontrowersyjne punkty porozumienia z Mińska.

Macron nie ukrywa, że chciałby stać się głównym autorem pokoju w Donbasie. Kreml wydaje się na to zgadzać. Putin liczy, że grając ambicjami francuskiego prezydenta oraz wykorzystując determinację Zełenskiego aby zakończyć wojnę, konflikt uda się zakończyć na warunkach rosyjskich. Dla Putina z pewnością Macron i Zełenski to nieporównanie lepsze rozwiązanie niż duet Merkel-Poroszenko. Teraz w czwórce normandzkiej opcja moskiewska zyskuje przewagę.

Koniec konfliktu na wschodzie Ukrainy ułatwiłby powrót Rosji do grupy G-7, z której została wykluczona z powodu aneksji Krymu. Za tym miałoby też pójść zniesienie sankcji. Wygląda na to, że Paryż (i zapewne nie tylko Paryż) nie wymaga już od Rosjan oddania Ukrainie Krymu, nie jest to już warunek normalizacji stosunków – i taki sygnał Putin dostał od Macrona na Lazurowym Wybrzeżu.

Zapewne te wszystkie okoliczności razem wzięte spowodowały, że oto udało się ustalić, że niebawem dojdzie do szczytu normandzkiego. Zależy na tym i Macronowi, i Zełenskiemu, i Putinowi. To właśnie prezydent Francji zapowiedział – na konferencji kończącej szczyt G-7 w Biarritz - że we wrześniu odbędzie się poświęcone konfliktowi na Ukrainie spotkanie prezydentów Rosji, Ukrainy, Niemiec i Francji. - Warunki co do odpowiedniego szczytu są spełnione – powiedział Macron. Szczyt ten odbędzie się – rzecz jasna - we Francji.

Reset po francusku

Emmanuel Macron korzysta z sytuacji, w jakiej znalazła się Unia Europejska. Ma problem nie tylko z rozwiązywaniem, ale nawet z określeniem jednolitego i konstruktywnego stanowiska wobec najważniejszych wyzwań międzynarodowych, od wojny syryjskiej, przez kryzys w Zatoce (Iran) po wojnę handlową USA-ChRL.

Saryusz-Wolski: Wpływy Rosji w PE sięgają bardzo głęboko

Europoseł PiS Jacek Saryusz-Wolski ocenia, że wpływy Rosji w PE sięgają bardzo głęboko. Jak mówił na antenie telewizji Republika, są to agenci...

zobacz więcej

Najwięksi gracze zachodniej Europy mają własne problemy. Wielka Brytania bez reszty zaprzątnięta jest brexitem, Włochy przeżywają głęboki rządowy kryzys, a w Niemczech pozycja chadecji i samej Merkel nigdy jeszcze nie była tak słaba.

Prezydent Francji chce przede wszystkim wykorzystać to ostatnie. Celem może być wręcz odebranie Niemcom pozycji najważniejszego europejskiego partnera Rosji. Jeśli nie w gospodarce (tu jednak Berlin jest poza zasięgiem), to w polityce i bezpieczeństwie. Być może już z Fort Bregancon Putin wyjechał z przekonaniem, iż Macron i Francja mogą okazać się bardziej pomocni w odbudowie relacji rosyjsko-unijnych i zniesieniu sankcji niż Merkel i Niemcy. W jaki sposób i przy użyciu jakich argumentów Macron miałby ponownie wprowadzić Rosję na europejskie salony – to Putina nie obchodzi.

Tymczasem Macron postanowił odświeżyć koncepcje gaullistowskie. Przemawiając do ambasadorów w Pałacu Elizejskim, prezydent stwierdził, że należy „przemyśleć” stosunki Paryża z Moskwą, ponieważ „spychanie Rosji daleko od Europy jest poważnym błędem”. Macron twierdzi, że Europa musi się otworzyć na Rosję (czyli de facto pójść na ustępstwa), bo inaczej Rosja w dłuższej perspektywie stanie się „podrzędnym sojusznikiem Chin”, głównie zapleczem surowcowym i wsparciem militarnym. Paryż chce też wykorzystać fakt, że po wycofaniu się USA z umowy z Iranem i paktu klimatycznego, w obu tych inicjatywach, po tej samej stronie, pozostają Europa i Rosja.

Pewne sukcesy Paryż już osiągnął, czym Macron nie omieszkał się Putinowi pochwalić: „Francja zrobiła wszystko, co mogła, aby Rosja wróciła do Rady Europy. Od kiedy Francja przewodniczy Komitetowi Ministrów Rady Europy, udało nam się wykorzystać tę okazję do podjęcia niezbędnych działań”.

Wycisnęli z Merkel i Macrona, ile się dało. „Pokojowy szczyt” wśród wybuchów bomb [ANALIZA]

Na Zormichar spadł grad pocisków, podobnie jak na trzy sąsiednie wioski. To była turecka artyleria. Kilkanaście godzin wcześniej prezydent Turcji...

zobacz więcej

Macron jest też od co najmniej roku zwolennikiem powrotu Rosji do G-7, ale wcześniej warunkował to realizacją przez Moskwę porozumień mińskich. Teraz jednak wszystko wskazuje na to, że również z G-7 nastąpi to samo, co z Radą Europy. Zachód zaprosi Rosję z powrotem, choć ta nie spełniła warunków powrotu. W G-7 Moskwa może liczyć w tym względzie na przywódców USA, Francji i Włoch.

Wstępem i badaniem przez Macrona terenu pod reset z Rosją była już jego wizyta na Międzynarodowym Forum Gospodarczym w Petersburgu w maju 2018 r. Prezydent Francji nie szczędził tam pojednawczych gestów wobec „drogiego Władimira”. Później poleciał do Moskwy na finał mistrzostw świata w piłce nożnej, choć większość liderów zachodnich zbojkotowała imprezę z powodu wcześniejszego zamachu GRU na Siergieja Skripala.

W czerwcu tego roku francuski premier przyjął w Hawrze swego rosyjskiego odpowiednika, a w Strasburgu Paryż był głównym promotorem powrotu Rosji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Rozmowa szefów rządów w Hawrze miała służyć odnowieniu relacji zamrożonych po aneksji Krymu i wsparciu przez Moskwę separatystów na wschodzie Ukrainy. Już we wrześniu w Moskwie planowane jest spotkanie w formacie 2+2, czyli ministrów spraw zagranicznych i obrony.

Nie wolno zapominać, że we Francji, podobnie jak w Niemczech, działa silne prorosyjskie lobby w kręgach biznesowych. Mimo sankcji wciąż ponad 500 spółek z Francji działa na rosyjskim rynku. Francuskie koncerny energetyczne uczestniczą w rosyjskich projektach gazowych i naftowych, choćby w Nord Stream 2. Nie mniej ważne są silne sympatie prorosyjskie wśród polityków – i to różnych nurtów. Od komunistów, przez gaullistów po Front Narodowy.

Zachód nie przejmuje się pałowaniem opozycji w Moskwie. Paryż i Berlin licytują się w umizgach do Putina

Fala prześladowań rosyjskiej opozycji nie wzburzyła zbytnio Zachodu. Unia Europejska ograniczyła się jedynie do wystosowania suchego apelu o...

zobacz więcej

Nie jest przypadkiem, że w sprawach rosyjskich Macron konsultuje się z byłym prezydentem Nicolasem Sarkozym. Z kolei były socjalistyczny szef dyplomacji Hubert Vedrine wzywa do „realizmu” w stosunkach z Moskwą. Jego zdaniem kryzysowi na linii Rosja-Zachód winny jest „arogancki i pyszny” Zachód. To Zachód „narzuca swe wartości reszcie świata”, a Amerykanie sprowokowali aneksję Krymu, dążąc do „rozszerzenia NATO na Ukrainę”.

„Mocarstwo równowagi”

Przyjmując rosyjskiego prezydenta na kilka dni przed szczytem G-7 w Biarritz, Macron ustawił się w roli lidera Europy, korzystając z osłabienia Londynu, Rzymu i Berlina. Jako lider UE, chce zmieniać porządek międzynarodowy. Dlatego wspomniał o konieczności przekształcenia architektury bezpieczeństwa w Europie.

Macron uważa, że międzynarodowy porządek się chwieje i trzeba go przebudować. Chce skierować w nowe tory nie tylko dyplomację francuską, ale też unijną. Po szczycie G-7 uznanym za jego osobisty sukces, francuski prezydent wierzy, że zajął pozycję przywódcy Europy, i dąży do utożsamienia polityki UE z polityką Paryża. „Le Monde” cytował Macrona, który stwierdził, że „Europa nie mieści się całkowicie w tym, czym jest Zachód i musi odkryć swą suwerenność”.

Macron marzy, aby stać się tym, który zażegnał poważny kryzys międzynarodowy (Ukraina) i niewiele różni się od poprzedników marzących o przywróceniu Francji świetności niemal napoleońskiej. Przy czym obecny gospodarz Pałacu Elizejskiego używa nowych sformułowań i nazw, aby stare przedstawić jako nowe. - Francja musi być mocarstwem równowagi – mówi Macron.

Można się domyślać, że chodzi o pozycję mediatora w wielkich kryzysach, ale też można to interpretować jako chęć uzyskania samodzielnej silnej pozycji pomiędzy Ameryką a Rosją.

Zełenski proponuje Putinowi nowy format rozmów o Krymie. Kreml: Musimy to rozpatrzyć

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaproponował w poniedziałek prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi przeprowadzenie rozmów o zaanektowanym...

zobacz więcej

W tym wypadku cele Macrona i Putina są zbieżne. Macron posługuje się Putinem, aby zdobyć uznanie świata, Putin wykorzystuje Macrona dla odzyskania międzynarodowej pozycji. Prezydent Rosji chce jak najszybciej zlikwidować izolację Moskwy, choćby w relacjach z Europą. Jednocześnie należy pamiętać o strategicznym celu Rosji, jakim jest osłabienie sojuszu euroatlantyckiego.

Rosja jest otwarta na współpracę z Francję bo to oznacza kolejny krok w stronę zniesienia sankcji. Paryż dołączył do obozu członków UE chcących powrotu do „business as usual” w relacjach z Rosją. Wizytę w Fort Bregancon Putin wykorzystał też do wzmocnienia swej pozycji w kraju.

Gdy słabnie jego popularność, przyjęcie w wakacyjnej rezydencji prezydenta Francji to argument, że Putin należy do wąskiego grona władców tego świata. Macron wyciągnął pomocną dłoń w trudnym dla Putina momencie. Protesty w Moskwie (i nie tylko), powodzie i pożary na Syberii, wreszcie seria fatalnych wypadków w armii i zbrojeniówce – spektakularne przyjęcie przez prezydenta Francji pomogło kremlowskiej propagandzie przykryć realne problemy. Propaganda może też przedstawiać decyzje i słowa Macrona jako kolejny triumf Rosji nad Zachodem – bo to nie Rosja, ale Zachód rezygnuje ze swych zasad, idąc na ustępstwa wobec drugiej strony.

Wygląda na to, że Macron gotów jest nawet zgodzić się, by to Putin decydował, w jakim obszarze Rosja może rozmawiać, współpracować, a może i przyjmować pewne zachodnie postulaty, a w jakim żadnych zmian nie będzie i Moskwa będzie postępowała unilateralnie. Do tej pierwszej kategorii można zaliczyć Ukrainę czy Iran, a do drugiej Syrię. W sprawie Syrii, a szczególnie zawieszenia broni w Idlib, do czego wzywał Macron, rosyjski przywódca jest nieustępliwy. Kreml będzie nadal popierał Asada i realizował własne cele militarno-polityczne w Syrii nie oglądając się na nikogo.

Borykający się z wewnętrznymi problemami, niepopularny wśród rodaków prezydent Francji chce przejść do historii jako nowe wcielenie Charlesa de Gaulle’a. Lidera polityki opierającej się nie tylko na Atlantyku, ale i na Rosji. Zresztą Macron nawiązał do de Gaulle’a, mówiąc podczas spotkania w Fort Bregancon o Europie „od Lizbony do Władywostoku”. Choć to już raczej byłaby nie Europa, ale Eurazja.

źródło:
Zobacz więcej