RAPORT

Koronawirus: mapy, statystyki, porady

80 lat temu wyemitowano pierwszy w Polsce oficjalny program telewizyjny

Kinowe sukcesy międzywojnia trudno było pokazać szerszej publiczności za pomocą telewizji. Szacuje się, że było wówczas w kraju zaledwie 30 odbiorników (fot. pl.wikipedia.org)

80 lat temu, 26 sierpnia 1939 r., na II Dorocznej Wystawie Radiowej w Warszawie, przeprowadzono pierwszą publiczną emisję telewizyjną w Polsce. Wyświetlono m.in. film fabularny „Barbara Radziwiłłówna” w reżyserii Józefa Lejtesa z Jadwigą Smosarską w tytułowej roli.

Gwiazda serialu „Zniewolona”: Kocham Katerinę, jest częścią mnie

Ukraiński serial „Zniewolona” emitowany na antenie TVP bije rekordy popularności w Polsce. Dzięki niemu Katerina Kowalczuk, wcielająca się w główną...

zobacz więcej

W ostatnich wakacyjnych dniach 1939 r. polska prasa donosiła głównie o napiętej sytuacji międzynarodowej i niemieckich prowokacjach. Tymczasem 26 sierpnia, podczas otwarcia II Dorocznej Wystawy Radiowej w Warszawie, eksperymentalna stacja telewizyjna – mieszcząca się w budynku Prudentialu – wyemitowała pierwszy w Polsce oficjalny program telewizyjny.

Zaprezentowano wówczas film promujący Polskie Radio, występ Mieczysława Fogga, aktorki Ireny Zaleskiej i film fabularny. Był nim „Barbara Radziwiłłówna” z 1936 r. w reżyserii Józefa Lejtesa z Jadwigą Smosarską w roli tytułowej. Obraz nadano za pomocą tzw. telewizji mechanicznej w standardzie 120 linii, na aparaturze Philipsa (telewizor i wóz transmisyjny).

Warto jednak zaznaczyć, że trwały już dość zaawansowane prace nad telewizją elektroniczną w standardzie 343 liniowym. Wystawa odbyła się w gmachu YMCA (z ang. Young Men's Christian Association – Związek Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej), mieszczącym się przy ul. Konopnickiej 6 w Warszawie. Miała trwać do 10 września, lecz wybuch wojny przerwał zarówno wystawę, jak i prace nad dalszym rozwojem telewizji w Polsce. Prace te były na tyle zaawansowane, że przewidywaną datą rozpoczęcia nadawania stałego programu był rok 1940. Po wybuchu wojny nie ewakuowano z Polski aparatu użytego kilka dni wcześniej do emisji, przez co w czasie okupacji wpadł w ręce Niemców i jego dalsze losy są nieznane.

Rozdźwięk technologiczny między Polską a niemiecką III Rzeszą był znaczący. Już od marca 1935 r. wyświetlano w Niemczech stałe programy – w 1939 r. nadawano je przez 10 godzin dziennie. Naziści od początku przykładali dużą wagę do filmu i rozwoju telewizji, widząc w niej bardzo efektywny środek propagandy.

Za przykład może posłużyć niemiecka reżyserka, scenarzystka i producentka filmowa Leni Riefenstahl. Adolf Hitler ochoczo finansował jej studio filmowe, otrzymując w zamian propagandowe produkcje afirmujące system nazistowski, jak „Zwycięstwo wiary”, film będący sprawozdaniem z V zjazdu NSDAP w Norymberdze w 1933 r., czy „Triumf woli” – poświęcony późniejszemu o rok zjazdowi partii nazistowskiej. Po wybuchu wojny Riefenstahl wraz ze swoją ekipą filmową zjawiła się w Polsce. Ubrana w mundur Wehrmachtu filmowała sukcesy Hitlera – m.in. paradę zwycięstwa w Warszawie.

Legendarny Stanisław Wokulski z filmu „Lalka” nie żyje. Zmarł aktor Jerzy Kamas

Po długiej i ciężkiej chorobie zmarł wybitny aktor teatralny i filmowy Jerzy Kamas. Miał 77 lat. Informację o jego śmierci podał w oświadczeniu...

zobacz więcej

Szukając genezy polskiej telewizji należy cofnąć się aż do końcówki XIX w., kiedy to w 1897 r. Jan Szczepanik – techniczny samouk zwany m.in. polskim Edisonem i Leonardem da Vinci z Galicji, skonstruował telektroskop. Było to urządzenie służące do przesyłania na odległość, za pomocą elektryczności, ruchomego obrazu kolorowego wraz z dźwiękiem. Szczepanik opatentował swój wynalazek w Brytyjskim Urzędzie Patentowym pod numerem 5031. 3 kwietnia 1898 r. wynalazek Polaka znalazł się na okładce „New York Timesa”, jego mechanizmem zachwycał się m.in. Mark Twain.

Następnym etapem było skonstruowanie aparatury telewizji mechanicznej. Dokonał tego w 1929 r. Stefan Manczarski. Urządzenie opierało się na synchronicznie wirujących, po stronie nadawczej i odbiorczej, dwóch tzw. tarczach Nipkowa. Sygnał telewizyjny przekazywano za pomocą przewodu elektrycznego. Sposobem tym jednak uzyskiwano jedynie nieruchomy obraz. Sam Manczarski powiedział o swoim mechanizmie, iż jest to „sposób telewizyjnego przesyłania obrazów za pośrednictwem drutu i radia”.

W 1935 r. w Państwowym Instytucie Telekomunikacyjnym rozpoczęły się prace nad uruchomieniem stacji telewizyjnej, prowadził je inż. Lesław Kędzierski. Rok później, w 1936 r., do prac dołączyło Polskie Radio – inż. Władysław Cetner rozpoczął budowę nadajników telewizyjnych. W kolejnym roku na 16. piętrze budynku Towarzystwa Ubezpieczeń Prudential – najwyższym budynku w Polsce – rozpoczęła działalność eksperymentalna stacja telewizyjna.

Jej kierownikiem został inż. Cetner. Już w 1938 r. na dachu wieżowca zbudowano wieżę o wysokości 16 metrów, na której zamontowano maszt pod antenę nadawczą o wysokości 11 metrów. Znajdowała się 87 metrów nad ziemią i zapewniała odbiór sygnału wizji i fonii na odległości – odpowiednio 20 km i 30 km. 10 września 1938 r. „Dziennik Ostrowski” tak pisał o tym wydarzeniu: „Na drapaczu chmur w Warszawie przy placu Napoleona została zainstalowana wieżyczka o misternej konstrukcji. Z wieżyczki tej będą nadawane obrazy telewizyjne. Warszawska stacja telewizyjna ma na razie charakter czysto doświadczalny. Chodzi głównie o przeszkolenie personelu i zaznajomienie go z tajnikami telewizji”.

5 października 1938 r. z anteny zainstalowanej na dachu Prudentialu nadano pierwszy próbny sygnał telewizyjny – był to występ Mieczysława Fogga. 26 sierpnia 1939 r., na krótko przed wybuchem wojny, eksperymentalna stacja telewizyjna wyemitowała pierwszy oficjalny program. Wyświetlono wówczas pierwszy film fabularny w polskiej telewizji – „Barbarę Radziwiłłównę”.

Nadchodzą nowe „Gwiezdne Wojny”. Zobacz zwiastun „Mandaloriana” [WIDEO]

Dawno temu w odległej galaktyce działało wielu łowców nagród. Przygody jednego z nich przedstawi nowy serial Disneya „The Mandalorian” osadzony w...

zobacz więcej

Była to zrealizowana z wielkim rozmachem produkcja z 1936 r. z udziałem filmowych gwiazd międzywojnia, na czele z Jadwigą Smosarską. Film miał premierę 7 grudnia 1936 r. Co ciekawe, możemy cieszyć się nim również dzisiaj – w odróżnieniu od innych wielkich, przedwojennych hitów, jak np. „Gwiaździsta eskadra” w reżyserii Leonarda Buczkowskiego – najdroższej polskiej superprodukcji XX–lecia międzywojennego, której wszystkie kopie uległy zniszczeniu lub zaginięciu.

Plenery „Barbary Radziwiłłówny” kręcono na zamku w Baranowie Sandomierskim. Autorem scenariusza był Anatol Stern – czołowa postać polskiego życia kulturalnego tamtego czasu, współautor (wraz z Brunonem Jasieńskim) manifestu polskiego futuryzmu „Nuż w bżuhu”. W rolach głównych oprócz Smosarskiej wystąpili m.in.: Witold Zacharewicz (król Zygmunt II August), Leokadia Pancewiczowa (królowa Bona Sforza), Lena Żelichowska (faworyta królewska), Jan Kurnakowicz (stolnik Kieżgajło).

Fabuła filmu skupia się na roku 1544, kiedy to Zygmunt August – formalnie król Polski (choć faktycznie panował od 1548 r.) i książę litewski – podczas polowania w lesie zakochuje się w przypadkowo spotkanej pięknej dziewczynie. Wkrótce okazuje się, że jest nią Barbara, pochodząca z potężnego i wpływowego litewskiego rodu magnackiego. Związkowi sprzeciwiają się Radziwiłłowie i królowa Bona – matka Zygmunta.

Interesujące są recenzje filmu w prasie powojennej, która – mimo negatywnego stosunku politycznego do niemal wszystkiego związanego z międzywojniem – wypowiadała się o obrazie Lejtesa ze względną estymą. Leszek Armatys w 1971 r., recenzując film dla miesięcznika „Kino”, napisał: „»Barbarę Radziwiłłównę« ogląda się po dziś dzień z zainteresowaniem, a nawet uznaniem. Na tle ówczesnej produkcji była niewątpliwym ewenementem. I choć zepsuci nowoczesnymi gigantami ekranowymi pozostajemy obojętni wobec jej skromnego »monumentalizmu«, nie możemy filmowi Lejtesa odmówić wielu trwałych walorów”. Armatys wymienia w dalszej części recenzji „składnie zbudowany scenariusz”, który zawiera „niewątpliwe wartości literackie i filmowe”, „płynną narrację” i „staranną scenografię”. Punktuje jednocześnie poziom aktorstwa: „Gorzej prezentują się osiągnięcia aktorskie. Przeminęła trudna do pojęcia fascynacja Jadwigą Smosarską, a Zygmunt zdolnego skądinąd Witolda Zacharewicza co krok szeleści papierem”.

Kinowe sukcesy międzywojnia trudno jednak było pokazać szerszej publiczności za pomocą telewizji. Szacuje się, że było wówczas w kraju zaledwie 30 odbiorników. Mało kto mógł sobie na nie pozwolić, bowiem ich cena sięgała 5 tys. zł (niewiele więcej kosztował samochód). Dla porównania miesięczna pensja dobrze zarabiającego urzędnika wynosiła 400 zł.

źródło:

Zobacz więcej