Kapłan wśród rażonych piorunem na Giewoncie. To przewodnik grupy Pielgrzymki Świdnickiej

Ksiądz odniósł obrażenia podczas zejścia z Giewontu (fot. PAP/Grzegorz Momot)

Ks. Jerzy Kozłowski, wikariusz parafii pw. Maryi Matki Kościoła w Dzierżoniowie, został porażony piorunem podczas tragicznej czwartkowej burzy w Tatrach. Stan kapłana jest stabilny, obecnie przebywa on w szpitalu w Zakopanem. Najbliżsi polecają go dalszej modlitwie.

„Wszystko widziałem i słyszałem, tylko nie mogłem się ruszyć”. Relacja turysty z Tatr

– Wszystko widziałem i słyszałem, tylko nie mogłem się ruszyć. Pamiętam krzyki ludzi i płacz dzieci – relacjonuje w rozmowie z reporterem RMF FM...

zobacz więcej

O modlitwie w intencji poszkodowanego kapłana zapewnił bp Ignacy Dec. – Cieszę, się, że ks. Jerzy żyje, ale oczywiście proszę Boga o jego szybki powrót do zdrowia. Dzisiaj w godzinach południowych rozmawiałem telefonicznie z ks. Jurkiem. Choć obolały, ucieszył się z rozmowy. Przekazałem mu zapewnienie o swojej modlitwie. Ks. Jurek podziękował również za wsparcie modlitewne diecezjan – poinformował biskup świdnicki.

Na miejscu są księża z diecezji świdnickiej. Z ich relacji wynika, że ks. Jerzy odniósł obrażenia przy schodzeniu z Giewontu. Był blisko miejsca, w które uderzył piorun. W diecezji zaraz po tragicznym wydarzeniu ruszył szturm modlitewny za ocalenie życia i powrót do zdrowia.

Ks. Jerzy jest przewodnikiem Pieszej Pielgrzymki Diecezji Świdnickiej na Jasną Górę grupy 2 Ziemi Dzierżoniowskiej. Osoby, które znają księdza Jerzego przekazywały informacje o jego stanie na portalach społecznościowych.

„Właśnie wyszliśmy od ks. Jurka ze szpitala jest przytomny, choć poturbowany, trwają badania. Stan określają jako stabilny. Polecamy go dalszej modlitwie, jak i pozostałych poszkodowanych. Pozostałe osoby uczestniczące z nim w wyjeździe nie ucierpiały. Polecamy tez personel szpitala i wszystkich zaangażowanych w akcje ratunkowa, widzieliśmy ogrom ich pracy i wysiłku” – napisano na jednych z portali społecznościowych.

O stanie ks. Jerzego poinformowała również siostra kapłana. – Żyje, ma poranione nogi. Został rażony piorunem. Jest stabilnie. Na zewnątrz widać dość pokaźne rany: limo, zszyty łuk brwiowy i spuchnięta twarz. Cały jest też posiniaczony, a w łopatce ma dziurę – relacjonowała.

Ks. Jerzy Kozłowski święcenia kapłańskie przyjął w 2015 r. w Świdnicy. Po święceniach pracował w parafii pw. św. Michała Archanioła w Mieroszowie. Potem w Wałbrzychu w parafii pw. MB Nieustającej Pomocy w Wałbrzychu, a obecnie jest wikariuszem w parafii pw. Maryi Matki Kościoła w Dzierżoniowie.

źródło:
Zobacz więcej