Premier: Chciałem wyrazić najgłębsze wyrazy współczucia dla rodzin zmarłych osób

Premier Mateusz Morawiecki złożył wyrazy współczucia rodzinom ofiar dzisiejszej burzy w Tatrach. Podziękował też służbom ratowniczym i medycznym, świadczącym pomoc poszkodowanym. – To, co można było zrobić, zostało zrobione – powiedział.

Tragedia w Tatrach. Piorun uderzył w grupę turystów. Kilka osób nie żyje, kilkadziesiąt rannych

TOPR potwierdził informację o czterech ofiarach śmiertelnych w wyniku gwałtownej burzy po polskiej stronie Tatr; to dwoje dzieci i dwie osoby...

zobacz więcej

Po posiedzeniu sztabu kryzysowego w Zakopanem premier Mateusz Morawiecki spotkał się z dziennikarzami na krótkim briefingu.

Ponad 100 osób zostało poszkodowanych w wyniku burzy, która przeszła nad Tatrami – poinformował. Szef rządu powiedział, że ranni są transportowani do szpitali, które mogą najlepiej udzielić im pomocy. Jak dodał, nikt nie spodziewał się tak gwałtownej burzy.

– Chciałem wyrazić najgłębsze wyrazy współczucia dla rodzin zmarłych osób. Z tego co wiemy dzisiaj cztery osoby nie przeżyły tych bardzo gwałtownych, bardzo nietypowych, bardzo rzadkich wyładowań burzowych, bardzo zmiennej pogody, która nastąpiła i doszło do zgonu czterech osób, dwójka dzieci i dwie osoby dorosłe – powiedział szef rządu.

Zaznaczył, że służby „w bardzo sprawny sposób przeprowadziły akcję ściągania wszystkich osób, które zostały poszkodowane”. – I w szybkim tempie wszystkie te osoby zostały przetransportowane do szpitali – podkreślił Morawiecki. – Niestety niektóre osoby są w bardzo ciężkim stanie, więc wszystko w rękach lekarzy – dodał. Premier dodał także, że akcja w Tatrach będzie od samego rana kontynuowana, aby sprawdzić czy ktoś jeszcze w górach nie potrzebuje pomocy. "Miejmy nadzieję, że ta akcja poranna jutrzejsza nie przyniesie żadnych dodatkowych złych wieści" - powiedział Morawiecki.

– Akcja trwa, na pewno w tym sensie, że my nie wiemy, czy ktoś gdzieś nie pozostał w górach. Nie wiemy, czy jacyś turyści, jacyś ludzie nie są jeszcze gdzieś, w jakichś innych miejscach – powiedział Morawiecki. Zwrócił uwagę, że istnieje ryzyko, że „te gwałtowne wyładowania spowodowały, że ludzie gdzieś utknęli, osunęli się w żleby”. – Dlatego ta akcja będzie od samego rana jutro kontynuowana – wyjaśnił premier.

– Wszystkie służby: i policja, i państwowa straż pożarna, i ochotnicza straż pożarna, również straż graniczna działają. Będą całą noc tutaj dyżury – mówił, dodając, że w pogotowiu znajduje się stu kilkudziesięciu funkcjonariuszy.

Premier przyznał, że rozmawiał już z naczelnikiem TOPR. – TOPR ma wszelkie środki, które są potrzebne do prowadzenia tych akcji – podkreślił Morawiecki i zapewnił o dodatkowej pomocy finansowej w razie konieczności.

Burza w otwartym terenie to śmiertelne niebezpieczeństwo [PORADNIK]

Jak planować wyprawy w góry, żeby uniknąć natrafienia na burzę, a jeśli już to się zdarzy, jak mamy się zachować?. Pamiętajmy, że każdego lata w...

zobacz więcej

– To budżetowo jest oczywiście sprawa w tym wypadku drugorzędna. Jesteśmy gotowi na wszelką pomoc finansową. Najważniejsze, żeby uratować ludzi – podkreślił premier. Premier przypomniał, że w Tatrach od soboty trwa akcja ratownicza w Jaskini Wielkiej Śnieżnej. Ocenił, że to również bardzo dramatyczna akcja.

– Chcę też ze smutkiem powiedzieć o akcji, która toczy się od kilku dni w Jaskini Wielkiej Śnieżnej, tutaj w Tatrach, gdzie TOPR też prowadzi w bardzo trudnych warunkach akcję poszukiwania dwójki ludzi, która utknęła gdzieś w jaskini – powiedział premier po posiedzeniu sztabu kryzysowego powołanego po tragicznej w skutkach burzy w Tatrach. Podkreślił przy tym, że góry i pogoda charakteryzują się, o czym wiedzą doświadczeni taternicy, niebywałą zmiennością.

Premier przyjechał do Zakopanego, by wziąć udział w posiedzeniu sztabu kryzysowego, które rozpoczęło się w czwartek, przed godz. 20.00. Towarzyszył mu wojewoda małopolski Piotr Ćwik, marszałek województwa małopolskiego Witold Kozłowski i burmistrz Zakopanego Leszek Dorula.

W czwartek, w wyniku gwałtownej burzy w Tatrach zginęły cztery osoby po polskiej stronie gór. Natomiast, jak podało słowackie pogotowie górskie Horska Zachranna Slużba (HZS), po południowej stronie gór zginęła w czwartek jedna osoba. Rannych zostało natomiast kilkadziesiąt osób.

źródło:
Zobacz więcej