Odrobina szaleństwa

Paweł Kukiz pali kolejne mosty (fot. PAP/Piotr Augustyniak)

Układanie list wyborczych, rozmowy w sprawie porozumienia opozycji dotyczącego list do senatu, przemiana Pawła Kukiza w ludowca, ba, PSL-owca z krwi i kości czy tajny pakt Czarzasty-Biedroń z niewielkim udziałem Adriana Zandberga – tuż przed startem oficjalnej kampanii wyborczej nie brakuje tematów, z których każdy jest demoralizującym dla publicysty samograjem. Po co się męczyć, gdy wystarczy zebrać kilka cytatów, które same dla siebie są najlepszym rozpoczęciem, rozwinięciem i puentą? Ponieważ jednak to, co dla komentatora lekkie i przyjemne, dla wyborcy może być trudne i zarazem przykre, trzeba znaleźć złoty środek, pochylając się nad tym, co przyniósł nam zeszły weekend i co być może przyniesie już ten poniedziałek. Albo i nie przyniesie.

Listy znane i wyczekiwane

Tworzenie najpierw koalicji, później zaś list wyborczych w warunkach bardzo płynnych składów i zmieniających się nazw bloków, jest samo w sobie...

zobacz więcej

Zacznijmy więc od tego, czego jeszcze nie wiemy, choć w chwili publikacji tekstu sytuacja może być już inna. Opozycja jest w trakcie ostatecznego docierania swojego porozumienia senackiego. W skrócie polegać ma ono na tym, że jeśli w okręgu A partia X wystawi kandydata K, uczestniczące w porozumieniu partie Y i Z zrezygnują z wystawienia tam kandydata L, w rewanżu partia Y będzie mogła zgłosić L w okręgu B, a stronnictwo Z postawi na Ł w okręgu C – i w każdym zabraknie dla nich konkurencji ze strony reszty graczy.

W praktyce konserwatywny, lecz nielubiący PiS wyborca PO zostanie postawiony między wyborem między kandydatem partii, której bardzo nie lubi, a popieraną przez Platformę antyklerykalną komunistką-weteranką, której kibicować będzie też musiał dobrze ustawiony w samorządzie, lecz nieopuszczający też żadnego święta kościelnego chłop, w PSL od pięciu pokoleń.

Wygląda to dość zabawnie, jeśli nie jest się akurat rzeczonym konserwatystą lub chłopem i może dlatego rozmowy mocno się przeciągają, choć gdy piszę te słowa, jeden z posłów opozycji zapewnia w radiu, że wszystko jest na dobrej drodze i że może za godzinę, za dwie… Może.

Wykazując jakieś resztki instynktu samozachowawczego, o które chyba już nikt go nie podejrzewał, Paweł Kukiz zdecydował, że jego ugrupowanie porozumienia z PSL nie rozszerzy na senat. Dzięki temu unikniemy więc przynajmniej sytuacji, gdy autor takich piosenek, jak „Virus sLd” czy „Bolszewicy na mszy w pierwszych rzędach siedzą” zachęcałby do głosowania na bohaterów wspomnianych utworów.

Nie wiemy natomiast, czy Kukiz’15 wystawi własnych kandydatów, czy w ogóle odpuści sobie izbę wyższą w nadchodzącej kadencji. Ta sytuacja pokazuje jednak, jak sztucznym tworem jest koalicja kukizowców z ludowcami. Koalicja topniejąca zresztą jak śnieg. Po pierwszej lawinie odejść, realnych (Tomasz Rzymkowski, grupa UPR z Elżbietą Zielińską, kolejne struktury lokalne i kilku innych posłów) i wirtualnych (tysiące utraconych polubień w portalach społecznościowych) proces zwolnił chyba tylko dlatego, że za bardzo nie ma już komu odchodzić. W ostatniej chwili, zbyt późno, by próbować załapać się gdzie indziej, odszedł poseł Łukasz Rzepecki, najmłodszy parlamentarzysta tej kadencji, były działacz PiS, mający kapitał w postaci całkiem sporej popularności lokalnej.

Kierunek Czarzastego, loty Tuska, wojna Wałęsy

To nie był dobry tydzień dla Razem i Wiosny, które muszą iść na wybory jako SLD. Kiepsko ma się również PSL i jego nowy antysystemowy sojusznik...

zobacz więcej

Rzucony na obcy teren, niczym w tak krytykowanym przez Kukiz’15 systemie wodzowskim, uniósł się, nie pierwszy raz, swoimi zasadami i podziękował, czym wywołał zresztą dość spektakularną wymianę uprzejmości z samym liderem swojego, byłego już, ugrupowania.

Ktoś inny poczekał, by z ruchem zerwać w telewizyjnym studiu, przekazując rezygnację Agnieszce Ścigaj w trakcie programu „Studio Polska”. Sam lider zaś pali kolejne mosty. Podczas wystąpienia na konwencji, którą można by nazwać złośliwie kongresem zjednoczeniowym ruchu ludowego, odziera swoich dawnych stronników z marzeń i wspomnień, śpiewając ważną dla nich piosenkę z kampanii wyborczej 2015 r. dla partyjnych aparatczyków.

Przy okazji zaś podlizuje się ludowcom, krytykując… sanację. Nie należy dziwić się, że dla PSL dziedzictwo Witosa jest ważnym punktem odniesienia i fundamentem tożsamości, za tym często idzie zaś krytyka Piłsudskiego. Dziwnie jednak brzmią podobne tyrady u człowieka, który nie tak dawno Piłsudskim podpierał się nawet w swoich materiałach wyborczych. Wychodzi więc na to, że sojusz z ludowcami przeorał też świadomość historyczną Kukiza.

Na sojuszu znakomicie wychodzą już koalicjanci SLD. Po licznych i złożonych kombinacjach z nazwą, w wyniku której wszyscy stali się kimś w rodzaju kukizowców Czarzastego, okazuje się, że po wyborach nie będzie z tego nawet przysłowiowego rubelka. Bo choć „Wprost” piórem Elizy Olczyk poinformowało nas o tajnym porozumieniu, z którego wynikało, że postkomuniści jakąś kwotę przekażą, raczej okrężną drogą, młodszym kolegom z partii Razem, niemal od razu pojawiło się dementi. I kiedy słyszę, że pieniądze dla SLD w SLD zostaną, w tej jednej sprawie postkomunistom gotów jestem uwierzyć.

„Wy k***a w ogóle nie myślicie”. Wybuch Pawła Kukiza w trakcie wywiadu [WIDEO]

Lider ruchu Kukiz'15 Paweł Kukiz udzielił wywiadu kanałowi TAKT.TV na YouTubie. W przerwie między częściami wywiadu emocje poniosły polityka, gdy...

zobacz więcej

Poza aspektem finansowym jest jednak również polityczny wymiar tajnego paktu. O ile Razem zachować ma samodzielność, a po wyborach stworzyć własne koło (ciekawe, czy tak się stanie w sytuacji remisu koalicji opozycyjnej i zjednoczonej prawicy, gdy Razem w koalicji ze Schetyną wyobrazić sobie jednak trudniej, niż z Czarzastym), o tyle Wiosna ma jesienią wyprowadzić sztandary. Ciekawe, czy ceną za to ostateczne pogrzebanie zobowiązań wobec swoich wyborców ma być przyszła kandydatura Roberta Biedronia jako przedstawiciela lewicy na prezydenta RP?

Mmiędzy pierwszą literą a ostatnią kropką tego tekstu zamiast nazwisk kandydatów opozycji do senatu, pojawiły się informacje o kandydatach Koalicji Obywatelskiej do sejmu. To temat na oddzielny tekst, jednak pierwsze reakcje nie wskazują na panikę w obozie rządzących.

Do dużej grupy polityków tej kadencji, czasem z bardzo niewygodnym bagażem podejrzeń i oskarżeń, w tym środowisku dodających jedynie atrakcyjności, dołącza kilkoro oryginałów. Będzie więc wesoło, w sejmie zagościć mogą piosenki i teatralne monologi Klaudii Jachiry i przekleństwa Joanny Jaśkowiak, świetne tło dla mądrych i wyważonych wypowiedzi Pawła Kowala. Nie mogę się już doczekać!

źródło:
Zobacz więcej