Skomplikowana akcja TOPR. Ratownicy wciąż nie mają kontaktu z poszukiwanymi grotołazami

Ratownicy, którzy poszukują dwóch grotołazów w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatach, nadal nie mają kontaktu z poszukiwanymi – powiedział w poniedziałek ratownik dyżurny TOPR Krzysztof Długopolski. Naczelnik TOPR Jan Krzysztof podkreślił, że szanse grotołazów na przetrwanie są coraz mniejsze.

Woda odcięła grotołazów od wyjścia z jaskini w Tatrach. Skomplikowana akcja TOPR

Wydaje się, że jedyną metodą dotarcia do uwięzionych w Jaskini Wielkiej Śnieżnej jest szereg działań pirotechnicznych – poinformował naczelnik TOPR...

zobacz więcej

– W jaskini panują trudne warunki. Temperatura wynosi około 4 stopni Celsjusza. Obawiamy się o życie poszkodowanych. Kluczowym pytaniem dla nas jest, czy przetrwali. Nadal nie wiemy gdzie oni są, a odcinek, który usiłujemy udrożnić ma około 30 metrów. Nie wiemy czy poszkodowani trafili na jakiś ciąg boczny, bo nikt dokładnie nie spenetrował tego korytarza jaskini – powiedział Krzysztof.

Z informacji czwórki grotołazów, którzy bezpiecznie wyszli na zewnątrz wiadomo, że uwięziona dwójka wyposażona jest w skromny zestaw jaskiniowy. Na pewno posiadają folię NRC (tzw. koc ratunkowy) chroniącą od utraty ciepła.

– To w zasadzie wszystko, co ich chroniło przed utratą ciepła. Kiedy mieli jeszcze bezpośredni kontakt głosowy poinformowali swoich towarzyszy, że siedzą właśnie w foliach NRC. Kontakt z nimi był właśnie od tej strony, od której prowadzimy poszerzanie korytarza. Mamy wrażenie, że są oni nie daleko, może być to kilkanaście metrów, ale czas dotarcia to już zupełnie inna kwestia – wyjaśnił naczelnik TOPR.

Jan Krzysztof oznajmił, że „cała noc ratownikom upłynęła między innymi na poszerzaniu najwęższych odcinków za pomocą niewielkich ładunków wybuchowych”. – Niestety w jaskini jest bardzo mały ruch powietrza i po każdym odpaleniu ładunków trzeba długo czekać aż szkodliwe gazy się ulotnią. Dodatkowo rozkruszone skały trzeba usuwać ręcznie – stwierdził naczelnik TOPR Jan Krzysztof.

– Nie możemy ukrywać, że szanse przeżycia są bardzo małe, ale w dalszym ciągu liczymy, że (…) uda się ich uratować – stwierdził.

Pijany spod Giewontu wrócił śmigłowcem LPR, ale zapłaci za izbę wytrzeźwień

Turysta, który w stanie upojenia alkoholowego wybrał się na Giewont, nie złamał prawa i nie poniesie kary. 52-letniego mieszkańca Krakowa ratownicy...

zobacz więcej

W nocy poszukiwania prowadziło łącznie 26 ratowników w tym TOPR, słowaccy ratownicy górscy, grupa specjalistyczna ratownictwa wysokościowego z PSP w Krakowie i ratownicy górniczy.

Ratownicy górniczy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, którzy biorą udział w akcji, mają użyć specjalistycznej kamery wideoendoskopowej. Ten sprzęt ma pomóc w penetrowaniu wąskich przestrzeni na odległość do 15 metrów.

– Mamy cały czas kontakt z ratownikami. W tym celu został rozwinięty kabel łącznościowy. Ekipa założyła tak zwany biwak, czyli dogodne miejsce, gdzie ratownicy we wnętrzu jaskini mogą odpocząć i się posilić – mówił w niedzielę naczelnik TOPR Jan Krzysztof.

Dwaj poszukiwani grotołazi weszli do Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach wraz z czterema towarzyszami w czwartek. Dwóch z nich zostało odciętych przez wodę, która zalała część korytarza w tzw. Przemkowych Partiach. Ostatni kontakt głosowy ze swoimi towarzyszami poszukiwani mieli w sobotę około godz. 2 w nocy. Ratownicy zostali powiadomieni o kłopotach w sobotę późnym popołudniem.

źródło:
Zobacz więcej