Polityczna wojna w Iranie. Czarne chmury nad rodziną Laridżanich

Irańskie władze sądownicze ogłosiły rozpoczęcie operacji antykorupcyjnej we własnych szeregach (fot. Fatemeh Bahrami/Anadolu Agency/Getty Images)

Irańskie władze sądownicze ogłosiły rozpoczęcie operacji antykorupcyjnej we własnych szeregach. W pierwszej kolejności aresztowano byłego wiceszefa irańskiego sądownictwa Akbara Tabariego, który jest bliskim współpracownikiem jednego z najbardziej wpływowych polityków i zarazem duchownych irańskich Sadika Lairidżaniego. Zarówno Laridżani jak i obecny szef sądownictwa Ebrahim Raisi uważani są za twardogłowych konserwatystów.

Iran przejął w Zatoce Perskiej zagraniczny tankowiec

Irański Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przejął w Zatoce Perskiej zagraniczny tankowiec „szmuglujący ropę naftową do kilku państw...

zobacz więcej

Zmiana na stanowisku szefa sądownictwa

W marcu br. upłynęła druga pięcioletnia kadencja Sadika Lairidżaniego na stanowisku szefa sądownictwa. Wyznaczenie następcy jest prerogatywą Najwyższego Przywódcy, który na miejsce Laridżaniego mianował Ebrahima Raisiego. Raisi w 2017 r. był głównym konserwatywnym kandydatem na prezydenta Iranu. Przegrał wówczas w pierwszej turze z ubiegającym się o reelekcję i uważanym za członka obozu pragmatyków Hassana Rowhaniego stosunkiem 38:57. Raisi był wcześniej, w latach 2004-2014, a więc częściowo w czasach kadencji Laridżaniego, wiceszefem sądownictwa. Później objął urząd prokuratora generalnego.

Laridżani natomiast pochodzi z jednej z najbardziej wpływowych rodzin politycznych w Iranie. Starszy brat byłego szefa sądownictwa Ali Laridżani jest od 2008 r. szefem irańskiego parlamentu. Inny z braci Laridżanich Mohammad Dżawad jest jednym z kluczowych doradców Najwyższego Przywódcy Alego Chameneia. Sam Sadik, poza sprawowaniem przez 10 lat funkcji szefa sądownictwa, jest również od 1999 r. członkiem 88-osobowego Zgromadzenia Ekspertów (odpowiedzialnego za wybór Najwyższego Przywódcy).

W grudniu 2018 r. mianowany został przez Najwyższego Przywódcę również członkiem Rady Oceny Celowości (której został następnie przewodniczącym), a raptem miesiąc temu, również z nominacji Chameneia, członkiem niezwykle ważnego organu o nazwie Rada Strażników (może ona wetować kandydatury w każdych wyborach i na dowolny urząd). Wydawałoby się zatem, że Laridżani cieszą się pełnym zaufaniem Chameneia.

Ponadto 58-letni Laridzani uważany jest za jednego z potencjalnych kandydatów na następcę 80-letniego Alego Chameneia na stanowisku Najwyższego Przywódcy. Tyle, że wśród potencjalnych konkurentów w tym zakresie wymienia się m.in. o rok starszego Raisiego.

Iran grozi powrotem do sytuacji sprzed umowy nuklearnej

Iran może powrócić do sytuacji, która panowała przed zawarciem w 2015 r. międzynarodowego porozumienia w sprawie jego programu nuklearnego –...

zobacz więcej

Operacja antykorupcyjna

14 sierpnia szef wydziału bezpieczeństwa i informacji irańskiego sądownictwa poinformował o tym, że na polecenie Chameneia rozpoczęła się wewnętrzna operacja antykorupcyjna. Dzień później sam Raisi zapowiedział walkę z korupcją we wszystkich „zainfekowanych” instytucjach dodając, że osoby winne „muszą wiedzieć, że nadszedł kres ich życia”. Wreszcie 16 sierpnia rzecznik sądownictwa poinformował o aresztowaniu Tabariego, który jako wiceprezes tej instytucji w latach 2014-2019 był odpowiedzialny za sprawy finansowe.

Wkrótce potem pojawiły się nieoficjalne informacje, że Sadik Laridżani napisał list do Alego Chameneia, w którym prosił go o łaskę dla Tabariego, grożąc w przeciwnym razie, że wyjedzie z Iranu do irackiego Nadżafu. Choć biuro Rady ds. Oceny Celowości oświadczyło, że informacja o liście jest nieprawdziwa, to odniósł się do niego inny bardzo wpływowy (i również twardogłowy) ajatollah, Mohammad Yazdi, będący sekretarzem seminarium duchownego religijnej stolicy Iranu tj. Kom. Na spotkaniu z przedstawicielami milicji Basidż stwierdził on, nie wymieniając nazwiska Laridżani, że jak „pewna osoba” chce to niech sobie wyjeżdża do Nadżafu, bo Kom i tak jej nie potrzebuje, zarzucając mu jednocześnie wybudowanie okazałego seminarium za pieniądze, które nie wiadomo skąd pochodzą. Yazdi również jest byłym szefem irańskiego sądownictwa. Funkcję tą sprawował w latach 1989-1999, a miesiąc temu Chamenei mianował go członkiem Rady Strażników (tym samym dekretem co Laridżaniego).

Ani aresztowanie byłego urzędnika takiej rangi, ani też zarzuty korupcyjne pod adresem członków najwyższych władz Iranu nie są w tym kraju niczym wyjątkowym. W Iranie wielu polityków wysokiej rangi zaliczyło upadek z ogromnej wysokości z bardzo twardym lądowaniem na ziemi. I nie zawsze było to konsekwencją rywalizacji między frakcją konserwatywną a pragmatykami, czy reformatorami.

Problem jednak w tym, że czym innym jest uderzenie w otoczenie takiej osoby jak były prezydent Mahmud Ahmedineżad, który mimo wszystko zawsze był outsiderem w elitach Islamskiej Republiki Iranu, a czym innym ewentualny upadek polityczny tak potężnego rodu jak Laridżani. Ale i to nie byłoby precedensem.

Od 10 lat w areszcie domowym siedzi wszak jeden z najbliższych współpracowników twórcy Republiki Islamskiej, czyli ajatollaha Chomeiniego, premier Iranu w latach wojny z Irakiem (1981 – 1989) Mir Hosejn Musawi, a w latach 1988 – 2009 również w areszcie domowym przebywał ajatollah Ali Montazeri, który miał być następcą Chomeiniego.

Iran: będziemy wzbogacać uran do poziomu, jakiego potrzebujemy

Począwszy od niedzieli 7 lipca Iran będzie zwiększał wzbogacanie uranu do takiego poziomu, jaki będzie mu potrzebny, powyżej limitu 3,67 proc....

zobacz więcej

Sądowa masakra „dewiantów” Ahmedineżada

Jedną z osób, które od dawna zarzucają rodzinie Laridżanich korupcję i nepotyzm jest skonfliktowany z nimi były prezydent Mahmud Ahmedineżad. Ahmedineżad po stłumieniu tzw. Zielonej Rewolucji po wyborach w 2009 r. (dzięki czemu uznana została jego reelekcja) sam szybko popadł w niełaskę, m.in. dlatego, że choć na Zachodzie uznawany był za twardogłowego konserwatystę, to w Iranie jego podejście do niektórych reguł obyczajowych budziło wątpliwości konserwatystów.

Związane było to z osobą jego najbliższego współpracownika, Esfandiara Rahima Maszaei, którego w 2009 r. mianował I wiceprezydentem (wcześniej od 2004 r. był jednym z wiceprezydentów). Maszaei utrzymał się jednak na tym stanowisku tylko tydzień, po czym musiał się zadowolić stanowiskiem szefa prezydenckiej administracji. Obecnie odsiaduje wyrok 6 lat i 6 miesięcy więzienia za „zagrażanie bezpieczeństwu narodowemu”. Wyrok został wydany we wrześniu 2018 r.

Wcześniej, w grudniu 2017 r., na karę 15 lat więzienia za korupcję został skazany inny wiceprezydent z czasów Ahmedineżada, Hamid Baghaei. Ponadto już w 2014 r. na 5 lat więzienia skazany został Mohammad Reza Rahimi, który jeszcze rok wcześniej piastował funkcję I wiceprezydenta. Miał on stać na czele tzw. kręgu Fatemi, zajmującego się defraudowaniem funduszy państwowej instytucji ubezpieczeniowej.

Za czasów prezydentury Ahmedineżada ujawnionych było znacznie więcej skandali korupcyjnych i finansowych i od dawna sugerowano, że nitki prowadzą do również do niego. W grudniu 2017 r. Ahmedineżad publicznie zarzucił Sadikowi Laridżaniemu nadużycia w ramach postępowań sądowych przeciwko niemu oraz jego współpracownikom, domagając się ujawnienia zarzutów stawianych jemu, a także usunięcia Laridżaniego ze stanowiska.

Były prezydent Iranu zasugerował również, że w aparacie sądowniczym dochodzi do wykorzystywania funduszy na własne korzyści. Nie był to zresztą pierwszy przypadek stawiania takich zarzutów Laridżanim przez Ahmedineżada. Jeszcze jak był prezydentem, doszło do ostrego spięcia w tej sprawie między nim a Alim Laridżanim w trakcie debaty, która dotyczyła odwołania ówczesnego ministra pracy.

Ahmedineżad od 2013 r. znajduje się jednak na marginesie życia politycznego w Iranie, a w 2017 r. nie został dopuszczony do wyborów prezydenckich przez Radę Strażników. Przez konserwatystów oskarżany jest o to, że stoi na czele „nurtu dewiacyjnego”, a przez zwolenników reform jest znienawidzony za rolę jaką odegrał w 2009 r.

W grudniu 2017 r. prokurator generalny Iranu Mohammad Dżafar Montazeri określił prezydenturę Ahmedineżada jako „okres kłamstw i bezprawia”. Ale konkurenci Ahmedineżada w wyborach w 2009 r., czyli Mir Hosejn Musawi i Mehdi Karubi dalej przebywają w aresztach domowych.

„Chciałem ją przestraszyć”. Były wiceprezydent Iranu skazany na karę śmierci

Jeden z byłych wiceprezydentów Iranu i były burmistrz Teheranu Mohammad Ali Najafi został skazany na karę śmierci za zabicie swojej żony –...

zobacz więcej

Co z głową Laridżaniego?

Sadik Laridżani odegrał kluczową rolę w represjach stosowanych wobec opozycji po Zielonej Rewolucji, czyli protestach przeciwko reelekcji Ahmadineżada, a za jego czasów dochodziło do wielu nadużyć wobec więźniów politycznych. Wątpliwe jednak by to samo w sobie mogło stanowić powód do jakichś działań wymierzonych w niego przez wymiar sprawiedliwości pod nowym kierownictwem. Trudno zresztą powiedzieć czy ogłoszona „akcja antykorupcyjna” dosięgnie braci Laridżanich czy też zatrzyma się na niższym szczeblu.

Jednak takie wypowiedzi jak ajatollaha Yazdiego mogą być dla nich groźne. Ponadto już w marcu br. jedna z organizacji studenckich skierowała do Raisiego wezwanie o wszczęcie postępowania przeciwko Laridżaniemu i Ali Akbarowi Natek-Nuriemu (ministrowi spraw wewnętrznych w latach 1981 – 1985 i szefowi parlamentu w latach 1992 – 2000) w sprawie domniemanej korupcji związanej z budową luksusowego osiedla w Lawasan, na północno-zachodnich obrzeżach Teheranu.

Ewentualny polityczny upadek Laridżanich niekoniecznie będzie zresztą oznaczać, iż wyciągnięte zostaną wobec nich jakieś dalsze konsekwencje. Z jednej strony uderzałoby to bowiem w image Islamskiej Republiki, z drugiej jednak mogłoby być demonstracją, że nikt w Iranie nie może liczyć na immunitet, choćby był tak potężny jak członkowie rodziny Laridżani.

To z kolei mogłoby wpłynąć kojąco na nastroje społeczne, które są wszak nie najlepsze w związku z pogorszeniem się sytuacji ekonomicznej. Niewątpliwie jednak upadek Laridzanich zwiększy szanse Raisiego w kolejnych wyborach prezydenckich w 2021 r., a w konsekwencji również w wyścigu o stanowisko Najwyższego Przywódcy po śmierci Chameneia.

źródło:
Zobacz więcej