„Trzeba zatrzymać to szaleństwo!” O granicach społecznych relacji z LGBT

Gala finałowa Mr Gay Poland 2019 w jednym z poznańskich klubów (fot. FB/PrideNews.pl)

Nie przypadkowo zwróciłem uwagę na ostatnie zdanie wpisu posła Kazimierza Smolińskiego z PiS, będącego reakcją polityka na obrzydliwy spektakl, w którym arcybiskup Marek Jędraszewski, autor słów o „tęczowej zarazie” jako specyficznej kontynuacji „czerwonej zarazy”, stał się symboliczną ofiarą krwawej rozprawy. Obiektem niewytłumaczalnej zemsty, przepełnionej barbarzyńskim okrucieństwem.

Wiceszef MSWiA: Większość Polaków nie zgadza się z siłą narzucaną ideologią LGBT

„Realne akty agresji, a z takim przypadkiem mieliśmy tu do czynienia, są bardzo niebezpieczne” – ocenił wiceminister SWiA Jarosław Zieliński w...

zobacz więcej

„Szok!!! Na wyborach »Mister Gay 2019« w poznańskim klubie Punto poderżnięto gardło kukle abp. Jędraszewskiego. Kolejna granica została przekroczona. Środowiskom LGBT już nie wystarczy profanowanie symboli chrześcijańskich. Co będzie dalej? Trzeba zatrzymać te szaleństwo!” – napisał Smoliński, co można odczytać jako apel skierowany do wielu adresatów. A wśród nich do niektórych instytucji państwa. Ale także do samego siebie. Potwierdzenie tego nastąpiło szybko.

Dzień później okazał się kolejny tweet tego polityka: „Szanowni Państwo, tak jak napisałem w poprzednim tweecie – szaleństwo LGBT trzeba zatrzymać. Agresja, profanacje, podcinanie gardeł kukłom – trzeba temu powiedzieć dość. Od dziś rozpoczynam zbieranie podpisów na Pomorzu pod projektami uchwał: STOP propagandzie LGBT”.

Już w pierwszych godzinach po ukazaniu się inicjatywy posła Smolińskiego pojawiła się duża liczba wpisów popierających ten pomysł oraz proponujących rozszerzenie akcji na całą Polskę. Wśród nich nieliczne, określające Smolińskiego jako faszystę oraz człowieka, który chce rozpętać nienawiść i brak tolerancji wśród Polaków.

Symbol dążenia do dominacji

Pokaz poznański dowodzi, jak w naszą dotychczasową codzienność wdzierają się już nie tylko „marsze równości” ze swoimi obscenicznymi demonstracjami odmienności seksualnej, ale akty krwawego odwetu na osobach, które ośmielają się krytykować ideologię środowisk lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów.

Kilka dni po swoim spektaklu, który stał się głośny w całym kraju, wykonawca egzekucji jako zemsty na duchownym, mężczyzna na scenie przebrany za kobietę o imieniu Mariolkaa Rebell, przeprosił za inscenizację. Podobną postawę wyrazili organizatorzy imprezy. To jednak tylko część prawdy, a może tylko jej pozorne odbicie. Bo choć na logo klubu Punto na Facebooku widnieje hasło „strefa wolna od nienawiści”, jest ono nie tylko w obliczu inscenizacji „egzekucji” hierarchy Kościoła pustym sloganem. Świadczy o tym ocena zdarzenia właściciela klubu, Sergiusza Wróblewskiego, który w rozmowie z jedną z gazet poznańskich w pełni usprawiedliwia nieludzki „spektakl”.

„Doznajemy zbędnych cierpień”. Pedofile po raz szósty na praskiej paradzie gejów

Szósty raz, według informacji podanych przez samych zainteresowanych, „Czechosłowacka Społeczność Pedofilna” wzięła udział w Prague Pride, praskim...

zobacz więcej

– To było show jednego z artystów. Cenzura już dawno się skończyła, więc nie cenzurujemy występów, tym samym nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co dany artysta zaprezentuje. Ten występ spotkał się z zadowoleniem ze strony publiczności. Jest akcja, to jest reakcja. Geje i lesbijki nie mogą milczeć i iść jak stado baranów na rzeź – stwierdził.

Chciałbym zapytać pana Sergiusza Wróblewskiego, gdzie widzi prowadzonych na rzeź gejów i lesbijki w słowach arcybiskupa Marka Jędraszewskiego, opisujących pewien prawdziwy stan rzeczy – Czerwona zaraza już nie chodzi po naszej ziemi, ale pojawiła się nowa, neomarksistowska, chcąca opanować nasze dusze, serca i umysły.

Że tak właśnie jest, nie ulega wątpliwości. Faktem też jest, że stanowi to zagrożenie dla cywilizacji europejskiej opartej na chrześcijaństwie, w którym centralne miejsce spoiwa społecznego i jego rozwoju stanowi rodzina. Czy to nie marksizm w bolszewickiej wersji założył, że droga do ukształtowania nowego człowieka radzieckiego, w którym pobrzmiewa zdeformowana myśl Nietschego o „nadczłowieku”, prowadzi przez unicestwienie tradycyjnej rodziny.

W rozwiniętym komunizmie miało nie być instytucji żony i męża. Narodzone dzieci jako owoc przejściowych związków dowolnie dobieranych partnerów miały być własnością wspólnot komunistycznych. Po dojściu Stalina do władzy szybko odrzucono taki model rewolucji seksualnej społeczeństwa (jedyna to być może pozytywna, warta odnotowania inicjatywa wielkiego wodza rewolucji), co z największą ulgą przyjęli prości ludzie, rodzącego się imperium komunistycznego.

Ideologia LGBTQ. „Rzekomo nie istnieje, osiąga swoje cele”

„Ideologia LGBTQ, która rzekomo nie istnieje, osiąga swoje cele. Destabilizacja płci i seksualności dzieje się naprawdę” – czytamy w „Gazecie...

zobacz więcej

Obecna ideologia LGBT domagająca się przebudowy kulturowej i obyczajowa drąży o wiele głębiej umysłowość, próbując zdewastować dotychczas wrośnięty w osobowości milionów Polsków system wielu wartości. Moralności, poczucia wspólnoty opartej na przywiązaniu i pielęgnowaniu tradycji, w tym obyczaju. I przede wszystkim, jak w pierwotnym marksizmie, doprowadzić do zniszczenia nierozerwalnych związków rodzinnych.

Ponieważ wiele z tych wartości, jak najmocniej wspiera Kościół katolicki, a dla wielu ludzi wiara jest źródłem ich powstania i utrwalania, ideologia LGBT – bo przecież nie potrzeby zaspokojenia potrzeb seksualnych lesbijek, gejów, biseksualistów i transseksualistów – dąży do wyrugowania Kościoła z życia społecznego, jako pierwszego etapu walki. Po to, aby w przyszłości Kościół zniszczyć całkowicie i zastąpić bożkiem nihilizmu moralnego.

Wydaje się, że syntetyczną, ale trafiającą w sedno charakterystykę strategii przyjętej przez środowisko LGBT przedstawił Piotr Legutko, znany publicysta. – Tęczowy sztandar przestał być znakiem wykluczenia, stał się symbolem dominacji – napisał Piotr Legutko. Można by tę ocenę uzupełnić: – Stał się symbolem dążenia do dominacji.

Fałszywi prorocy przebrani w fatałaszki

Cały kłopot ze zwykłym środowiskiem lesbijek i gejów sprowadza się do tego, że ich ideolodzy, wywodzący się często spoza ich zainteresowań seksualnych, mają potrzebę imperialnej, gdy idzie o kulturę i świadomość społeczną, dominacji. Na drodze do osiągnięcia tego wymarzonego celu, pierwszą najpoważniejszą przeszkodą w Polsce jest – o czym już wspominałem – jest Kościół katolicki. Ponadto w Polsce podziały polityczne często są bliskie podziałom światopoglądowym. Wystarczy wskazać PiS jako partię – oczywiście z grubsza rzecz oceniając – ludzi wierzących, najczęściej chrześcijan, lub SLD – ugrupowanie mające tradycje marksistowskie czy wręcz komunistyczno-bolszewickie, gdzie nie chodziło o zwykły rozdział Kościoła od państwa, ale likwidację Kościoła. Tzw. „rozdział” zawsze był pomyślany jako pierwszy krok do społeczeństwa, w którym nie ma miejsca na Boga.

Jak wiadomo dość powszechnie, w Polsce nie występuje zjawisko nietolerancji wobec ludzi tej samej płci współżyjących ze sobą seksualnie. Jedyne, co budzi uzasadnione protesty to demonstracyjne, publiczne manifestowanie swoich potrzeb. Niekiedy, ze względu na ich obsceniczność, budzących u wielu niesmak estetyczno-kulturowy. Nikt nie zabrania lesbijkom i gejom, aby serwowali tego rodzaju widowiska we własnym gronie, jeśli odczuwają taką potrzebę.

Prokuratura zajmie się występem z kukłą z wizerunkiem abp. Jędraszewskiego

Poznańska prokuratura z urzędu zajmie się sprawą występu z „kukłą” abp. Jędraszewskiego – poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w...

zobacz więcej

Nie muszą nimi epatować zwykłych przechodniów, którzy przypadkowo trafiają na takie demonstracje. Nie chodzi o zamykanie środowiska LGBT w gettach. Można jednak domagać się, aby żyjąc wśród nas, bo przecież nie tylko obok, uwzględniali nasza wrażliwość kulturową, a nie domagali się byśmy na równi z nimi byli pełni zachwytu nad wszystkim, co demonstrują.

Czym innym jest jednak poniżanie innych ludzi poprzez uwłaczanie ich systemowi wartości duchowych. Czy mamy się z tym pogodzić? Z naigrywaniem się z szeroko pojętego świata dla innych ludzi ważnego? Z profanacją rzeczy i symboli dla innych świętych, nadających wedle ich przekonania (tak jak w moim przypadku i milionów innych Polaków) sens ich ziemskiej egzystencji? Będących dla nich obiektem kultu. Najczęściej wewnętrznego. A jeśli zewnętrznego w jego wymiarze materialnym, to przecież nie wchodzącego w najmniejszy konflikt z potrzebami środowiska LGBT. Znam kilku wybitnych dziennikarzy, którzy są gejami, z kilkoma z nich pracowałem przy wspólnych tekstach.

Nikogo z nich jak dotąd nie widziałem w „marszach równości”. Za to zdarzało się, że niektórych prominentnych przedstawicieli mediów, mężczyzn hetero normatywnych, posiadających temperament fanatycznie usposobionych polityków, spotykałem na platformach samochodowych podczas Marszów Równości, przebranych w damskie fatałaszki, z poduszkami na piersiach pod bluzeczką, w makijażu zrobionym na Drag Queen, wykrzykujących hasła o wolności.

Dla mnie jest dość oczywiste, że inicjatywa Kazimierza Smolińskiego w żaden sposób nie ogranicza naturalnych praw ludzi LGBT. Nie jest objawem nietolerancji, a jedynie aktem niezgody na rozsiewanie nienawiści przez niektórych przedstawicieli tego środowiska i próbom narzucenia przez nie regulacji całości życia społecznego i kulturowego, zgodnych z ich wizją. Z ich wyobrażeniami, które w perspektywie prowadzą nieuchronnie do zagłady europejskiej, chrześcijańskiej cywilizacji.

źródło:
Zobacz więcej