Zamach na przyjęciu weselnym. Są dziesiątki ofiar śmiertelnych

Do zamachu przyznała się afgańska filia IS (fot. PAP/EPA/HEDAYATULLAH AMID)

Działająca w Afganistanie filia dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS) przyznała się w niedzielę do przeprowadzenia ataku samobójczego na przyjęciu weselnym w Kabulu. W zamachu zginęły 63 osoby, a ponad 180 odniosło obrażenia.

Zamach na meczet w Oslo. Radykał miał wcześniej zabić siostrę

Kilka godzin po ataku na meczet w Oslo w domu w Baerum znaleziono ciało młodej kobiety. Policja potwierdziła, że zmarła 17-latka była przyrodnią...

zobacz więcej

W oświadczeniu zamieszczonym na stronie internetowej powiązanej z IS przekazano, że dążący do męczeńskiej śmierci pakistański bojownik organizacji zaatakował duże zgromadzenie szyitów w stolicy Afganistanu.

Wcześniej podejrzenia o jakiekolwiek związki z wybuchem w stolicy odrzucili talibowie, potępiając zamach. Mimo to prezydent kraju Aszraf Ghani napisał na Twitterze, że „talibowie nie mogą odżegnywać się od winy za ten barbarzyński atak, bo stanowią dla terrorystów platformę (do działania)”.

Do samobójczego ataku doszło w sobotę późnym wieczorem na przyjęciu weselnym z udziałem około tysiąca gości, w sali bankietowej w zachodniej części Kabulu. Według osób ocalałych z zamachu zamachowiec w chwili zdetonowania ładunku stał pod sceną, na której zebrały się dzieci i inne osoby.

Uroczystość zorganizowana była przez przedstawicieli szyickiej mniejszości Hazarów, którzy stanowią 18 proc. ludności Afganistanu (ponad 5 mln osób). Przedstawiciele tej mniejszości są szyitami zamieszkującymi Afganistan od XIII w. Od wielu dziesiątków lat Hazarowie są celem ataków talibów i bojowników IS działających w imieniu sunnickiej większości.

IS wielokrotnie przyznawało się do ataków wymierzonych w przedstawicieli tej mniejszości, odkąd w 2014 roku organizacja ta pojawiła się w Afganistanie. 7 sierpnia w Kabulu doszło do wybuchu samochodu pułapki, który eksplodował przed komisariatem policji. Zginęło 14 osób, a 145 zostało rannych. Celem ataku był komisariat i znajdująca się w bliskim sąsiedztwie szkoła wojskowa.

Doniesienia o zamachach w Afganistanie rzucają cień na toczące się obecnie pertraktacje z udziałem talibów i dyplomatów amerykańskich. Źródła w Białym Domu podawały, że w rozmowach tych odnotowano znaczące postępy: talibowie mieli przystać na przyjęcie mapy drogowej dot. bezpieczeństwa krajowego po wycofaniu się kontyngentu USA z Afganistanu.

Po blisko 18 latach wojny w Afganistanie talibowie kontrolują obecnie połowę terytorium Afganistanu.
W zamachu w Kabulu zginęły około 63 osoby, jest też wielu rannych (fot. PAP/EPA/HEDAYATULLAH AMID)

Na początku lipca afgańscy politycy i talibowie zobowiązali się do stworzenia „mapy drogowej na rzecz pokoju” oraz rozpoczęcia kontrolowanego procesu pokojowego, jednak pod koniec lipca talibowie odmówili prowadzenia bezpośrednich rozmów z rządem centralnym w Kabulu.

W Afganistanie stacjonuje 20 tys. żołnierzy w ramach misji pokojowej NATO, z czego 8,4 tys. to Amerykanie. Po wycofaniu większości składu ten pomniejszony kontyngent USA zajmuje się głównie doradztwem i szkoleniem afgańskiej armii. Amerykanie stacjonują w bazach w Kabulu, Kandaharze, Bagramie i w Dżalalabadzie.

Władze Stanów Zjednoczonych chciałyby możliwie szybkiego zakończenia misji z udziałem armii USA w tej części świata.

źródło:
Zobacz więcej