Woda odcięła grotołazów od wyjścia z jaskini w Tatrach. Skomplikowana akcja TOPR

W Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach trwa stopniowe wysadzanie skał mikroładunkami. Operacja ma na celu poszerzenie korytarza i dodarcie do uwięzionych w jaskini grotołazów. Są obawy o zdrowie, a nawet ich życie. – Po tak długim czasie nie możemy ukrywać, że szanse przeżycia są bardzo małe, ale w dalszym ciągu liczymy na to, że tym razem uda się do nich dotrzeć i uratować uwięzionych – powiedział Krzysztof w czasie wieczornej konferencji.

Pijany spod Giewontu wrócił śmigłowcem LPR, ale zapłaci za izbę wytrzeźwień

Turysta, który w stanie upojenia alkoholowego wybrał się na Giewont, nie złamał prawa i nie poniesie kary. 52-letniego mieszkańca Krakowa ratownicy...

zobacz więcej

– Zlokalizowaliśmy miejsce, w którym najprawdopodobniej przebywają poszukiwani grotołazi. Ostatni kilkunastometrowy odcinek jest bardzo ciasny i tam koncentrujemy swoje działania. Poprzez wysadzanie materiału skalnego chcemy poszerzyć otwór jaskini tak, aby można tam było dotrzeć i ewentualnie wynieść poszkodowanych na specjalistycznych noszach jaskiniowych – powiedział PAP w niedzielę wieczorem naczelnik TOPR Jan Krzysztof.

– W jaskini działa grupa pirotechników. Współpracujemy w tym zakresie z Wojskowym Instytutem Technologii Uzbrojenia. W użyciu są specjalistyczne mikroładunki. Umieszczamy je w nawierconych dziurach i wysadzamy skałę. Skruszony materiał skalny jest wynoszony na zewnątrz – wyjaśnił Jan Krzysztof.

Naczelnik zwrócił uwagę, że problemem przy takich operacjach są powstające podczas detonacji gazy. Z uwagi na zadymienie między kolejnymi strzałami ratownicy muszą odczekać czasem nawet kilka godzin, aby odprowadzić wszystkie spaliny. Urobek jest ręcznie wynoszony poza jaskinię.

Wcześniej w niedzielę na konferencji Jan Krzysztof podkreślił, że w akcji poszukiwawczej bierze udział 27 ratowników i pięciu strażaków z Krakowa.

Obawy o stan grotołazów

Krzysztof wyraził obawę o stan uwięzionych mężczyzn. Jak wskazał, grotołazi przebywają pod ziemią prawie trzy doby w ekstremalnych warunkach – przy temperaturze 4 stopni i dużej wilgotności.

– Ryzyko głębokiej hipotermii jest bardzo duże, a więc tutaj obawiamy się co najmniej o ich stan zdrowia, a nie możemy ukrywać, że również o ich życie – powiedział naczelnik TOPR. – Musimy się przygotować do długotrwałych działań, do dni, tygodni, które będą na to potrzebne – dodał.

O pomoc dla dwóch uwięzionych grotołazów poprosili w sobotę wieczorem ich towarzysze, którzy zdołali wyjść na powierzchnię i za pomocą telefonu komórkowego zadzwonili do centrali TOPR.

Pierwsza grupa dziewięciu ratowników, która wyruszyła w sobotę wieczorem, zabrała stosowny sprzęt ratowniczy i telefony bezprzewodowe, jednak nie sprawdziły się one w jaskini. W niedzielę wyruszyła kolejna grupa ratowników, która rozwija w jaskini kabel potrzebny do łączności. Wśród tej grupy ratowników TOPR są również strażacy Państwowej Straży Pożarnej z Krakowa.

Najdłuższa i najgłębsza jaskinia

– Spodziewamy się, że woda będzie opadała ponieważ nie wystąpiły kolejne opady deszczu. Są to bardzo odległe partie tej najgłębszej tatrzańskiej jaskini. Grotołazi znajdują się w tak zwanych Przemkowych Partiach, w pobliżu Studni Wiatru około 500 m od wejścia do jaskini. Towarzysze grotołazów, którzy powiadomili pomoc, zdołali wyjść na powierzchnię. Z reguły takie akcje są skomplikowane i długotrwałe – wyjaśnił Kubin.

Jaskinia Wielka Śnieżna to najdłuższa i najgłębsza jaskinia w Tatrach. Długość jej korytarzy wynosi niemal 24 km, a deniwelacja ponad 800 metrów, choć nie wszystkie korytarze zostały dokładnie zbadane. Jest to jaskinia o skomplikowanych, wąskich korytarzach i przesmykach, która posiada kilka otworów wejściowych. Jest zamknięta dla turystów. Mogą ją eksplorować tylko wykwalifikowani grotołazi.

źródło:
Zobacz więcej