Niemiecka prasa: otoczenie Putina chce rehabilitacji paktu Ribbentrop-Mołotow

Rosjanie zaczynają powtarzać argumenty Wiaczesława Mołotowa (fot. PAP/Newscom)

W 1989 r. sowiecki parlament z inicjatywy Michaiła Gorbaczowa potępił pakt Ribbentrop-Mołotow. Obecnie ludzie Władimira Putina dążą do rehabilitacji traktatu między Stalinem a Hitlerem, który doprowadził do czwartego rozbioru Polski. O sprawie informuje tygodnik „Der Spiegel”.

Rosyjski historyk broni paktu Ribbentrop-Mołotow. „Odpowiedź na układ monachijski”

Parlament Rosji mógłby zająć się zrewidowaniem oficjalnego potępienia w 1989 r., przez parlament ZSRR, paktu Ribbentrop-Mołotow – postuluje w...

zobacz więcej

Jak przypomina Christian Neef, autor artykułu opublikowanego w niemieckim czasopiśmie, 24 grudnia 1989 roku Zjazd Deputowanych Ludowych ZSRR uchwalił rezolucję potępiającą pakt Ribbentrop-Mołotow. W rezolucji skrytykowano Stalina i Mołotowa za prowadzenie rokowań z III Rzeszą na własną rękę, bez udziału narodu, partii i parlamentu.

„Podpisanie paktu było aktem osobistej władzy i nie odzwierciedlało woli narodu radzieckiego. Zjazd uważa tajne protokoły za prawnie bezprzedmiotowe i nieważne od chwili ich podpisania” – stwierdzili sowieccy deputowani.

30 lat później, jak pisze Neef, dostrzec można w Rosji narastający sprzeciw wobec krytycznej oceny niemiecko-sowieckiego porozumienia z 1939 r.

„To debata, którą należy traktować poważnie. Jest ona czymś więcej niż tylko historyczną bagatelą czy wyrazem nostalgii za Stalinem, nie jest też jedynie wewnętrzną sprawą rosyjską. Dotyczy ona stosunku Rosji do prawa międzynarodowego, a tym samym aktualnej polityki międzynarodowej. Pakt ma do dziś wpływ na geopolityczną rzeczywistość w Europie” - czytamy w „Spieglu”.

O tym, że Rosja powinna przestać „posypywać głowę popiołem” pisał w „Izwiestiach” dyrektor naukowy Rosyjskiego Towarzystwa Wojskowo-Historycznego (RWIO) Michaił Miagkow. RWIO powstał z inicjatywy samego Putina w celu „zwalczania wypaczeń dotyczących rosyjskiej historii wojskowości”.

Do pozbawienia paktu „negatywnego wydźwięku” namawia również były minister obrony Siergiej Iwanow. Na licznych konferencjach prasowych tłumaczy, że Armia Czerwona musiała wkroczyć do Polski, gdyż kraj „rozpadł się, armia znajdowała się w stanie agonalnym, rząd uciekł”.

Agencja ustąpiła Moskwie. Twierdzi, że nie było sojuszu ZSRR z Niemcami

Amerykańska agencja informacyjna AP na wniosek władz Rosji wycofuje się ze stwierdzenia „sojusz nazistowsko-sowiecki”, jakiego użyła w jednej ze...

zobacz więcej

Tego samego argumentu użył sam Mołotow w nocie wręczonej ambasadorowi RP Wacławowi Grzybowskiemu („Rząd polski rozpadł się i nie przejawia żadnych oznak życia. Oznacza to, iż państwo polskie i jego rząd faktycznie przestały istnieć”). W rzeczywistości premier Felicjan Sławoj Składkowski i ministrowie jego gabinetu opuścili terytorium RP dopiero na wieść o sowieckim ataku.

Christian Neef zwraca uwagę na zachowanie Putina, który jeszcze w 2009 roku potępiał pakt jako „moralnie nie do przyjęcia”, ale w już 2014 roku powiedział: „Mówi się, że ten pakt był taki zły. Ale co złego jest w tym, że Związek Radziecki nie chciał walczyć (przeciwko Hitlerowi)?”.

Dziennikarz „Spiegla” przypomina incydent, o którym w swoich pamiętnikach pisze szef KGB Iwan Sierow, a który mógł przeszkodzić w podpisaniu paktu. 23 sierpnia 1939 roku Sierow dostał rozkaz zabezpieczenia lotu Ribbentropa do Moskwy, w tym uprzedzenia sowieckiej obrony przeciwlotniczej, by nie strzelała do niemieckiego samolotu. Pomimo ostrzeżenia, jedna z baterii otworzyła ogień do przelatujących maszyn „Focke-Wulf” z niemiecką delegacją na pokładzie. Pociski jednak chybiły.

Zdaniem Miagkowa, nawet zestrzelenie samolotu nie doprowadziłoby do zerwania porozumienia. – Hitler wysłałby nowego ministra spraw zagranicznych – twierdzi rosyjski historyk.

źródło:
Zobacz więcej