Sławomir Nitras o swojej obsesji na punkcie Jarosława Kaczyńskiego: Lubię go szarpać za uszy, to przyjemne jest

Padłem ofiarą manipulowania partyjnymi listami, dopisywania ludzi – przyznaje Nitras (fot. PAP/Piotr Nowak)

W wywiadzie dla „GW” Sławomir Nitras mówi nie tylko o PiS; wspomina też „nepotyzm i klientelizm” jaki panował w partii za rządów Donalda Tuska, którego „lekceważący ton” wobec niego „był próbą zbagatelizowania problemu”. Poseł PO pytany o „gierki prowadzone w Szczecinie przez Stanisława Gawłowskiego, a akceptowane przez Schetynę”, przyznaje: Padłem ofiarą manipulowania partyjnymi listami, dopisywania ludzi itd.

„Nitras dał popis chamstwa”. Dał dowód, „jak opozycja traktuje parlament”

– Ze strony opozycji brakuje szacunku, szczególnie ze strony posła Nitrasa, który dał popis chamstwa. Najbardziej szokujące było to, kiedy próbował...

zobacz więcej

„Gazeta Wyborcza” opublikowała wywiad ze Sławomirem Nitrasem, głównie poświęcony Prawu i Sprawiedliwości. Rozmowa dotyka również politycznej przeszłości posła, który zaczynał swoją aktywność od wieszania plakatów Porozumienia Centrum, później trafił do Unii Polityki Realnej Janusza Korwin-Mikkego, a następnie przez Stronnictwo Konserwatywno-Liberalne do Platformy Obywatelskiej.

Poseł wspomina, że poznał Jarosława Kaczyńskiego jako 18-latek. – Kiedy Kaczyński przyjechał do Koszalina, to mu mnie przedstawiono. „Chłopak zbudował nam całą młodzieżówkę” – mówili. Dostałem od niego książkę, wywiad rzekę „Odwrotna strona medalu” z dedykacją: „Dla pana Sławomira za pomoc w kampanii, Jarosław Kaczyński”.

Dziś, jak mówi dziennikarce Sławomir Nitras, to właśnie Jarosława Kaczyńskiego obrał sobie za cel i sprawia mu to satysfakcję, a swoje zachowanie w Sejmie tłumaczy tym, że „Sejm to jest forma teatru, obrady powinny być dobrym spektaklem.”

– [Jarosław Kaczyński] nie znosi, jak ktoś go krytykuje albo z niego kpi. A ja lubię go szarpać za uszy, to przyjemne jest – mówi Nitras, przyznając, że w trakcie wystąpień sejmowych często zwraca się bezpośrednio do prezesa PiS, bo „widzi, że to go drażni.”

Poseł z rozgoryczeniem wspomina czasy rządów Donalda Tuska i wyraża wdzięczność wobec Ewy Kopacz, która zadzwoniła do niego, gdy już się szykował, żeby pracować jako doradca „za naszą wschodnią granicą”.

– W 2014 moja partia nie wystawiła mnie na listy i zrezygnowałem z kierowania szczecińską Platformą. Miałem konflikt z lokalnym liderem PO. Liczyłem się z tym, że to już koniec. W listopadzie 2015 byłem na lotnisku w jednym z krajów za naszą wschodnią granicą; miałem pracować jako doradca tamtejszego rządu, kiedy zadzwoniła Ewa Kopacz. Zaproponowała, żebym ją wsparł jako jej doradca. Nie wahałem się – wspomina.

Marszałek nazwana „pisowskim dnem” na koncie Nitrasa. Kowal chwali jego aktywność

Poseł Platformy Obywatelskiej na Twitterze „podał dalej” wpis jednego z użytkowników, który wystąpienie w Sejmie nowej marszałek Elżbiety Witek...

zobacz więcej

Nie brakuje gorzkich słów pod adresem własnej partii. Ewa Kopacz „potrzebowała człowieka, który zna partię i ma świadomość także nie najlepszych rzeczy, które się w niej dzieją.” – Mówiło się, że Platformą rządzą baronowie; chciała im się przeciwstawić i potrzebowała kogoś, kto się nie boi – wspomina Nitras.

– Ale chciał pan odejść z polityki w wyniku gierek prowadzonych w Szczecinie przez Stanisława Gawłowskiego, a akceptowanych przez Schetynę – przypomina dziennikarka. – Mocno to odczułem, ale się nie zgiąłem. Stałem prosto – odpowiada poseł, który w październiku 2013 r. wysłał list do Donalda Tuska, w którym chciał, żeby przewodniczący PO zajął się sprawą łamania statutu partii i ujawnił, że władze partyjne w regionie „pompują koła partyjne”. Wcześniej na zwołanej przez siebie konferencji zrezygnował z szefowania szczecińską Platformą, argumentując to procederem dopisywania fikcyjnych członków do partii.

– To był prywatny list, żadna publiczna demonstracja. Rozumiem mechanizmy partyjne, wiem, jak trudno zbudować między ludźmi porozumienie. Jak u Herodota: ciągle się buduje, a to się rozpada. Trzeba budować, mając świadomość, że się rozpadnie. Sztuką jest się nie poddawać. Ale są granice. Padłem wtedy ofiarą manipulowania partyjnymi listami, dopisywania ludzi itd. (…) Tusk zajmował się państwem i nie przypilnował morale w partii. Był dobrym premierem, ale szefem partii nieco gorszym. Jego lekceważący ton wobec mnie był próbą zbagatelizowania problemu – twierdzi Nitras.

CBA zajęło sprzęt asystenta Nitrasa. „PO-KO próbuje upolitycznić śledztwo”

Centralne Biuro Antykorupcyjne, które przeszukało mieszkanie asystenta jednego z posłów, zatrzymało użytkowany przez niego sprzęt zarejestrowany na...

zobacz więcej

– Jakie błędy popełnił Tusk? – pyta dziennikarka „GW”. – Zbyt wielu ludzi o silnych charakterach musiało odejść, ich miejsce często zajmowali gorsi. (…) Nie po to w wieku 16 lat krzyczałem: „Precz z komuną!”, żeby jako dorosły facet akceptować nepotyzm czy klientelizm. – mówi poseł.

Zdaniem Sławomira Nitrasa za rządów PO-PSL kontrolę nad państwem przejęły służby specjalne. „Donald Tusk lekceważył znaczenie służb specjalnych i to się na nas zemściło. Nie chodzi nawet o to, że zostawił Kamińskiego na stanowisku szefa CBA, ale o to, że bagatelizował znaczenie służb, uważał, że lepiej się nie wtrącać do tego, co robią. Dlatego one zaczęły rządzić nami.” – mówi poseł PO i zapowiada: Jeśli wygramy wybory, musimy tu przywrócić równowagę.

Sławomir Nitras w rozmowie broni Marka Kuchcińskiego przed insynuacjami byłego agenta CBA, które podchwyciły niektóre media (w tym „Gazeta Wyborcza”), jakoby były marszałek miał uprawiać seks z 15-latką.

– Nie wolno rzucać takich oskarżeń wobec żadnego człowieka, dopóki nie ma dowodów. On ma dzieci, rodzinę. Zarzuca mu się obrzydliwe przestępstwo, a nikt nie przedstawił dowodów. Jeśli mam dzisiaj powiedzieć, czy wierzę w seks Kuchcińskiego z 15-letnią Ukrainką, to nie wierzę. – mówi Nitras.

źródło:
Zobacz więcej