Lewica uczy historii. Postkomuniści jak dawniej osądzają żołnierzy NSZ

Żołnierze oddziału Brygady Świetokrzyskiej podczas parady w 1945 r. (fot. arch PAP/UtCon Collection/Alamy Stock Photo)

Bieżąca polityka nie może i nie chce uciec od historii. Szkoda tylko, że pisze ją od nowa. Zabierają się za nią nowi badacze-bojownicy walczący z „przeżytkami” i „mitami narodowymi”, ale też politycy, którym najbardziej zależy, by o najnowszej historii nikt już nie wspominał, a pamięć o II wojnie światowej żyła jedynie we wspomnieniach czterech pancernych i ich psa. Może dlatego postkomuniści, którzy otwarcie kolaborowali z okupantem, protestują teraz przeciwko upamiętnieniu Brygady Świętokrzyskiej, która z nimi walczyła.

„Walczyli o wolność Ojczyzny”. Obchody 75. rocznicy powstania Brygady Świętokrzyskiej NSZ

Msza św. w intencji poległych oraz żyjących żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, którą odprawiono w niedzielę rano w Katedrze Polowej Wojska...

zobacz więcej

W sierpniu w Polsce o kilku datach nie da się zapomnieć. Nawet jeśli ograniczyć się do 1. i 15. dnia miesiąca, to i tak emocje rosną. A gdy patronat nad 75. rocznicą powstania Brygady Świętokrzyskiej obejmuje prezydent Rzeczypospolitej, poprawiacze historii, wychowani na przygodach Hansa Klossa, zaczynają się czerwienić, m.in. z oburzenia.

Jednostki Narodowych Siły Zbrojnych w powszechnym przekazie PRL były przedstawiane jako oddziały o statusie niemal równym zaciężnym bandyckim formacjom służącym niemieckiej armii, wsławionym choćby morderstwami i gwałtami podczas powstania warszawskiego. Wystarczy spojrzeć na kilka dekad z filmami, przez które przewija się motyw Narodowych Sił Zbrojnych. W latach 50. obraz szczególnie ostry – zbira z orłem w koronie.

W roku 1951, gdy w więzieniach ubeckich ginęli polscy żołnierze, powstał m.in. film „Pierwsze dni” Jana Rybkowskiego. Głównym bohaterem jest stary stróż Plewa, przeciwstawiający się Niemcom i bandytom z NSZ.

Trzy lata później powstaje paradokumentalne dzieło „W pościgu za bandą”. Lektor filmu nie owija w bawełnę: „W terenie grasuje kilku zbirów, wlokących za sobą z okresu wojny i pierwszych powojennych lat konspiracyjny posmak łatwego bandyckiego życia. Dawniej mordowali, niszczyli za parawanem wolnościowych haseł, dziś nie mogąc rozwijać swych bandycko-szpiegowskich zdolności, zadowalają się kasą obrabowanej spółdzielni, marnym zegarkiem czy pieniędzmi wyciągniętym z kieszeni wystraszonego pasażera. Na szczęście w pobliżu są zawsze dzielne oddziały Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, które dają sobie radę z podobnymi rzezimieszkami.”

Nowe koalicje. Komuniści: Wróciliśmy

Komuniści wracają do życia. Już nie potrzebują wykoślawiać historii, by uzasadnić swoje miejsce w bieżącej polityce. Mówią wprost, że są...

zobacz więcej

To oczywiście nachalnie propagandowy obrazek przygotowany we współpracy wspomnianych jednostek KBW, specjalnej formacji stworzonej przez wymyślony w Moskwie Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego do walki z polskim podziemiem.

Złowrogi obraz żołnierza NSZ przewija się zresztą też w ambitniejszych produkcjach, jak „Zaduszki” Tadeusza Konwickiego z 1961 r.

Takie obrazki utrwaliły się w powszechnym przekazie i ciężko się od niego odzwyczaić. Zwłaszcza, że nowe postępowe pokolenia są bombardowane przez naukowców powszechnie szanowanych na Zachodzie. Przykładem może być niemiecki historyk dr Julius Schoeps, konsultant merytoryczny niemieckiego filmu „Nasze matki, nasi ojcowie”.

Po analizie przekłamań dotyczących AK, mnożących się w miniserialu, profesor rzucił pojednawczo do polskiego dziennikarza: Nie wszystkie organizacje wojskowe były złe w Polsce. Były też i dobre - lewicowe, ratujące Żydów...

Brygada Świętokrzyska uratowała setki kobiet przed spaleniem żywcem

Czy przekaz zmienił się po świeższych publikacjach historyków, z których wynika, że BŚ nigdy nie walczyła ramię w ramię z niemieckim okupantom, natomiast chętnie podejmowała walkę przeciwko nim? Z pewnością nie, zwłaszcza, że Brygada ma przyszytą łatkę grupy antysemickiej. Niewiele zmieniają fakty. Historia wyzwolenia obozu w Holiszowie pod Pilznem przedostała się szerzej do opinii publicznej dopiero kilka lat temu. BŚ wyzwoliła wówczas ok. tysiąca kobiet, w tym blisko 300 Żydówek, które Niemcy, zgodnie z rozkazem Hitlera, mieli spalić żywcem.

Jednym ze współzałożycieli NSZ był Zbigniew Stypułkowski. Ożenił się on z wnuczką prof. Aleksandra Kraushara, żydowskiego naukowca. Ich młodociany syn walczył w powstaniu warszawskim.

„Przeklinałem Boga, przeklinałem matkę..., że mnie urodziła”

W czerwcu 1940 r. do obozu Auschwitz trafił pierwszy transport więźniów. Dwa miesiące później znalazł się w nim więzień nr 3444, młody fotograf z...

zobacz więcej

Mjr Stanisław Ostwind-Zuzga, naprawdę Szmul Ostwind, dostał ofertę z NKWD właśnie ze względu na swoje żydowskie pochodzenie, ale nie złamał przysięgi. Podczas tortur na pytanie, dlaczego Żyd zadawał się z faszystami z Brygady, odpowiedział: „Po pierwsze jestem Polakiem, po drugie tylko oni (żołnierze NSZ) chcieli mi pomóc”. Oficer został rozstrzelany przez UB.

Dziś zaproszenie na uroczystości 75. rocznicy powstania Brygady Świętokrzyskiej naczelny rabin Polski uznaje za osobistą zniewagę.

Co ciekawe, do jego poglądów chętnie przyłączają się ugrupowania lewicowe. Ideę upamiętnienia BŚ najzacieklej atakują postkomuniści, należący niegdyś do organizacji z entuzjazmem kolaborujących z okupantem, z którym Brygada Świętokrzyska walczyła.

Rośnie też nowa lewica, jak ugrupowanie „Razem”, którego lider, Adrian Zandberg, starych postkomunistów nazywa pragmatykami, za to NSZ określa tak samo, jak jego starsi koledzy – „hitlerowskimi okupantami”.

źródło:
Zobacz więcej