Były wicekanclerz Niemiec z zakazem pracy dla Kulczyk Holding

Sigmar Gabriel był wicekanclerzem w latach 2013-2017 (fot. Sean Gallup/Getty Images)

Były szef niemieckiej dyplomacji oraz przewodniczący SDP Sigmar Gabriel nie dostał zgody na podjęcie pracy w Kulczyk Holding. Spółka nieżyjącego miliardera Jana Kulczyka, zarejestrowana w Luksemburgu, zamierzała mianować go członkiem rady nadzorczej.

„Bez sieci powiązań byłego kanclerza RFN Schrödera nie byłoby Nord Stream 1 i 2”

Autor książki nt. aktywności Gazpromu w Europie Jens Hovsgaard stwierdził, że bez sieci powiązań byłego kanclerza RFN Gerharda Schrödera nie...

zobacz więcej

Gabriel musiał prosić o zgodę rząd, gdyż niemieckie prawo antylobbingowe przewiduje, że w ciągu 18 miesięcy od zakończenia urzędowania nie można się zatrudniać na podobnych stanowiskach bez zgody władz.

Sprawę ujawnił deputowany lewicowej partii Die Linke Lorenz Gösta Beutin, który zgłosił zapytanie poselskie dotyczące Gabriela. Deputowany po ujawnieniu tej informacji skrytykował byłego wicekanclerza, mówiąc, że swoim zachowaniem podważył standardy demokracji. Podkreślił, że takie zachowanie to „obraz sprzedajności”.

Gabriel potwierdził, że starał się o zgodę na podjęcie pracy w Kulczyk Holding, ale ostatecznie po pierwszym spotkaniu z przedstawicielami grupy sam zrezygnował. Przekonywał, że przedstawiciele spółki wzbudzili w nim wątpliwości.

Wbrew interesowi publicznemu

Rząd Angeli Merkel wydał Gabrielowi zakaz na dwanaście miesięcy w listopadzie ubiegłego roku, ale sprawa została ujawniona dopiero teraz. Rząd federalny uznał, że zatrudnienie Gabriela w spółce Kulczyka jest wbrew interesowi publicznemu.

Niemieckie media krytykują Gabriela, który był również ministrem gospodarki i wówczas występował przeciw firmom stosującym tzw. optymalizację podatkową, czyli przenoszenie się do rajów podatkowych takich jak Luksemburg.

Sam Jan Kulczyk za swojego życia w prywatnych rozmowach przechwalał się, że przyjaźnił się z Gabrielem jeszcze przed upadkiem komunizmu. Miał go poznać, kiedy ten był we władzach Socjalistycznej Młodzież Niemiec, tzw. Sokołów. Sugerował, że wspiera on jego interesy.

Niemieccy politycy dość często zatrudniają się w zagranicznych spółkach. Najbardziej znana jest historia byłego kanclerza Gerharda Schrödera, który jako szef rządu podjął decyzję o budowie gazociągu Nordstream, a następnie znalazł zatrudnienie w rosyjskim Gazpromie.

Co ciekawe, za rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz sowite honorarium z polskiego Orlenu pobierał inny były niemiecki minister spraw zagranicznych, Joschka Fischer. Umowa na doradztwo z firmą Fischera została wypowiedziana, kiedy po wygranej PiS prezesurę Orlenu objął Wojciech Jasiński.

źródło:
Zobacz więcej