„Odtąd uciekali bolszewicy przed Polakami” – rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej w Ossowie

Kilka tysięcy widzów obejrzało rekonstrukcję Bitwy Warszawskiej 1920 roku w Ossowie. 99 lat temu doszło tu do kluczowego starcia Wojska Polskiego i Armii Czerwonej, które zakończyło się zwycięstwem Polaków, a bolszewików zmusiło do odwrotu. W inscenizacji wzięło udział 150 rekonstruktorów.

Cud nad Wisłą. 99 lat temu Polacy odparli bolszewików

Obchodzimy 99. rocznicę Bitwy Warszawskiej. W sierpniu 1920 roku pod Ossowem i Radzyminem doszło do kluczowych walk w wojnie polsko-bolszewickiej....

zobacz więcej

Uroczystości upamiętniające 99 rocznicę Bitwy Warszawskiej rozpoczęły się przed południem przy krzyżu upamiętniającym bohaterską śmierć ks. Ignacego Skorupki, kapelana 236 pułku piechoty Armii Ochotniczej imienia Weteranów 1863r.

Kapelani zwykle nie sprawowali swojej posługi duszpasterskiej na pierwszej linii frontu. 27-letni kapłan postanowił jednak ruszyć z żołnierzami swojego oddziału, by móc udzielać Sakramentów Świętych ginącym za ojczyznę na polu walki.

Śmierć księdza trafionego bolszewicką kulą została przez ówczesnego metropolitę warszawskiego, ks. kard. Aleksandra Kakowskiego określona mianem „punktem zwrotnym bitwy pod Ossowem i w dziejach wojny 1920 r”. „Do tej chwili Polacy uciekali przed bolszewikami, odtąd uciekali bolszewicy przed Polakami” – pisał kardynał w liście pasterskim.

Po upamiętnieniu poległego kapłana na Cmentarzu Bohaterów 1920 r. została oprawiona msza św. w intencji poległych w Bitwie Warszawskiej, a po południu zorganizowano rekonstrukcję walk.

Rekonstrukcja Bitwy Warszawskiej w Ossowie jest organizowana przez lokalne stowarzyszenie i władze samorządowe od kilkunastu lat. W tym roku dzięki dofinansowaniu z programu Niepodległa organizatorzy zaprosili ok. 150 rekonstruktorów, w tym kilkunastu z nich z końmi. Widzowie mogli podziwiać nie tylko piechotę ale również kawalerię i repliki pojazdów.
(fot. PAP/Leszek Szymański)

Armia Czerwona wkroczyła na tereny Rzeczypospolitej w ślad za wycofującymi się Niemcami na przełomie 1918 i 1919 r. chcąc je opanować, zanim zaczną one podlegać władzy odradzającego się państwa polskiego. Było to złamanie deklaracji sowieckiej Rady Komisarzy Ludowych o anulowaniu rozbiorów Polski

Do pierwszych starć z bolszewikami doszło w lutym 1919 r. w okolicach Wołkowyska i Kowla. Mimo, że Polacy nie dysponowali znacznymi siłami, udało się odzyskać Słonim, Pińsk, Lidę a w kwietniu przeprowadzić zwycięską ofensywę na Wilno.

(fot. PAP/Leszek Szymański)

W kolejnych miesiącach Polacy zdobyli między innymi Mińsk Litewski, Bobrujsk i Borysów ustalając linię frontu znacznie na wschód od późniejszej granicy.

W kwietniu 1920 rozpoczęła się wyprawa kijowska, w następnym miesiącu Sowieci podjęli pierwszą próbę kontrataku, zakończoną niepowodzeniem. Kontrofensywa rozpoczęta w lipcu pozwoliła bolszewikom dotrzeć pod Lwów, Warszawę i Toruń zagrażając niepodległości państwa polskiego.

(fot. PAP/Leszek Szymański)

Wówczas, w połowie sierpnia na przedpolach Warszawy rozegrała się decydująca bitwa, określona mianem Cudu nad Wisłą, po której rozgromiona Armia Czerwona nie odzyskała inicjatywy. Działania wojenne zakończyły się w październiku 1920 r. tzw. wypadem na Korosteń.

18 marca 1921 r. w Rydze Polska zawarła z Sowietami (rządami sowieckiej Rosji, Ukrainy i Białorusi) traktat pokojowy. Linia graniczna wytyczona zgodnie z jego postanowieniami pozostawiała po stronie polskiej Głębokie, Mołodeczno, Nieśwież, Stołpce, Pińsk, Równe, Tarnopol czy Krzemieniec (oraz położone dalej na zachód Lidę, Wilno, Stanisławów, Lwów i Łuck).

(fot. PAP/Leszek Szymański)

Po stronie sowieckiej m.in. Połock, Mińsk Litewski, Płoskirów, Kamieniec Podolski i Żytomierz. Przebiegała blisko 100 km na zachód od Korostenia, miejsca ostatniej potyczki w czasie wojny polsko-bolszewickiej.

Krytykę już od początku budził fakt pozostawienia po sowieckiej stronie licznej mniejszości polskiej (która później padła ofiarą tzw. „operacji polskiej” NKWD).

(fot. PAP/Leszek Szymański)

Zwolennicy granicy ryskiej wskazywali jednak, że mimo tej mniejszości odsetek Polaków w Polsce z granicą przesuniętą dalej na wschód byłby niższy. Sytuacja byłaby inna, gdyby do II RP należała całość zamieszkałych przez Polaków obszarów Górnego Śląska, Warmii, Mazur i Powiśla.

źródło:
Zobacz więcej