Ideologia LGBTQ. „Rzekomo nie istnieje, osiąga swoje cele”

„Teoria queer i oparte na niej dokumenty nie zaprzeczają biologicznej rzeczywistości, one ją po prostu ignorują” (fot. arch. PAP/PA/Niall Carson)

„Ideologia LGBTQ, która rzekomo nie istnieje, osiąga swoje cele. Destabilizacja płci i seksualności dzieje się naprawdę” – czytamy w „Gazecie Polskiej”. Autor publikacji wylicza, na czym opiera się ideologia i w jaki sposób jest przekazywana.

Autokary dowożą uczestników marszu LGBT. Radny publikuje nagranie wideo

W sobotę pod hasłem „Płock napędza równość!” przeszedł pierwszy w tym mieście Marsz Równości, zorganizowany przez środowiska LGBT. Po wydarzeniu...

zobacz więcej

Na początku artykułu zacytowano słowa „czołowego ideologa LGBTQ w Polsce” Jacka Kochanowskiego. „Społeczna sytuacja kobiet nie jest konsekwencją »po prostu« męskiej dominacji. (…) „Przyczyną kłopotów jest sama instancja płci oraz związane z jej ustanawianiem, implantowaniem i egzekwowaniem mechanizmy normatywne, ale jest nią także seksualność, skonstruowana tak, by podtrzymywać suplementarną strukturę binaryzmu płci. Podobnie – źródłem społecznej sytuacji osób nieheteroseksualnych jest nie tyle dominacja heteroseksualistów, ile konstrukcja seksualności jako narzędzia normatywnej przemocy, ale także heteronormatywna konstrukcja norm płci” – wskazuje Kochanowski, przywołany w gazecie.

Autor komentując to stanowisko twierdzi, że ze słów Kochanowskiego – które są zbiorowym głosem „najznakomitszych” badaczy tej problematyki, takich jaki Robert Biedroń, Krzysztof Śmiszek i Magdalena Środa – wynika, że „przyczyną dyskryminacji kobiet i osób nieheteronormatywnych jest samo istnienie dwóch uzupełniających się płci »ustanowionych, implantowanych i egzekwowanych przez mechanizmy normatywne«”.

„Faceci w kieckach z obsesją na temat du*y”. Mowa nienawiści profesora UW

„Och och. O p***bie z krzyżem w Płocku nie wypada pisać, że po*eb”; „Błędem antropologicznym, panie Jędraszewski, to są faceci w kieckach z obsesją...

zobacz więcej

„Teoria queer i oparte na niej dokumenty (jak np. konwencja stambulska) nie zaprzeczają biologicznej rzeczywistości, one ją po prostu ignorują. A ponieważ opierają się na odczuciach, nie da się ich udowodnić ani sfalsyfikować. Można je tylko wyznawać, bo coś, czego nie da się sfalsyfikować, nie jest nauką. Ów obłąkany opis rzeczywistości (taka już jest ta teoria queer) wskazuje dyskryminowane i uciskane obiekty, które trzeba wesprzeć i wyzwolić. Ponieważ jako przyczynę dyskryminacji wskazano dwubiegunową płeć, trzeba ją jakoś usunąć – zwichrować, rozmyć, zdestabilizować, żeby uwolnić od niej ofiarę normatywnej przemocy” – czytamy.

Autor stwierdza, że przedstawione twierdzenia tworzą program wyzwolenia, który „czyni z teorii ideologię (queer, gender-queer albo LGBTQ), choć ci, którzy tę ideologię wyznają i aplikują, twierdzą, że jej nie ma”.

„Jednak ta nieistniejąca ideologia ma polityczny program zapisany czarno na białym w Queer Studies (…) Zaburzenie płci (ściślej: jej odczuwania i manifestowania) oraz seksualności, zniszczenie opartego na płci podziału (stratyfikacji) na kobiety i mężczyzn, hetero- i homoseksualistów, jako rzekomo narzuconego przemocą, ma uwolnić ciała i pragnienia z ucisku heteroseksualnej normy” – czytamy.

W ocenie autora program „zbrodnia na naturze” nakreślony przez Kochanowskiego w pracy „Socjologia Seksualności. Marginesy” jest oparty na „wzorcach zachowań seksualnych oraz o polityce seksualnej nakierowanej na zmianę tych wzorców”.

źródło:
Zobacz więcej