Zeznania Kosteckiego pogrążały groźnego bandytę. Sprawa o porwanie i tortury

Kostecki miał wiedzę o jednym ze sprawców brutalnego porwania (fot. arch. PAP/Grzegorz Michałowski)

Sprawa, dla której ściągnięto Dawida Kosteckiego z Rzeszowa do Warszawy dotyczy napaści i brutalnego porwania mieszkańca Stalowej Woli. Jak ustalił portal tvp.info, uprowadzony zadzwonił wówczas do „Cygana” i chciał od niego pożyczyć 30 tys. zł, aby odzyskać wolność. Dwaj z trzech oskarżonych w tej sprawie, to gangsterzy zamieszani w wyjątkowo brutalne rozboje i napady. Swymi zeznaniami Kostecki pogrążał jednego z nich – Tomasza G.

„Cygan” siedział z grypsującymi złodziejami

W połowie lipca Dawid Kostecki miał wizytę u psychiatry. Trafił do niego, ponieważ miał kłopoty ze snem – dowiedział się portal tvp.info. Wiadomo...

zobacz więcej

Portal tvp.info dotarł do zeznań, które Dawid Kostecki ps. Cygan złożył w śledztwie dotyczącym rozboju i brutalnego uprowadzenia mieszkańca Stalowej Woli. Wynika z nich, że choć Kostecki nie był bezpośrednim świadkiem żadnego z tych przestępstw, to potwierdzał niektóre ustalenia prokuratury co do przebiegu porwania i ról jakie pełnili w nim warszawscy gangsterzy.

Sprawa życia i śmierci

Chodzi o sprawę, którą zajmowali się policjanci stołecznego Archiwum X i Prokuratura Okręgowa Warszawa–Praga. Z ustaleń śledczych wynikało, że jesienią 2007 r. lub na przełomie lat 2007/2008, trzej warszawscy gangsterzy napadli na M.O. ze Stalowej Woli. Napastnicy pobili mężczyznę i ukradli mu ok. 15-20 tys. zł. Rzekomo sprawcy chcieli odzyskać od M.O. jakiś dług.

Kilka miesięcy później, już w 2008 r., ta sama bandycka trójka uprowadziła mężczyznę i wywiozła do lasu. M.O został przykuty kajdankami do drzewa, a oprawcy bili go po całym ciele. Potem zmusili go do wypicia znacznej ilości alkoholu i przewieźli do jednego ze stołecznych hoteli. Tam M.O. miał być bity przez kilka dni. Grożono mu gwałtem. Tortury miały zmusić ofiarę do oddania oprawcom 40 tys. zł. To właśnie wtedy M.O. miał zadzwonić do Kosteckiego, szukając ratunku. Kostecki powiedział prokuratorowi, że M.O. chciał, aby pożyczyć mu 30 tys. zł. – Mówił, że to sprawa życia i śmierci. Zachowywał się dziwnie. Później powiedział mi, że został uprowadzony przez trzy osoby, a jedną z nich był Tomasz G. – zeznawał Kostecki.

O napaść i brutalne uprowadzenie M.O. oskarżonych zostało trzech mężczyzn, w tym Tomasz G., i Piotr M. „Cyganowi”. – Ci dwaj to bezwzględni bandyci, których cechowała wielka brutalność. Potrafili skatować człowieka dla kilku tysięcy złotych. Żyli z rozbojów, napadów i włamań, podczas których potrafili torturować domowników, aby wskazali miejsce ukrycia cennych przedmiotów i gotówki – opowiada jeden z funkcjonariuszy z „terroru”.

To właśnie dlatego 18 czerwca br. przeniesiono byłego boksera z więzienia w Rzeszowie do aresztu na warszawskiej Białołęce, gdzie 2 sierpnia znaleziono go martwego. W tym samym zakładzie karnym, ale w innym pawilonie jest osadzony Tomasz G. Służba więzienna przekonuje, że oskarżony nie miał żadnej możliwości kontaktu z „Cyganem”. Sam Kostecki, podczas pobytu na Białołęce nie skarżył się na jakiekolwiek problemy z innymi osadzonymi. Z ustaleń tvp.info wynika, że Dawid Kostecki był jeszcze świadkiem w jednej ze spraw dotyczących handlu narkotykami.

źródło:
Zobacz więcej